Poprzedni temat :: Następny temat
Mój diabeł, mój anioł
Autor Wiadomość
ana555 



Wiek: 37
Dołączyła: 12 Lis 2008
Posty: 8607
Skąd: znad morza :)
Wysłany: 2010-07-10, 15:27   

:(
_________________
"Być może dla świata jesteś nikim , ale dla kogoś możesz być całym światem ."
 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2010-07-10, 17:20   

:(
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Jolinek 



Wiek: 99
Dołączyła: 16 Lis 2008
Posty: 4251
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-10, 17:35   

:(
_________________
Nie ufam nikomu,
ufam tylko tym,
którzy na to zasłużyli
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 51
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2010-07-11, 12:00   

Najpiękniejsze skrzydła anielskie z pewnością ma moja babcia. Była kobietą niezwykłą...
Opowiem wam o niej pewnie nieraz, bo opowieści te są chyba najciekawsze. A takich osób nie spotyka się wiele, nie o to chodzi że babcia jest wyjątkowa, bo moja. Ona rzeczywiście była dibelsko-anielska, silna jak tur i miała piękny umysł oraz duszę.
Babunia była (jeszcze przedwojenną) boną. Dzieci wychowywała całe życie, a za mnie i moje siostry powinna dostać jakiś specjalny medal, bo byłyśmy upiorne :rotfl:
Nie miała babunia łatwo, bo jako ateistka miała męża gorliwego katolika; dziadziowi udało się przeżyć Tobruk i Monte Cassino, za to wykończyli go komuniści. Za pobyt w armii Andersa przesiedział trochę, a wyszedł z mocno zmienioną psychiką, do końca życia zadręczjąc sobą otoczenie. Babcia wykupiła męża... bimbrem, którym handlowały z p. Zosią w warzywniaku (Marzenko-warzywniak pani Zosi znasz, tyle że tamten stał niedaleko Szajnochy). Pędziła bimber zacny i dużo. I dzięki niemu żyły co najmniej trzy rodziny... Tymże zresztą bimbrem wykupiła informacje o swoim synu. Najstarszy syn babci był wzięty na roboty do Rzeszy i wrócił do Polski po wojnie. Najmłodszą córkę miała babcia przy sobie. A średni syn (mój tata) trafił do obozu opiekuńczego w Danii. Goowno tam - opiekuńczego! Dzieci, a konkretnie chłopcy, pracowali jako darmowa siła robocza u duńskich rolników; tato trafił na fermę indyków. Pracował z taczką od świtu do zmierzchu. Po wojnie Duńczycy oddali dzieci Polsce, tyle że nie bardzo chcieli by sprawa robót (i nie tylko robót) wyszła na jaw; dzieciaki trafiły do zakonnych ochronek jako sieroty. Tato trafił do Chotomowa; tam zadbano o to, by nigdy nie był katolikiem - do dziś jak widzi księdza to go trafia, o zakonnicach nie wspominając... Dzieci z Chotomowa miały jedną parę chodaków i kożuch, więc jak trzeba było iść zimą do wygódki, często latały w koszulinach i boso. Były molestowane, głodzone i bite. Babcia podejrzewała, że jej syn żyje, rozpuściła wici i zaczęła szukać po kościelnych ochronkach. Problem był spory, bo o ile babcia miała dokumenty dziecka, tak syn nie był nigdzie wpisany z nazwiska i imienia. Rozpytywała jednak i trafiła na podobnego do opisywanego chłopca w Chotomowie. Zakonnice nie chciały go jej jednak wydać. Jedna z sióstr dogoniła babcię przy furcie i wyszeptała, że nie mogą wydać, cichy nakaz kościelny jest; a Kościół i tak ma problemy z władzą. Ale jeśli babcię rozpozna jej syn, to do niej przybiegnie na pewno. Co niedziela wszyscy idą do kościoła, więc niech się babcia dziecku pokaże, zawoła. A potem niech bierze dziecko i niech uciekają do pociągu. I niech nigdy tu nie wracają.
I tak się stało, babci udało się tatę przywieźć do domu...
Całe życie była twarda, wychowała nas na twardzieli. Mimo, ze zmarła jakiś czas temu, dożywszy 98 lat, jest wśród nas. Czasem czuję jej obecność. Kazała nam walczyć z lękami, co raczej skutecznie nam się udaje. No i właśnie - największym lękiem jest u nas arachnofobia, pająków brzydzimy się masakrycznie. Babcia nie zabijała zwierzaków, kochała je wszystkie. Tak i my - rozwiązujemy problemy fobiczne bez zabijania... chociaż niekiedy jest to dziwaczne...
Parę razy z moją siostrą Ewą wskakiwałyśmy na stół w jadalni, gdy po podłodze maszerował pająk. Ktoś z domowników musiał interweniować, bo póki pająk był w pobliżu, okupowałyśmy stół drąc się niemiłosiernie. Potem moja siostra opracowała metodę: otwierała wszystkie potrzebne drzwi, brała szufelkę i szczotkę, namiatała pająka i wyrzucała go przed dom. Któregoś dnia do babci i cioci przyjechała moja mama; siedziały w salonie i piły spokojnie kawę, gdy weszła moja siostra. Z kamienną twarzą otworzyła drzwi na taras, drzwi do salonu. A po chwili przegalopowała koło mamy i cioci z okropnym krzykiem AAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i szufelką, którą na oczach zszokowanej mojej mamusi, wyrzuciła przez poręcz tarasu. Spokojnie wróciła do domu, starannie zamykając drzwi i poszła do siebie. Ciocia i babcia wyjaśniły mamie co to było, ale moja rodzicielka długo nie mogła dojść do siebie... :lol:
:wacko: :lol:
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
Ostatnio zmieniony przez Ama 2010-07-11, 12:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
ana555 



Wiek: 37
Dołączyła: 12 Lis 2008
Posty: 8607
Skąd: znad morza :)
Wysłany: 2010-07-11, 12:06   

:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
"Być może dla świata jesteś nikim , ale dla kogoś możesz być całym światem ."
 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2010-07-11, 12:43   

:rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Jolinek 



Wiek: 99
Dołączyła: 16 Lis 2008
Posty: 4251
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-11, 15:18   

:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
Nie ufam nikomu,
ufam tylko tym,
którzy na to zasłużyli
 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2010-07-12, 04:15   

:rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
marzena 
marzena



Dołączyła: 22 Maj 2007
Posty: 1177
Skąd: warszawa
Wysłany: 2010-07-12, 15:34   

:rotfl: :rotfl: :rotfl: Nie wiedziałam że pani Zosia od balonówy taka obrotna była...
_________________

 
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 51
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2010-07-12, 15:42   

No na samych jarzynach to by niewiele uhandlowały... :lol:

Moja babcia przewędrowała z Warszawy w swoje ukochane góry... no i w czwartki W Jeleniej Górze był targ. Babcia chodziła po ser, mleko i śmietanę, czasem po włoszczyznę. Niezły folklor tam był, pamiętam jak dziwną minę miała moja babunia, gdy jedna z przekupek zachwalała jej swój towar:
"świeżuśki biały serek, w gaciach nieboszczyka męża cedzany..."
No tak, kiedyś nogawki lnianych kalesonów to były dobre worki cedzakowe do robienia twarogu...
Ale babcia tego sera jakoś nie chciała.
:wacko: :szok2: :lol:
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
marzena 
marzena



Dołączyła: 22 Maj 2007
Posty: 1177
Skąd: warszawa
Wysłany: 2010-07-12, 15:51   

Uwielbiam takie targi,niestety umieraja śmiercią naturalną.Pamiętam jak Olka była mała i jezdziłam na Wolumen po marchewkę bez nawozów,jajka i kury rosołowe.A rolnicy wozami z końmi przywozili swój towar.Na takim targu można było kupić WSZYSTKO.I ten zapach sera białego,kapusty kwaszonej w drewnianych beczkach mieszał się z zapachem końskich parujących odchodów.
_________________

 
 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2010-07-12, 17:50   

Ama napisał/a:
Ale babcia tego sera jakoś nie chciała.


ja tez bym nie chciała :rotfl:
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 51
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2010-07-12, 19:57   

marzena napisał/a:
jezdziłam na Wolumen po marchewkę bez nawozów,jajka i kury rosołowe.A rolnicy wozami z końmi przywozili swój towar.Na takim targu można było kupić WSZYSTKO.I ten zapach sera białego,kapusty kwaszonej w drewnianych beczkach mieszał się z zapachem końskich parujących odchodów.


Gdy byłam starsza, na Wolumen jeździliśmy po kasety do Kasprzaka, no i po... chińskie majtki :blush: bo były ozdobne i z cienkiej bawełny (nawiasem mówiąc, już wtedy straszny badziew, ale w sklepach były z czegoś sztucznego). Natomiast po żarcie, w tym samym klimacie jedzeniowo-końskobobkowym :D jeździliśmy na bazar Różyckiego, "na Pragie". Jako dzieciak uwielbiałam te handlarki z dymiącymi garami wrzeszczące: pyyyyyziiii gorąceee!!!!!!! flaaki!!! flaaaaki!!!!!! Stały na bazarze z tym cateringiem i pachniały smaczną mięsną i skwarkową strawą, której nie pozwolono mi nigdy tknąć :/
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
senait 


Dołączyła: 06 Maj 2007
Posty: 1423
Skąd: Poznań
Wysłany: 2010-07-13, 01:44   

na takie walki się napatrzyłam
w zycięstwo życia zawsze wierzyłam
wierzyłam, choć to walka nie łatwa ..
czasami trzeba iść ...w stronę światła

Ama stworzyłaś coś w rodzaju pamiętnika swoistego dziś blogiem się to nazywa :uklon: ...pięknie Ama

[ Dodano: 2010-07-13, 01:51 ]
coś pokręciłam z postem ,przepraszam ale to co napisałam odnosi się do tematu szpitala nie zwróciłam uwagi,że zakończony ...upał?środek nocy?...hmmm
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 51
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2010-07-15, 01:46   

Może to i rodzaj blogu wyszedł , w sumie niezamierzenie... ale jeśli dobrze się czyta, to fajnie :)
Miałam ciekawe życie, pewnie będę mieć. Może, jeśli się nie uda moja walka, będziecie mieć taki pamiątkowy blożek - Amę w pigułce ;)
Ale dobrze będzie. :cool:

---------
Gotując dziś dietetyczną zupkę, bo biorę ciężkie antybiotyki, zapalenie płuc przechodzę, przypomniał mi się przepis na rewelacyjne danie, który to podawała moja babcia znajomym, co się napraszały, żeby im dała jakąś dobrą recepturę:

"Obrać warzywa, pokroić, ugotować, dodać do tego co w lodówce z wędlin i mięsa leży dłużej niż trzy dni, ser też jeśli starszy, makaron, garść kaszy i sól z pieprzem. Następnie wymieszać, przecedzić, rzadkie wylać a gęste wyrzucić.
:szok2: :wacko: :lol: :lol: :lol:
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Nacka 



Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 13073
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-15, 10:26   

:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:

Przypomniało mi się :lol: moja mama jak była młoda miała bardzo ładną cerę i ciągle była molestowana przez koleżanki w pracy żeby powiedziała jakiego kremu używa (nigdy nie używała żadnego) ale nie dawały wiary i dalej jej marudziły bo pewnie cwaniara nie chce powiedzieć :mlotek:
Wreszcie inna koleżanka poradziła żeby im podała nazwę SOSI a o bliższe szczegóły niech do niej przyjdą to im powie - no i mama tak zrobiła.
Poleciały do tej od nazwy a Ona spokojnie - jak to nie wiecie? To SOSI co się go w d...e nosi :P :rotfl:
_________________

 
 
tygrys 



Wiek: 41
Dołączyła: 22 Lut 2009
Posty: 13904
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2010-07-15, 11:02   

:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:

[ Dodano: 2010-07-15, 11:03 ]
Nacka moja mam tez miala ten problem.......ale na takie rozwiazanie nie wpadla........ :tongue:
_________________
.

"Określ, co sprawia że dobrze się czujesz i zacznij robić tego więcej "


.
 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2010-07-15, 12:13   

:rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 51
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2010-07-15, 12:16   

Jeśli idzie o teksty "spławiające" natrętów, to moja mama błysnęła towarzysko:
na imieninach opadły ją baby, pani Lusiu, jaki ma pani piękny dywanik w łazience, takie ładne tkaninki, żółte odcienie...
Mama na to:
- jak się majtki komuś już nie dopierają, zażółcone są, to tnę i dywaniki dziergam.
:szok2:
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Nacka 



Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 13073
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-15, 12:48   

:rafi: :rotfl: :rotfl: :rotfl:

u mojej babci leżały takie chodniki ale w tonacji sinoniebieskiej :hahaha: - nawiasem mówiąc bardzo mi się podobały :)
_________________

 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 51
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2010-07-15, 14:48   

jak chcesz nowiutki (bynajmniej nie z majtek)niebieski dywanik szmatkowy, na mój meil z adresem co bym wysłała, zapraszam :oko:

Dywaniki mam - różowe, brąz i niebieskie, mama kiedyś narobiła, spakowane są, czasem ktoś chce do łazienki czy przy łóżku, to wybiera sobie i ma radochę, a ja mniej nabity pawlacz kawalerki...
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
szyszunia 
szyszunia



Wiek: 42
Dołączyła: 04 Mar 2010
Posty: 630
Skąd: kielce
Wysłany: 2010-07-15, 15:18   

ama nie wiesz co robisz, przeciez zaraz wszystkie ci adresy na maila poslemy :hihi:
_________________

 
 
Nacka 



Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 13073
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-15, 16:01   

Ama, dzięki :* ale mam w domu 2 koty - dywaniki nie mają szans : ale jak widzę nie będziesz miała problemu z wymianą :D
_________________

 
 
Jolinek 



Wiek: 99
Dołączyła: 16 Lis 2008
Posty: 4251
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-16, 18:14   

Nacka napisał/a:
To SOSI co się go w d...e nosi


:hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha:


Ama napisał/a:
jak się majtki komuś już nie dopierają, zażółcone są, to tnę i dywaniki dziergam


:hahaha: :hahaha: :hahaha: :hahaha:


popłakałam się ze śmiechu :rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
Nie ufam nikomu,
ufam tylko tym,
którzy na to zasłużyli
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 51
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2010-07-16, 18:34   

A propos kotów... był u mnie w rodzinie diabełek !
Kot mojej cioci nazywał się Teofil, był syjamem. Zgodnie z kocią osobowością, dyrektorował w domu i trudno go było przekonać by nie łaził po kuchni. Nie mam na myśli pomieszczenia, ale urządzenie z gazowymi palnikami :)
Gdy były wyłączone, kocur zrzucał z hukiem klapę od kuchni i na niej tam leżakował. Trochę kłopotliwe to było, czajniki elektryczne to była wtedy rzadkość... ciocia i wujek grzali sobie wodę na kawę czy herbatę (także dla gości) w metalowym imbryku i turystyczną grzałką, bo Teofil usunięty z kuchni stawał się potfffforem i gryzł po łydkach.
Pewnego dnia ciocia zestawiłą garnek do zlewu i poszła do telefonu, nie zgasiła jednak gazu. Teofil jak zwykle - po swojemu - przymierzył się do zrzucenia klapy. I zapaliły mu się od palnika wąsy :szok2:
Ryknął jak lew, po czym na oczach przerażonej cioci, zeskoczył na podłogę i ugasił pożar w misce z mlekiem...
:lol: :lol: :lol:
Wiecie... od tamtej pory omijał kuchnię, no i stał się łagodnym, przytulaczkiem rodzinki :rotfl:
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Nacka 



Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 13073
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-16, 18:48   

:rotfl: :rotfl: :rotfl:
znowu mi przypomniałaś :hahaha:
w starym domu zawsze na piecu (kuchnia kaflowa) wygrzewał się jakiś kot, pewnego razu usłyszeliśmy straszliwy koci krzyk - wszyscy się rzucili do kuchni a tu nic, nagle znowu wrzask ale jakiś przytłumiony. I co się okazało? Ktoś przypadkiem zostawił otwarty piekarnik, ktoś go zamknął ale nie zauważył że w piekarniku naszykowało się pieczyste :hihi: po otwarciu wypadł przerażony kot któremu już kopciło się z futra :rafi: :rotfl:
Inny przytulił się do kuchenki elektrycznej :rotfl: chodził później z przypalonym z boku futrem :hahaha:
_________________

 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2010-07-16, 19:03   

biedne koty :rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 51
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2010-07-16, 19:35   

No... biedne... :rafi:

Inna moja ciocia sypiała w takim wieeelkim łożu - jeszcze z XIX wieku. Pod pierzyną i na stosie poduch...
No i kiedyś wypadła z jej sypialni kuzynka, w ciężkim szoku:
- ciocia ma na głowie czapkę zimową!!!!
Lipiec, upały, to od razu rodzinka ciocię posądziła o udar. Wpadają do jej sypialni, rzeczywiście. Lula w piernatach, i to w zimowej czapie. :szok2:
Ale się okazało, że to jej czarny kot tak się na głowie ułożył. Wyglądał jak sztrajbel a ciocia odziana w niego zupełnie jak rabin... :lol: :lol: :lol:
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Jolinek 



Wiek: 99
Dołączyła: 16 Lis 2008
Posty: 4251
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-16, 19:42   

:szok2: :szok2: :szok2: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
Nie ufam nikomu,
ufam tylko tym,
którzy na to zasłużyli
 
 
Nacka 



Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 13073
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-16, 19:44   

:rotfl: :rotfl: :rotfl:
z kotami też dużo miałam wesołych historii :D kiedyś się obudziłam i okazało się że pode mną spał kot - biedny wyglądał jak naleśnik aż się wystraszyłam czy żyje - żył i na dobitek spał dalej :hahaha:
_________________

 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2010-07-16, 21:32   

bo ty chudzina Nacus jesteś, dobrze że pode mną nie spał :hahaha:
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Jolinek 



Wiek: 99
Dołączyła: 16 Lis 2008
Posty: 4251
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-16, 21:37   

Anet napisał/a:
bo ty chudzina Nacus jesteś, dobrze że pode mną nie spał :hahaha:



u mnie to by płastuga została :boje sie: :hahaha:
_________________
Nie ufam nikomu,
ufam tylko tym,
którzy na to zasłużyli
 
 
Nacka 



Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 13073
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-16, 23:24   

Anet napisał/a:
bo ty chudzina Nacus jesteś, dobrze że pode mną nie spał :hahaha:


chodziłam wtedy do podstawówki - teraz mi przeszło : :hihi: :rotfl:
_________________

 
 
marzena 
marzena



Dołączyła: 22 Maj 2007
Posty: 1177
Skąd: warszawa
Wysłany: 2010-07-17, 00:25   

Przypomiałyscie mi.Moja kolezanka Gosia właścicielka srebrnej Zuzy po dobrze zakrapianej imprezce obudziła się letnim rankiem z kacem gigantem. Poprawiła włosy leżąc i stwierdziła,o w mordę nie chlam więcej.Po cholerę ja tą czapkę zakładałam na noc???????????A to Zuzia sobie spała na głowie ululanej Gosi.Sikałam w gacie jak mi to opowiadała.Jak sie przejeła że nie pamiętała że czapę zakładała i martwiła sie że nie długo białe myszki bedzie widziała.
_________________

 
 
 
Nacka 



Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 13073
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-17, 09:03   

:rafi: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________

 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2010-07-17, 22:27   

:rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
etoile 
Asia :)



Wiek: 37
Dołączyła: 07 Lip 2007
Posty: 2492
Skąd: szczecin
Wysłany: 2010-07-17, 22:47   

o majtkach jak czytałam to przypomnialo mi się, jak byłam mniejsza i byłyśmy z mamą na ryneczku i chińczyk sprzedawał jakieś ciuchy, majtki i koszulki nocne. Mama powiedziala mi, żebyśmy zobaczyły jakie ma koszulki nocne. Oglądamy, ale wszystkie były z koronkami, a moja mama nie lubi koronek, bo mówi, że ją drapią. Więc mówi do mnie: "Idziemy bo wszystkie są z koronkami", a chińczyk przerażony mówi "Kolory wsyskie mamy, zaraz pokaże" i zaczął wszystkie odcienie nam pokazywać :hihi:
_________________
W pospiechu gubiąc sny ...
 
 
 
Nacka 



Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 13073
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-17, 23:39   

:rotfl: :rotfl:
u mnie sprzedawali Wietnamczycy, uwielbiałam pytać się ich o cenę, np. w jakiej cenie jest ta koszula? - ćinacie :hahaha:
_________________

 
 
ana555 



Wiek: 37
Dołączyła: 12 Lis 2008
Posty: 8607
Skąd: znad morza :)
Wysłany: 2010-07-18, 09:49   

:rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
"Być może dla świata jesteś nikim , ale dla kogoś możesz być całym światem ."
 
 
Jolinek 



Wiek: 99
Dołączyła: 16 Lis 2008
Posty: 4251
Skąd: Polska
Wysłany: 2010-07-18, 10:25   

:rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
Nie ufam nikomu,
ufam tylko tym,
którzy na to zasłużyli
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template junglebook v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
Blog Gry Escape The Room
Kopiowanie i rozpowszechnianie tekstów zamieszczonych na forum bez pisemnej zgody autorów
jest surowo zabronione, gdyż jest naruszeniem praw autorskich do solucji i poradników.
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 11