Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: agusia16
2011-11-18, 10:07
The Tiny Bang Story - recenzja
Autor Wiadomość
agusia16 



Wiek: 49
Dołączyła: 27 Paź 2009
Posty: 1082
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2011-11-18, 10:07   The Tiny Bang Story - recenzja

The Tiny Bang Story – recenzja


autor agusia16




„Machinarium”- przez większość fanów przygodówek pozycja niewątpliwie znana, chwalona i wysoko oceniana. Każdy gracz już po chwili grania zakochany był w przeuroczym Robociku z problemami. Jakże trudno było się rozstać, gdy rozgrywka dobiegła końca. Marzono o kolejnej tak cudnej i wciągającej grze i gdy tylko w Internecie pojawiła się wiadomość, że powstaje dzieło przypominająca niezwykłe „Machinarium”, przygodo- maniakom serca zaczęły bić mocnej. Z utęsknieniem czekano na potwierdzenie tej informacji, a po jej dokonaniu, na wydanie gry. W połowie maja stęsknieni długim wyczekiwaniem gracze mogli zasiąść do zabawy. Jakiś czas później zaszczyt ten spotkał i mnie. Mogłam ją zainstalować i przekazać w swojej recenzji, czy podobieństwo do cudnej urody „Machinarium” to prawda, czy też może nie? Ale po kolei…..



Wydawcą tej pozycji jest niewielkie studio Colibri Games, zaś dystrybutorem na rynek polski firma IQ Publishing. Na początek słowo o fabule gry. Rozwodzić się nie mam nad czym, bo ta jest prosta i nieskomplikowana. Akcja „The Tiny Bang Story”, bo taki tytuł nosi owe dzieło, rozgrywa się na składającej się z puzzli planecie Tiny. Mieszkańcy owego miejsca żyją sobie spokojnie do czasu, gdy pewnego dnia odłamek asteroidy uderza w ich krainę. Części „puzzlowej” układanki rozsypują się burząc ład i porządek Tiny. To zadaniem gracza jest pozbierać kawałki i ułożyć je na nowo. Ot i cała fabuła….



„The Tiny Bang Story”, to nowatorskie i zaskakujące połączenie gry przygodowo-logicznej z grą hidden object i point & click. Swoisty melanż gatunków jest powiewem świeżości i burzy tezę, iż przygodówki wymierają. Sformułowane zdanie, że pozycja ta jest podobna do „Machinarium” jest nieco naciągane. Mimo stylu graficznego, który w obydwu grach jest wyraźnie podobny recenzowana przeze mnie gra jest zdecydowanie inna. Inna, to nie znaczy gorsza. Z pełną stanowczością mogę powiedzieć, że jest równie dobra, choć obydwie reprezentują zgoła odmienny styl rozgrywki. „The Tiny Bang Story” zachwyca grafiką. O ile w „Machinarium” przeważała szarość i różnorakie odcienie brązów czy rudości, to opisywana przeze mnie pozycja oferuje pełną skalę barw ciepłych, pastelowych, przecudnych.



Już na widok początkowych lokacji stajemy się lepsi, a dopieszczeni kolorami wkraczamy w świat baśni, w którym to My wiedziemy palmę pierwszeństwa. Ręcznie malowane lokacje, w każdym wzbudzają zachwyt, można na nie patrzeć i patrzeć bez końca. Wracając do wiedzenia prymu to, tak tak dobrze zrozumieliście, to My jesteśmy głównymi bohaterami, na których barkach spoczywa uratowanie planety. Nie ma tu typowego dla gier przygodowych bohatera, którym jako gracze sterujemy. Owszem, zdarza się nam spotykać, a raczej odwiedzać mieszkańców Tiny, ale oni najczęściej nie ruszają się z miejsc, i proszą nas o naprawienie jakiejś machiny, czy też odnalezienie zaginionego przedmiotu.



Rozmowa, to też nie do końca to o czym myślicie. Gra nie oferuje żadnych dialogów, żadnego słowa pisanego, czy mówionego, kompletnie nic. Porozumiewanie się z mieszkańcami polega na klikaniu na nich, a wówczas na ekranie pojawia się komiksowy dymek z myślą danego człowieka. To samo odnosi się do zadań, które w danej lokacji powinniśmy wykonać, czy też przedmiotów które musimy odnaleźć. Jedynym dźwiękiem jaki towarzyszy nam w rozgrywce, to muzyka, a ta jest doskonała. Idealnie wkomponowuje się w klimat gry, współgrając z otoczeniem i tym co się dzieje w danej lokacji. Lekka, spokojna i wyciszająca muzyczka, wprowadza w błogi nastrój. Równie dobrze przedstawiają się animację postaci, przedmiotów, czy też owadów, w tym wypadku komarów, które w grze, w przeciwieństwie do rzeczywistego świata, pełnią zgoła inną rolę. Wystarczy, że w danej lokacji zbierzemy daną ilość niebieskich stworków, a uzupełnią one panel z prawej strony, umożliwiając graczowi uzyskanie podpowiedzi. Jedno kliknięcie na niebieski od komarów krążek, a owad podfrunie do miejsca, w którym ukrywa się dobrze schowany przed naszymi oczami przedmiot.



Opcja ta jest typowa dla gier hidden- object i wyraźnie ułatwia poruszanie się po lokacjach, zważywszy że niektóre z szukanych elementów są bardzo dobrze ukryte. Największym atutem gry są niewątpliwie zagadki, które są zróżnicowane, o różnym stopniu trudności i jest ich naprawdę spora ilość. Każdy rozdział z pięciu na jakie podzielona jest gra zaczyna się od odnalezienia 25 puzzli, porozrzucanych w różnych lokacjach. Musimy pamiętać, że takowy kawałek wetknięty może być prawie wszędzie. W miedzyczasie, twórcy zlecą nam masę innych rzeczy do odszukania, nie zapominając także o trenowaniu naszych szarych komórek. Będziemy więc układać, ćwiczyć spostrzegawczość, czy też pamięć, a także i przede wszystkim rozwiązywać zadania logiczne. Zagadki do bardzo trudnych nie należą, ale jeśli utkniemy, bo akurat mamy ten gorszy dzień ratuje Nas podpowiedź. Niestety pozycja nie obyła się bez kilku zadań zręcznościowych, na szczęście nie są one zbyt skomplikowane i myślę, że nie sprawią Wam żadnej trudności. Gdy w danym rozdziale wszystko już zostanie zrobione, każda maszyna naprawiona, każdy człowiek zadowolony, zostaniemy przeniesieni do głównego menu, gdzie przyjdzie Nam poukładać fragmenty puzzli, tworząc w całość - planetę Tiny.



Podsumowując moją recenzję „The Tiny Bang Story” na pewno nie jest zbliżone do „Machinarium”, ale w swojej klasie „hybrydy” przygodówki z hidden object, zajmuje i zajmować będzie czołowe miejsce. Jedynym minusem gry jest niestety coś, co bywa w tych czasach problemem gier przygodowych, czyli długość gry. Na skończenie jej przeciętnemu przygodo-maniakowi, starczy zaledwie kilka godzin. To moim zdaniem zdecydowanie za mało, tym bardziej, że to bardzo dobra i polecana przeze mnie pozycja. Zagrajcie, nie będziecie się nudzić, obiecuję. Moja ocena gry, to 9/10.

Zalety:
- grafika;
- animacje postaci i przedmiotów;
- różnorodność zagadek;
- oprawa dźwiękowa;
- połączenie gatunków

Wady:
- zbyt krótka
_________________
http://przygodowki.net/
Ostatnio zmieniony przez Anet 2011-11-28, 20:24, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template junglebook v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
Blog Gry Escape The Room
Kopiowanie i rozpowszechnianie tekstów zamieszczonych na forum bez pisemnej zgody autorów
jest surowo zabronione, gdyż jest naruszeniem praw autorskich do solucji i poradników.
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 13