Poprzedni temat :: Następny temat
Mądrości naszych mateczek
Autor Wiadomość
Lulka
[Usunięty]

Wysłany: 2011-11-19, 05:42   Mądrości naszych mateczek

Po przeglądzie jednego z tematów, a konkretnie po wpisie Rafiego, na zasadzie asocjacji, dopadły mnie przemyślenia, nt. mądrości życiowych ludzi "wcześniejszej daty".
Jak cudowne byłoby życie i uniknięcie wpadek życiowych, gdyby w młodym wieku człek nie buntował się na "pieprzenie wapniaków".
Teraz jako dojrzały człowiek, z bagażem doświadczeń, dystansem i spojrzeniem w przeszłość boleję nad "głuchotą młodych" i zasadami biologii, iż mózg rozwija się do 25 roku życia :hahaha: a do tego wieku najczęściej robi się życiowe głupotki, których konsekwencje mogą pokutować lata a i lecia.

No to wg tych badań .....nie ma co się dziwić, że osoby poniżej 25 roku życia czasami gadają jak potłuczone.....

Opowiem Wam jedną historyjkę, która nie dotyczy mnie, ale mojej przyjaciółki, a w której udział miała moja mateńka.

Moja przyjaciółka dwie dekady temu osiedliła się za kołem podbiegunowym (Norwegia).
Tam wyszła za mąż a w wyniku układu mąż - żona powiła dziecko :lol3:

Ty dygresja: w miejscowości, w której mieszkała nie było szpitala, tylko jak za głębokiej komuny w naszym kraju - izba porodowa, a lekarz specjalista standardowo był raz na tydzień (a w nagłych przypadkach "leciał na sygnalne"). Wszystko załatwiały wyspecjalizowane, dyplomowane położne. A pewne zalecenia medyczne dostosowywały książkowo

Poprzez codzienny telefoniczny kontakt z przyjaciółką miałam świeże informacje o niej i maleństwie. Skarżyła się jak to młoda matka. Ale przede wszystkim na to, że dziecko ciągle płacze. Pokarm treściwy, pupcia zawsze sucha. Obserwacja i przegląd położnych ok - a małe płacze.

Maleństwo sobie "rosło i się rozwijało" (celowo " " dałam).

Opowiadałam mojej mamie o przyjaciółki młodomatczynych problemach i w ogóle maleństwie..
A mama, ot tak - prawie od niechcenia - rzekła:
- a u nas jak dziecko płakało a miało sucho i było najedzone....to potem się okazywało, że miało krzywicę
(dla informacji - choroba związana z zaburzeniami gospodarki wapniowo-fosforowej, spowodowana najczęściej niedoborem witaminy D)
a tak wtedy sobie pomyślałam....pierdu, pierdu....

Popatrzyłam tak na mateńkę i zapytałam:
- a ile to lat temu było, jak się tak "okazywało" - tu sarkazm młodego. Mamo, cywilizacja, Wszytko pod kontrolą, a po za tym krzywica dawno zażegnana.
A ripostą mojej mamy był standardowy tekst - jak to u ludzi starszej daty - "swoje wiem"

Minęło pół roku. Przyjechała przyjaciółka. Dziecka zachowanie nadal intrygujące. Opowiadam jej teksty mamy, a ona mówi:
- idę jutro do pediatry, przebada. Będzie wiadomo.

Dzwoni następnego dnia.

Buczy w telefon, załamana i mówi.... buuuuuuuu..... Nikuś ma krzywicę - ma kościec trzy miesięcznego dziecka....

Okazało się, że żyjąc na tym cywilizowanym zadupiu, nie można podchodzić książkowo, ale do pór roku. A te pindy położne :gafa: zamiast dostosować dawkowanie do położenia geograficznego, dostosowywały do wieku.

I wiecie co ? po tej historii po raz pierwszy spojrzałam na moją mateczkę inaczej - już nie jak na "wapniaka".....
 
 
rafi1972 



Wiek: 48
Dołączył: 03 Cze 2007
Posty: 12078
Skąd: Katowice
Wysłany: 2011-11-19, 07:52   

:) :lol3:
_________________

 
 
BOIS 



Wiek: 35
Dołączył: 11 Lip 2007
Posty: 1992
Skąd: Sochaczew
Wysłany: 2011-11-20, 23:25   

:grimace: :okok:
_________________

 
 
Cama 
Gaduła
camawruk


Dołączyła: 15 Gru 2012
Posty: 1558
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-02-14, 20:27   

moja babcia zawsze mi mówiła, że w domu łóżko jest najważniejsze, "jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz". Uśmiechałam się znacząco: pewnie, że jest najważniejsze. Zrozumiałam tę mądrość wtedy, gdy po czasie zmieniłam umeblowanie łącznie z kanapą. Wstawałam wyspana, wygrzana i bez bólu kręgosłupa. Jednak trza się słuchać /choćby czasami/, bo mimo zaleceń babci grubych majtek jeszcze nie noszę. :rotfl:
 
 
tygrys 



Wiek: 42
Dołączyła: 22 Lut 2009
Posty: 13904
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2013-02-14, 20:35   

:okok: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
.

"Określ, co sprawia że dobrze się czujesz i zacznij robić tego więcej "


.
 
 
Lulka
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-14, 23:25   

camawruk, a wierzysz w tzw. żyły wodne?
Bo ja wierzę :bezradny: :P

Wierzę też w magię przedmiotów :tongue: i w "zaklętą" w nich moc...

Kiedyś ojciec mój na pchlim targu w jakimś afrykańskim mieście kupił figurkę - przecudnej urody. Ładna i w sam raz na durnostojkę :hahaha: :oczko:

Postawiłam ją na półce w swoim pokoju.
Wtedy (nie wiedząc o "magi", nie kojarząc) nie pamiętam, ale w którymś momencie moje życie zaczęło się, jak po grudzie :

Wszyscy wiemy, co to są amulety, ale nie każdy wie, jak wyglądają ich przeciwieństwa :bezradny:

Pewnego dnia, przypadkowo odwiedził ojca przyjaciel z dawnych lat.
Z zamiłowania - obieżyświat :)
Obeznany w świecie człowiek i mocno oczytany :ok:

Przy okazji pochwaliłam mu się figurką w moim pokoju :tongue:
Zapytał skąd ją mam - odpowiedziałam, że ojczulek przywiózł z Afryki.

Zwrócił się wtedy do ojca i spytał, czy kupując ten przedmiot zapytał sprzedawcy, kogo obrazuje ta postać?
:hahaha: zapytał? w suahili :hahaha: :glupek: :oczko:

Okazało się, że figurka przedstawia bożka-niepowodzenia-nieszczęścia i że stanowi ona coś w rodzaju odzwierciedlenia magii woo-doo, tylko w wykonaniu afrykańskim :szok:
I zaklęta w nim jest moc ZŁEGO.
Rzeźbi się figurkę złego bożka i dodatkowo odczyniając czary - sprowadza się nieszczęścia na osobę, której się źle życzy...
I taka figurka zachowuje tą złą moc (skierowana w zasadzie jednemu), a generalnie...działa na każdego, kto wejdzie w jej posiadanie...

Wierzcie, albo nie wierzcie :bezradny: ale w momencie, jak wyrzuciłam ją do śmieci, ustały wszystkie życiowe niepowodzenia.... :tongue:
 
 
Cama 
Gaduła
camawruk


Dołączyła: 15 Gru 2012
Posty: 1558
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-02-15, 01:00   

Fiesta, mocno wierzę. I w te żyły wodne, i w magię przedmiotów. :bezradny:

Kiedy kupiliśmy działkę pierwszą czynnością / jeszcze przed jej ogrodzeniem / było przywiezienie księdza bardzo sprawnie posługującego się różdżką, którego nam ktoś polecił. Prosiliśmy go o to, żeby wskazał nam w którym miejscu wywiercić studnię. Mało, że pokazał i zaznaczył kamieniem gdzie wiercić, to dokładnie określił na jakiej głębokości jest woda /20 m/. Obszedł działkę i pokazał, gdzie kategorycznie nie wolno nam stawiać domku, i położenie, gdzie ma stać. Byłam trochę sceptyczna do momentu wiercenia. Woda była idealnie w tym miejscu na głębokości 19,6 m. :szok2: A jeśli chodzi o położenie domku? Nie wiem, ale rzeczywiście świetnie wypoczywamy.

A co do przedmiotów, to osobiście takich przygód nie miałam, ale czytałam, że nie powinno się wieszać ozdób niewiadomego pochodzenia typu maski, wisiory, papirusy, czyli coś w tym jest. Ja sama mam w domu afrykański akcent bo daje mi poczucie "ciepełka", ale to nie pamiątka z podróży tylko niestety kupiony w sklepie, więc nie miałam obiekcji.

Ogólnie nie jestem przewrażliwiona, ale jednak czasami "jest coś na rzeczy" :mysli:
 
 
Lulka
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-15, 02:16   

camawruk, coś jest jednak na rzeczy z tą wiarą w zaklętości/przeklętości/magię :bezradny:
A na ile to jest faktycznie magia przedmiotu, a na ile nasza podświadomość, wynikająca z przekazów osób, z których zdaniem i doświadczeniem :) się liczymy - tego nikt nie wie :bezradny:

Moja mateczka jest? Hmmmm, w każdym razie była bardzo wierząca i bardzo, bardzo praktykująca do czasu choroby...
I jest z pokolenia, które wierzy się i kultywuje przesądy :bezradny:
Ale!!! U mnie w domu panieńskim, na przykład od pewnego momentu nigdy w miejscu widocznym nie wisiał i nie stał krzyż.
Moja mateńka zawsze powtarzała, że ten symbol reprezentuje się z okazji jakiejś ceremonii, np. ksiądz po kolędzie, pogrzeb...itp.
Bo krzyż jest symbolem Męki Pańskiej, czyli drogi krzyżowej - cierpienia.
Krzyż/krzyżyk powinien być ukryty/przykryty, niejako wewnętrzna pokuta.

Ale pamiętam z wczesnego dzieciństwa, że krzyż wisiał nad drzwiami jednego z pokojów? :mysli: nad drzwiami wejściowymi do mieszkania?
I kiedyś po jakieś wizycie księdza po kolędzie (księdza! sic! a przecie kościół jest przeciwny wszelkim zabobonom) krzyż zniknął znad drzwi...
Nie interesowało mnie to wtedy, ale zarejestrowałam ten fakt (słynna czarna fiestowa skrzynka :brwi: strzeżcie się aaaaaaa :hahaha: :oczko: ) i zapytałam po czasie - dlaczego?
Usłyszałam odpowiedź mateczki, jak wyżej napisałam, bo krzyż.... i dodała, że w momencie, kiedy zdjęła ze ściany ten symbol - los się odwrócił :o
I wtedy dodała, że kiedyś ksiądz Jej powiedział, że krzyż nad drzwiami to golgota dla domu, że mimo wiary, nie powinien być na widocznym miejscu, bo to wieczne niepowodzenie dla domu...

Wiara, zabobony...wszystko jest w nas...ale tak naprawdę...never know ;)
 
 
Cama 
Gaduła
camawruk


Dołączyła: 15 Gru 2012
Posty: 1558
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-02-15, 22:20   

Fiesta, dałaś mi dużo do myślenia... :mysli:

Kiedyś mówiła mi o tym wiszącym w domu krzyżu koleżanka, ale myślałam że to bzdury, bo ona ciągle przynosiła jakieś niewiarygodne wiadomości.


:hmmm:

ale teraz czytając przeszły mnie ciarki, ja mam też wiszący krzyżyk :unsure:

Co my byśmy zrobiły bez naszych mateczek??? ;-/
 
 
tygrys 



Wiek: 42
Dołączyła: 22 Lut 2009
Posty: 13904
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2013-02-16, 07:32   

powiedzenie mojej mamy "jak będziesz mieć swoje dzieci to zobaczysz"......
_________________
.

"Określ, co sprawia że dobrze się czujesz i zacznij robić tego więcej "


.
 
 
Cama 
Gaduła
camawruk


Dołączyła: 15 Gru 2012
Posty: 1558
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-02-17, 19:50   

wszystkie mamy tak mówią, to ich urok, po latach to rozumiemy i za to je kochamy

:buja w oblokach:
 
 
tygrys 



Wiek: 42
Dołączyła: 22 Lut 2009
Posty: 13904
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2013-02-17, 19:57   

camawruk, właśnie tak :taak: ja też już zaczynam tak mówić :rotfl:
_________________
.

"Określ, co sprawia że dobrze się czujesz i zacznij robić tego więcej "


.
 
 
tynieczka 
Rozkręca się


Wiek: 80
Dołączyła: 10 Lis 2009
Posty: 502
Skąd: lodz
Wysłany: 2013-02-18, 16:16   

Fiesta, co do krzyżyka, tez coś podobnego słyszałam, ale nadal wisi u mnie nad drzwiami. Noo.. do teraz, idę go zdjąć. Dam znać czy coś się u mnie zmieni w związku z powyższym ;)
 
 
Lulka
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-18, 23:19   

tynieczka, sądzisz, że to już od jutra powinno zadziałać? :lol3:
Jutro o 22:15 losowanie Lotto... :oczko:
 
 
tynieczka 
Rozkręca się


Wiek: 80
Dołączyła: 10 Lis 2009
Posty: 502
Skąd: lodz
Wysłany: 2013-02-19, 09:26   

Mam nadzieję, że chociaż za jakiś miesiąc lub dwa? Czeka mnie wyjazd dość daleko co równa się - Lot samolotem, mój pierwszy raz :boisie: a moje dziecko już się ze mną żegna i każe spisać testament ;) Niczego się tak nie boję , jak latania :mur: Więc może to moja szansa ? :rotfl:
Aaa.. nawet nie zdawałam sobie sprawy, a miałam dwa wiszące krzyże :lol: zatem i totka też puszczę, a nuż ;)
 
 
Lulka
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-19, 21:06   

tynieczka doskonale rozumiem Twój lęk :taak: :pocieszacz:
To w końcu Twój pierwszy lot, a człowiek niestety, przede wszystkim boi się nieznanego :bezradny:

W swoim życiu odbyłam dwie podróże samolotem.
Było to na liniach zagranicznych. Duże samoloty, nie jakieś "kukuryźniki", ale i tak mnie wnieśli i wynieśli z samolotu :gafa: :hahaha: :oczko:
Pierwszy lot przeżyłam na dormikum, a drugi już na "banieczce" :zawstydzony: :hahaha:

Powiedziałam sobie nigdy więcej. Bo ja w ogóle emocjonalnie podchodzę do życia : więc stwierdziłam, że pokłady stresu zostawiam sobie na inne dziedziny życia.
No cóż, wiele życiowych atrakcji z powodu tej fobii mnie ominęło :bezradny: ale wrzuciłam na kark jeden z elementów filozofii zen - "szanuj własne ciało i obchodź się z nim jak najlepiej" i podziałało ono na moje myślenie tak, że jeśli z jakiegoś powodu nie mogę czegoś mieć, to przestaję tego chcieć :tongue: :lol3:
Nie latam, a co za tym idzie nie zwiedzam takich zakątków świata, do których najszybciej jest dotrzeć drogą powietrzną :bezradny:
A do dziś na samą myśl o locie samolotem ściska mnie w żołądku. I wielokrotnie zmieniałam wakacyjne plany, by tylko uniknąć powietrznej podróży :

Ale Tobie mogę poradzić pozytywne myślenie i eliminowanie negatywnych emocji :)

Poniżej zacytuję porady technik opracowanych przez specjalistów z Poradni Poznawczo-Behawioralnej, zajmujących się terapią nad lękiem przed lotem :)

"Wizualizacja wydarzenia.
Aby dobrze wykonać to ćwiczenie, wprowadź się najpierw w stan relaksacji. Połóż się wygodnie na łóżku i włącz nastrojową muzykę. Pomyśl o czymś przyjemnym. Kiedy poczujesz, że jesteś już rozluźniona, przenieś się myślami na lotnisko. Ważne, abyś w swojej wyobraźni odtworzyła każdy szczegół podróży. Pomyśl o odprawie, nadawaniu bagażu. Wyobraź sobie, jak wchodzisz do samolotu, zapinasz pasy, samolot odrywa się od pasa startowego. W trakcie lotu patrz przez okno, jak słońce odbija się od chmur. Podziwiaj widoki podczas lądowania. Cały czas myśl pozytywnie! Wyobrażaj sobie podróż dokładnie tak, jak chciałabyś, aby wyglądała, i nie dopuszczaj do siebie żadnych czarnych myśli! Siła wyobraźni jest nie do przecenienia. Regularnie powtarzane ćwiczenie pomoże ci zmienić stosunek do podniebnych podróży.

Zrób wycieczkę na lotnisko.
Obejrzyj dokładnie terminal, sprawdź, gdzie znajdują się hale odlotów, gdzie nadaje się bagaż, jak rozlokowane są toalety. Znajomość terenu doda ci pewności siebie. Poobserwuj startujące samoloty. Patrz na nie aż do znudzenia! W ten sposób przeprowadzasz tzw. desensytyzację, tzn. uniewrażliwisz się na bodziec, który wywoływał u ciebie lęk. Po tym „seansie” w nagrodę wybierz się na kawę. Oczywiście – w lotniskowej kafeterii.

Porównaj plusy i minusy.
Wybierz moment, w którym wiesz, że nikt nie będzie ci przeszkadzał. Usiądź wygodnie i na dużej kartce narysuj tabelkę o czterech kolumnach. W pierwszej wypisz wszystko, co możesz zyskać, myśląc: "Latanie jest OK". W drugiej wypisz wady takiego podejścia. W trzeciej kolumnie zapisz pozytywne aspekty twierdzenia: "Latanie nie jest OK", a w ostatniej wynotuj, co tracisz, myśląc w ten sposób. Przyjrzyj się dokładnie liście. Schowaj ją do portfela i noś zawsze przy sobie. Gdy najdą cię czarne myśli, będziesz mogła na nią spojrzeć.

Poszukaj rzeczowych argumentów.
Postaraj się dowiedzieć jak najwięcej o szczegółach lotu (wiedząc, że turbulencje są normalnym, często występującym zjawiskiem, nie wpadniesz w panikę, gdy tylko lekko zatrzęsie samolotem) oraz o kryteriach, jakie muszą spełniać samoloty, by zostały dopuszczone do ruchu powietrznego (czy masz świadomość, że stosowane w tych maszynach urządzenia mają podwójne, a nawet potrójne zabezpieczenia?).

Weź dobry przykład.
Spotkaj się na plotki z koleżanką, która często lata. Opowiedz jej szczerze o wszystkich swoich obawach i zapytaj o jej doświadczenia. Relacja z pierwszej ręki na pewno doda ci otuchy. Tym bardziej, że uśmiechnięta, cała i zdrowa znajoma to najlepszy dowód na to, że latanie naprawdę nie jest straszne :)

Rzeczy spakowane, bilet bezpiecznie spoczywa w torebce, tylko ty wciąż nie czujesz się zbyt pewnie. Głowa do góry. Kilka użytecznych trików i będziesz królową przestworzy.

Siedź spokojnie, to tylko panika.
Często, tym czego najbardziej się boisz, jest nie sam lot, ale...spowodowany nim strach, a dokładnie jego objawy. Wiele osób jest przekonanych, że nagłe kołatanie serca, przyśpieszony oddech czy drżenie mięśni to zapowiedź niechybnego zawału,a w najlepszym przypadku utraty przytomności. Nic bardziej błędnego. Te objawy to normalna reakcja zdrowego organizmu na stres lub... zwiększony wysiłek fizyczny. Oznaczają, że twoje ciało zbiera właśnie siły. Jeśli, mimo tych zapewnień, w samolocie dopadnie cię myśl: "Chyba zaraz zemdleję", pamiętaj, że to po prostu jest niemożliwe. Twój organizm zmobilizowany do granic możliwości wydziela takie ilości adrenaliny (hormonu stresu), która przyspiesza bicie serca i podnosi ciśnienie, że omdlenie jest absolutnie niemożliwe. Aby jeszcze bardziej się uspokoić, możesz dodatkowo przeprowadzić w myślach krótkie ćwiczenie. Wyobraź sobie, że rzeczywiście mdlejesz. Pomyśl teraz, co dzieje się dalej. Kto udzieli ci pomocy, jak długo będzie to trwało, co będzie potem. Gdy już opracujesz w myślach najczarniejszy scenariusz, uświadomisz sobie, że najgorsze, co mogłoby ci się przydarzyć... masz już za sobą.

Zaufaj załodze.
Pamiętaj, że obsługa samolotu to wysoko wykwalifikowany personel. Stewardesy są przeszkolone w udzielaniu pierwszej pomocy, mają za sobą setki odbytych lotów, podczas których radziły sobie już z niejedną sytuacją. Na pokładzie obsłudze zdarza się nawet odbierać porody! Dodatkowo w samolocie znajdują się butle z tlenem oraz znakomicie zaopatrzona apteczka. Jak więc sama widzisz, jesteś naprawdę w dobrych rękach.

Słuchaj rad doświadczonych pasażerów.
Dobrze jest poznać (oraz zastosować) kilka drobnych sztuczek, dzięki którym spokoju i opanowania na pokładzie pozazdrościłby ci sam Dalajlama:
- Przed lotem zjedz lekki posiłek. Unikaj jednak kawy i mocnej herbaty, gdyż zawarte w nich substancje mogą powodować rozdrażnienie.
- Jeżeli obawiasz się choroby lokomocyjnej, sięgnij po napar z imbiru (sproszkowany korzeń imbiru zalewamy wrzącą wodą).
- Przyjedź na lotnisko z zapasem czasu. To zaoszczędzi ci dodatkowego stresu ("Ojej, chyba nie zdążę!"). Będziesz też miała chwilę, by pobuszować po sklepach w strefie wolnocłowej, co zawsze daje kobiecie duży zastrzyk pozytywnej energii.
- Wymyśl swoją mantrę - krótkie hasło, które doda ci pewności siebie. Może być śmieszne lub infantylne. Nieważne. Ważne, by działało! Powtarzaj mantrę w myślach, gdy tylko poczujesz się bardziej zestresowana.
- W samolocie postaraj się zająć miejsce w przejściu. Będziesz mieć lepszy dostęp do personelu samolotu. Postaraj się ulokować w środkowej części maszyny, gdzie turbulencje są najmniej odczuwalne.
- Od razu zgłaszaj obsłudze samolotu wszystkie swoje wątpliwości. Stewardesy na pewno z chęcią odpowiedzą na twoje pytania.
- Siedząc w samolocie, zastosuj proste ćwiczenie oddechowe. Wciągaj powietrze nosem, a następnie wydychaj ustami, jednocześnie mówiąc w myślach "raz&". Wyobraź sobie, że właśnie wydmuchujesz z siebie negatywne emocje.
- Postaraj się zająć czymś myśli. Lot to idealny moment na chwilę przyjemnego lenistwa. Czytaj książki, na które do tej pory nie miałaś czasu, rozwiązuj krzyżówki, słuchaj muzyki albo wdaj się w rozmowę ze współpasażerem.
- Podczas lotu dużo pij. Odpowiednie nawodnienie organizmu i prawidłowe krążenie pomogą zachować dobre samopoczucie.
- Uważaj z piciem alkoholu. Nie wiadomo, jak twój organizm zareaguje po nim na zmiany ciśnienia. Dodatkowo podczas dłuższych lotów może dopaść cię kac. System nerwowy jest wtedy dużo bardziej wrażliwy, co może przynieść skutek odwrotny do zamierzonego.
- Co jakiś czas przespaceruj się po samolocie, a jeżeli siedzisz, często zmieniaj pozycje.
To ważne zwłaszcza podczas długich podróży, bo zmniejsza ryzyko choroby zakrzepowej.

Pamiętaj, że w czasie gdy czytałaś ten tekst, tysiące osób na całym świecie wystartowało i wylądowało szczęśliwie. Jesteś gotowa? Wysokich lotów!" :)
 
 
tynieczka 
Rozkręca się


Wiek: 80
Dołączyła: 10 Lis 2009
Posty: 502
Skąd: lodz
Wysłany: 2013-02-20, 15:12   

Fiesta bardzo dziękuję za porady,mam nadzieję, że pomogą. Wyuczę się tego na pamięć. Czytając to wszystko już cała się trzepię, a co będzie w finalnym momencie ? :szok2: Lecę z Wa-wy zatem nie bardzo mogę się oswoić z lotniskiem, ale resztę będę stosować. O ironio, kiedyś mi proponowano zostanie stewardesą ;) Kilka razy już się wymigałam od lotu,tym razem w zasadzie zostałam zmuszona i lecieć muszę. Chyba,że wcześniej zejdę z tego świata? Oooo a może to jest lepsza myśl? Przecież i tak padnę zanim wejdę na pokład :beczy:
Uff , aż mam mokre czoło ;)
 
 
tygrys 



Wiek: 42
Dołączyła: 22 Lut 2009
Posty: 13904
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2013-02-20, 15:36   

tynieczka, nie martw się :luzik: :luzik: nie dawno miałam ten sam problem....... ale przeżyłam :rotfl: :rotfl: nic mi sie nie działo oprócz lekko zatkanych uszu :) też trzęsłam portkami a nie było po co .............. wiesz mi :) )))))))))))


i ani mi się waż schodzić z tego świata :mlotek: :mlotek: :mlotek:
_________________
.

"Określ, co sprawia że dobrze się czujesz i zacznij robić tego więcej "


.
 
 
tynieczka 
Rozkręca się


Wiek: 80
Dołączyła: 10 Lis 2009
Posty: 502
Skąd: lodz
Wysłany: 2013-02-21, 21:13   

Postaram się jakoś to przeżyć :wacko:
 
 
Cama 
Gaduła
camawruk


Dołączyła: 15 Gru 2012
Posty: 1558
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-03-08, 00:20   

opowiem Wam o swojej podróży "samolotem".
Będąc w pracy odwiedził nas pan strażak z lotniska i po pogawędce zapytał mnie czy kiedyś leciałam samolotem. Oczywiście nie, więc zaproponował krótki locik nad miastem. Uradowana poleciałam do szefa, coby zwolnił mnie na 2 godzinki, bo taka okazja może mi się nie trafić. Było lato, cieplutko, ja w krótkiej sukieneczce./ to było 20 lat temu :zly: /
Na lotnisku okazało się, że to Antek, stary trup szkoleniowy. Śmiać mi się odechciało, ale wycofać się głupio - chłop mnie przywiózł, wszystko migiem załatwił. Przyszedł jakiś młody koleś /jak dla mnie stanowczo za młody na pilota /, zaprosił do środka. Tam schodków nie ma, trzeba wleźć po skrzydle. Pominę fakt, jak wyglądałam w tej sukienusi i butach na obcasie wleczona po tym skrzydle.
W kokpicie na dzień dobry dostałam torebkę /wiadomo po co/ i słuchawki z przyciskiem do komunikacji z pilotem. Na moją sugestię, że nie domykają się drzwi koleś odparł, że nie szkodzi - przecież mam pasy.
Dalej to już była tylko "jazda do kwadratu" : góra - dół, lewo, prawo, góra - dół: głowa na kolanach, albo kolana na głowie, mój niebotyczny wrzask, jego głupawy uśmiech, moje krzyki do mikrofonu którego wcale nie włączyłam, los oszczędził mi tylko skorzystania z torebki. W końcu lot został wyrównany i po chwili facio mi się pyta czy wiem, gdzie jesteśmy. Widzę rondo, promieniste odnogi ulic, więc mówię złośliwie: wiem. W Paryżu. Byliśmy 2 km od lotniska.
Ostatnim etapem okazyjnego lotu było złażenie ze skrzydła i trzęsienie nóg nie do opanowania.
Jak się później dowiedziałam, instruktorzy musieli wylatać określoną ilość godzin, a samotne latanie jest nudne. Jak facio zobaczył moją minę, to szybko się ulotnił.
A w pracy na pytanie: jak się leciało, odpowiedziałam tylko: cudownie.

Taka to była moja podróż "samolotem". Ale po takim locie w tak zdezelowanym trupie chętnie pofrunęłabym czymś elegantszym.
:aniol:
 
 
tygrys 



Wiek: 42
Dołączyła: 22 Lut 2009
Posty: 13904
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2013-03-08, 05:18   

ooo to miałaś przygodę :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
.

"Określ, co sprawia że dobrze się czujesz i zacznij robić tego więcej "


.
 
 
rafi1972 



Wiek: 48
Dołączył: 03 Cze 2007
Posty: 12078
Skąd: Katowice
Wysłany: 2013-03-08, 07:21   

:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________

 
 
Nacka 



Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 13073
Skąd: Polska
Wysłany: 2013-03-08, 08:50   

camawruk, :pocieszacz: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________

 
 
Lulka
[Usunięty]

Wysłany: 2013-03-08, 09:54   

camawruk, :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha:
 
 
Anet 



Wiek: 48
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2013-03-09, 20:06   

:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Ann 



Wiek: 38
Dołączyła: 30 Maj 2007
Posty: 3465
Skąd: Czeladź
Wysłany: 2013-03-10, 22:35   

:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidzialne dla oczu.
Antoine de Saint-Exupery
 
 
tynieczka 
Rozkręca się


Wiek: 80
Dołączyła: 10 Lis 2009
Posty: 502
Skąd: lodz
Wysłany: 2013-03-16, 21:08   

Matko i córko, teraz to ja już nie wiem czy polecę ;)
Dreamlinery się rozsypały , a cała reszta jest podobna do tego czym leciałaś ;-/
 
 
Cama 
Gaduła
camawruk


Dołączyła: 15 Gru 2012
Posty: 1558
Skąd: Łódź
Wysłany: 2013-03-16, 22:58   

tynieczka, to było 20 lat temu, teraz polecisz jak królowa, mięciutki fotelik, stewardessa, drinczek, nie zdązysz się przespać a trzeba będzie wysiadać. I to po schodkach! :lol2: :lol2: :lol2:

[ Dodano: 2013-03-17, 00:04 ]
samo życie :unsure:



Uciekli do miasta: Jaś,Kasia i Władek.
A na działce został tylko stary dziadek

Jasiu jest Magistrem, inżynierem Władek.
Kasia mecenasem, działkowiczem dziadek.

Jasiu ma Toyotę, Mercedesa Władek .
Kasia jeździ Oplem , a rowerem dziadek.

Jasiu mieszka w bloku, a willę ma
Władek, Kasia duży bliźniak, w altance mieszka dziadek.

Przyjechali na działkę: Jaś, Kasia i Władek.
Będą pomagali, ucieszył się dziadek.

Jaś szykuje grilla, piwko pije Władek,
Kasia się opala, działkę kopie dziadek.

Szaszłyczek dla Jasia, karkówka dla Władka,
Kasia je skrzydełka, kaszanka dla dziadka.

Miał dziadek w tym roku plon nie byle jaki.
Wszystko mu zabrały miejscowe próżniaki.

Wór jabłek dla Jasia, wór śliwek dla Władka, Ziemniaki dla Kasi,
szczaw został dla dziadka.

Brzuszka dostał Jasiu, siły nabrał Władek.
Kasieńka rumieńców, z głodu umarł dziadek.

Sprzedali więc działkę, podzielili spadek,wszyscy coś dostali.
dostał nawet dziadek...Jaś, Kasia pieniadze, kosiarkę wziął Władek.
A łopatą w dupe, od grabarza dziadek...
 
 
tygrys 



Wiek: 42
Dołączyła: 22 Lut 2009
Posty: 13904
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2013-03-17, 07:09   

;-/ ;-/
_________________
.

"Określ, co sprawia że dobrze się czujesz i zacznij robić tego więcej "


.
 
 
rafi1972 



Wiek: 48
Dołączył: 03 Cze 2007
Posty: 12078
Skąd: Katowice
Wysłany: 2013-03-17, 07:44   

:rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________

 
 
tynieczka 
Rozkręca się


Wiek: 80
Dołączyła: 10 Lis 2009
Posty: 502
Skąd: lodz
Wysłany: 2013-03-17, 11:17   

:rotfl: :rotfl: :rotfl:
 
 
Anet 



Wiek: 48
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2013-03-17, 13:28   

niezły wierszyk :ok:
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 52
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2013-04-11, 20:04   

Czy wystarczy babci renta by kochały ją wnuczęta?
:mysli: :bezradny: :szok:
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Bogda 



Wiek: 107
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2013-04-12, 02:17   

..



..
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
tygrys 



Wiek: 42
Dołączyła: 22 Lut 2009
Posty: 13904
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2013-04-12, 04:32   

oj tak babcie takie są :)
_________________
.

"Określ, co sprawia że dobrze się czujesz i zacznij robić tego więcej "


.
 
 
Anet 



Wiek: 48
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2013-04-12, 18:33   

bez nadzienia równie smaczna :)
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Betina77 
Robi Rozeznanie


Dołączyła: 29 Lut 2012
Posty: 135
Skąd: Polska
Wysłany: 2013-04-14, 23:18   

wspomnienia o smakach z kuchni ukochanej babci chyba prawie wszyscy będą pamiętać do końca życia :)
W końcu mama też przejmowała przepisy kulinarne swojej mamy (naszej babci), a mimo to już inaczej smakowało. Możliwe, że to niepowtarzalne wspomnienie smaku pewnych potraw leży, albo w wirtuozerii przypraw, albo jest po prostu zwykłą tęsknotą za tym co nie wróci...za dzieciństwem...
 
 
tynieczka 
Rozkręca się


Wiek: 80
Dołączyła: 10 Lis 2009
Posty: 502
Skąd: lodz
Wysłany: 2013-05-19, 16:25   

Wracając do tematu latania samolotem, to chcę poinformować, że było minęło i jestem cała i zadowolona ;) Camawruk miałaś rację, samolot nie był taki jakim ty leciałaś, ale moje nogi na pięciogodzinny lot i tak ucierpiały ;) Wszelkie wasze rady wyuczyłam się na pamięć, a przed samym wejściem pokład powiedziałam sobie, " a niech dzieje się co chce i tak kiedyś trzeba zejść z tego padołu łez ", weszłam i teraz już chcę nawet na zakupy latać samolotem :hihi:
Żeby nie być gołosłowną , z mojego okienka ;)

a tutaj troszkę krajobrazu już z pobytu :) Można zobaczyć skrajności bogactwa ;-/
 
 
Nacka 



Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 13073
Skąd: Polska
Wysłany: 2013-05-19, 16:43   

No widzisz :D :ok: prawie jak autobus :rotfl:

Pięknie :> Ale te lepianki to rzeczywiście :| Chociaż tyle mają biedaki że mieszkają w pięknym kraju :)

A tynieczka, gdzie? :chytry: :D
_________________

 
 
tynieczka 
Rozkręca się


Wiek: 80
Dołączyła: 10 Lis 2009
Posty: 502
Skąd: lodz
Wysłany: 2013-05-19, 16:45   

A tutaj, a kuku :rotfl: ktoś musiał te foty strzelać, nie ? ;)
A kraj jest naprawdę piękny i wart zobaczenia go na żywca ;) Klimat niesamowity :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template junglebook v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
Blog Gry Escape The Room
Kopiowanie i rozpowszechnianie tekstów zamieszczonych na forum bez pisemnej zgody autorów
jest surowo zabronione, gdyż jest naruszeniem praw autorskich do solucji i poradników.
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 11