Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Anita
2011-08-01, 12:07
Nasze Zwierzakowo
Autor Wiadomość
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2010-05-23, 12:00   Nasze Zwierzakowo

Nic nie przeraża weterynarza... powiadają starzy weci. Mnie jednak przerażają: tanie marketowe żarcia, szkodliwe jak rtęć przesądy, psy na łańcuchach przy budzie...
Oto Polska właśnie!

Wierzę, że w tak Szacownym Gronie zwalczymy przesądy, rozwiejemy wątpliwości, a nasze pierzaste, płetwiaste i futrzaste towarzystwo w domu będzie otoczone miłością i nowoczesną troską.

Pytanie na dziś Jamnika Walerka:
"Czy mój Pańcio zabezpieczył mnie przed kleszczami? Znowu jest ich cała masa..." :/
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
GABRIELA51 
amatorka



Dołączyła: 01 Cze 2007
Posty: 785
Skąd: chorzow
Wysłany: 2010-05-25, 00:10   

Ama mó piesek zabezpieczony,fachowo u weterynarza,
zresztą robię to regularnie,również ze względu na pchły
_________________
Natura ludzka a szczególnie,kobieca jest
ciemna i pełna sprzeczności!
 
 
Bogda 



Wiek: 104
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2010-05-25, 16:14   

..

Dzięki za obszerne informacje :)

Ama, powiedz , jak odzwyczaić psa od zjadania butów i wszystkiego , co w zasięgu pozostaje i nadaje się do zgryzienia :rotfl: :rotfl: .

.........
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2010-05-25, 19:14   

Cóż, wszystko zależy od tego, dlaczego pies to robi...

Jeśli wymienia zęby mleczne na stałe, to trzeba będzie pożegnać się z kapciem czy czymś innym, ale po zakończeniu ząbkowania sytuacja powinna się unormować.
Jeśli nawykowo gryzie różne nasze rzeczy, nie jest to na ogół złośliwie bo przedmiot właściciela jest dla psa przeważnie takim fetyszem, pachnącym swojsko i odstresowującym. Gdy psiak zostaje sam w domu, skarpetka, kapeć itp. są jak smoczek dla niemowlaka, no i sam jakoś "wchodzi w zęby". Można pomóc zaakceptować psu samotność i zwalczyć lęki: podając mleczko KalmAid (to nie psychotrop, bezpieczne jest i smaczne), czasem zostawić włączone cicho radio. Albo wychodząc z domu - dać psu przytulankę do mamlania, dobrze się sprawują te z lumpeksów. Takiego pluszaka przedtem musimy wspólnie przebawić z psem, żeby miał dla niego zapach i wartość :)
Zdarza się, że pies gryzie nam rzeczy z przekory i złości (rzadkie). Nabywamy w sklepie zielarskim olejek herbaciany, smarujemy potencjalną zdobycz. Pieczenie w język pozostawia psu lekcję na długo. Wersja lajt: preparaty w sprayu ze sklepu zoologicznego, mające odstraszyć zapachem.
Warto mieć w domu "skrzynkę przedszkolaka" - pudło na psie/kocie zabawki, dobrze schowane przed pupilem. Chowamy tam część zabawek, w zamian podmieniając z niego na te, których zwierzak jakiś czas nie widział. Pamiętajcie tylko - zabawki podmieniamy tak by pies/kot nie widział co robimy. Efekt - gadżety się tak szybko nie nudzą a nasze rzeczy są bezpieczniejsze...
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2010-07-07, 20:19   

Niestety... nie udało nam się uratować psa i odszedł wskutek boreliozy. W dodatku wychwyconej za późno, skarmiany był 2 miesiące różnymi antybiotykami i preparatami przez kilku wetów. Trafił do nas słabiutki już... Zrobiliśmy mu test i wylazło borelia canis! Długotrwałe leczenie ciężkimi lekami uszkadza serce, naczynia, wątrobę i nerki. A tak liczyłam, że owczaryszek da radę... :zmeczony:

Moje Zwierzoluby... jeśli po wyciągnięciu kleszcza pojawi się rumień, albo wysypka wokół miejsca ukąszenia, naprawdę warto zwierzowi czy sobie zrobić badanie w kierunku boreliozy! Koszt jest, ale ryzyko jeszcze większe. Późniejsze stadia objawiają się bólami grypopodobnymi, ociężałością, dużym spadkiem odporności, gorączką, uszkodzeniem narządów.
W tym roku jest potworny wysyp kleszczy. Jeśli mimo preparatu typu frontline, fiprex, prac-tic, advantix itp czy obroży preventic, kiltix kleszcze się wbijają, to warto:
-zmienić preparat na inny bo ten może nienajlepiej wiązać się akurat z danym typem łoju czy zapachem skóry naszego pupila albo kleszcze z danej okolicy uodpornione są już na dany preparat (fipronil zaczyna w Polsce być mniej skuteczny);
-dużego psa noszącego obrożę insektobójczą nakropić po zadku (nasada ogona) kroplami bójczymi [producenci obroży nie zalecają tego, ale niestety jedyny to sprawdzony sposób, gdy z szyi preparat nie dociera na tył psa).
Pamiętajcie - jeśli często kąpiecie w szamponach, mydłach swoje zwierzaki, czas działania preparatów naskórnych jest czasem krótszy i zamiast co miesiąc, kropimy psa/kota co 3 tygodnie. A przy stosowaniu obroży insektobójczej zdejmujemy ją tuż przed kąpielą i zakładamy na suchego psa dwa dni po. Czas bez zabezpieczenia można wypełnić ziołowym odstraszaczem insektów w sprayu lub płynie (preparaty z olejkiem chryzantemowym i inne).

[ Dodano: 2010-07-20, 18:37 ]
Lubelscy parazytolodzy zrobili badania, pobrali losowo próbki z chodników, alejek parkowych itp. Okazało się, że w większości próbek są jaja glist i innych pasożytów. Niewidoczne dla oka, bytują sobie na ziemi, na naszych butach. Razem z nami wędrują po świecie ;)
Standardowe leki przeciwrobacze nie zabiją wszystkich pasożytów. Stosuje się je na najczęstsze pasożyty, natomiast przy zakażeniu przywrami, włosogłówką, czy niektórymi innymi trzeba zastosować leki o silniejszym, konkretnym działaniu na dany typ pasożyta.
Jeśli pies lub kot ma wyniki krwi zbliżone do anemii, nawracający rzadszy stolec, a nawet biegunki, matowieje mu sierść - udajmy się do lekarza wet. i zróbmy posiew kału (na ogół robi się z 3 próbek). Lekarz dobierze lek i jego dawki. Chociaż tego typu pasożyty rzadko atakują człowieka, akurat może się zdarzyć, że nasz pupil jednak nas obdzieli "życiem wewnętrznym" lub też sami sobie zafundujemy pasożyty jedząc niedomyte warzywa, nie myjąc rąk po zabawie ze zwierzakami; postępowanie jest podobne: lekarz - posiew, tabletki.
Obyśmy zdrowi byli ;-/ w tym roku mamy sporo zakażeń pasożytniczych u psów i kotów, więc pozwalam sobie Was na te sprawy wyczulić...
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2010-09-30, 23:50   

:wacko: Oj, zebrało się parę pytań od was, zatem wraz z Małżem postanowiliśmy sprawy załatwić niejako hurtem i napisać odpowiedzi z PW i SB, bo w sumie informacje są istotne dla wielu zwierzolubków...

ŚWIERZBOWCE USZNE

Czyste ucho kota/psa/fretki nie śmierdzi, a w środku skóra jest różowa i czysta. U kłapciatouchych może wystąpić większa ilość woskowiny, zresztą takie uszy wymagają większej troski i wzmożonej higieny. Jeśli coś w uchu dzieje się nie tak, lepiej od razu iść ze zwierzakiem do lekarza, nie leczyć samodzielnie: źle rozpoznaną infekcję czy pasożyty można rozplenić lub spowodować antybiotykooporność! Jeśli w uchu pojawią się brudne naloty, brązowe grudki niczym kawa sypana do uszka, brzydki zapach - mamy zakażenie świerzbem i trzeba zastosować lek, najskuteczniej - Oridermyl. Najczęściej świerzb występujący u jednego zwierzaka przechodzi na inne psy i koty, tak więc przegląd i kuracja dotyczy przeważnie wszystkich czworonogów. Na człowieka świerzbowce uszne nie przechodzą.

TRENING CZYSTOŚCI

Psi berbeć szybko uczy się czystości i załatwiania potrzeb fizjologicznych poza domem; ale potrzebna jest do tego cierpliwość i konsekwencja, a także znajomość kilku zasad:
1. Wyprowadzamy pieska minimum co 4 godziny na spacerek, no i choćby ludziska pękali ze śmiechu, to każde siku i kupkę chwalimy i nawet nagradzamy pogłaskaniem pupila, zabawą! Natomiast wpadki w domu nie mogą być karane, a już w żaden sposób wtykaniem nosa w nieczystości... Przemoc rodzi bunt.
2. Tak ustawiamy karmienie, żeby potem zdążyć ze spacerkiem i kupką na trawnik, nie na dywan.
3. W sklepach zoologicznych i u wetów jest preparat firmy Beaphar, który zakroplony w dane miejsce zachęca psa/kota do załatwiania się w określonym miejscu (kuweta, trawniczek za domem itp.) ale to raczej dla opornych wychowawczo ;)
Nie u wszystkich zwierzaków trening czystości trwa jednakowo, jak z dziećmi w szkole - jedne uczą się szybciej a drugie wolniej. Dobrą metodą na załatwianie się tam gdzie trzeba, czyli na świeżym powietrzu, jest długi, forsowny wieczorny spacer, po którym wybiegany i wykupkany maluch nie będzie nam zostawiał porannej niespodzianki w mieszkaniu. Możemy też przed samym położeniem się spać zostawić w misce tylko parę łyżek wody i zabrać jedzenie - jeśli nasz pies ma nocne wędrówki do misek zakończone poranną niespodzinką na podłodze.

Prośba do wszystkich - dawajcie swoim pupilom wodę do picia nie kranówkę, ale źródlaną lub przynajmniej przefiltrowaną. To ważne!


ODROBACZANIE DELIKATNEGO PSA

Odrobaczamy młodego psa co 3 miesiące, co pół roku dorosłego (chyba że w domu mamy malutkie dzieci, wówczas co 3 miesiące obowiazkowo). Standardowo - tabletkami lub specjalną pastą. Raz na kilka odropbaczeń dobrze jest zmienić preparat, bo pasożyty radzą sobie z adaptacją do trutek. Ponieważ zdarza nam się u regularnie odrobaczanych zwierząt włosogłówka lub inne paskudztwa, to zamiast tabletek typu Cestal, Paratex czy innych standardowych, podajemy dwukrotnie pod rząd nowoczesne złożone, a i bezpieczne, bo najnowszej generacji - Drontal plus, Milbemax (osobiście nie lubię Drontalu, niektóre wrażliwe psy bardzo źle go znoszą).
Jeśłi macie bardzo delikatnego psa, który odchorowuje odrobaczania, to najpierw zbadajcie kał (badanie proste i niedrogie, trzy próbki z trzech kolejnych kupek dostarczacie jednorazowo do Zakładu Higieny Weterynaryjnej, laboratorium wet. lub innego zoospecjalisty laboratoryjnego) i jeśłi wynik będzie ujemny, czyli pasożytów, cyst i jaj brak - odpuszczacie psu odrobaczanie.
Odrobaczanie jest bardzo ważne, bo niestety - wiele zwierzaków rozsiewa po trawnikach i chodnikach pasożyty, a część z nich może być niebezpieczna także dla ludzi. Robali w psie na ogół nie widać, w kale też rzadko, bowiem małe ilości zostają po prostu strawione. Dopiero duża inwazja pasożytów jest widoczna gołym okiem! Nasze zwierzaki w miastach wychodzą w te same miejsca, psy liżą "posiuśki" po suczkach, więc niestety - UŻYWAJ STALE LEKÓW NA ROBALE!

[ Dodano: 2011-01-24, 18:13 ]
:mlotek: :mlotek: :mlotek:
Uwaga - posiadacze psów
Od grudnia w Polsce szerzy się wirusówka i jest bardzo groźna. Nie ma na nią szczepionki, wirus objawowo przypomina sepsę skrzyżowaną z jakąś grypą. Od wystąpienia pierwszych objawów do stanu krytycznego jest około 6-8 godzin. Nie należy więc zwlekać z wizytą u lekarza weterynarii!
Objawy: nagłe pogorszenie samopoczucia bez wyraźnej przyczyny, brak gorączki, nagłe wymioty z żywą krwią - nasilające się gwałtownie, brak biegunki zatruciowej przy objawach lekkiej rewolucji w brzuchu (nie musi jej być).
Nocą ratowaliśmy naszego psiaka kroplówkami, zdążyliśmy na czas. Ale już gdy docieraliśmy do lecznicy, leciał nam przez ręce...
Konsultacja w klinice zakaźnej dała informację, którą podaję wyżej, plus ciekawostka: wirusik jest najprawdopodobnie mutantem odptasim :wacko:
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-01-24, 19:33   

Spoko, trzeba podać leki przeciwkrwotoczne, inne leki, kroplówkę dożylną i 50/50 że będzie okej. Nasz Leon już dziś hula jak zdrowy, dwa dni był cienki... U siostry w warszawskiej lecznicy było 7 psiaków, 5 zdążyli odratować. Niezły wynik jak na cholerstwo wysokiego ryzyka. Na ludzi nie przechodzi, ale psy przy zerowej lub dodatniej temp. na zewnątrz, są narażone.
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-02-28, 00:35   

Niebezpieczne ukąszenia
Niestety... odłóżmy do lamusa wiadomości, że w naszym kraju ukąszenia owadów czy stawonogów takich jak pająki nie są niebezpieczne dla zdrowia i życia.
Dziesięć gatunków pajęczaków zamieszkujących Polskę może być niebezpieczna. Naprawdę! Dorzućmy do tego kleszcze i choróbska przenoszone przez to całe niezbyt miłe towarzystwo...
Mieliśmy pacjenta - kota, który zapadł na dziwną chorobę. Nie pomagały leki, zrobiliśmy wszystkie testy i badania. I nic! Kot gasł nam w oczach... Pani właścicielka, doświadczony hodowca kotów rosyjskich i angorskich też nie wiedziała co się dzieje - chorował ten jeden. Wyniki krwi robiły się stopniowo coraz gorsze. W końcu zamówiliśmy krew z banku zwierzęcej krwi, planując ratunkową transfuzję, cały czas szukając pomocy po lecznicach i uczelniach. I kompletnie nic... w końcu dopadliśmy znanego zwierzakowego hematologa. Przeanalizował wszystko. Kazał zrobić rozmaz krwi na płytce. Zrobiliśmy i zatkało nas kompletnie! Gołym okiem widać było po chwili, że płyn nie wygląda jak krew! Po prostu - podobny był do... soku ze świeżego pomidora, w osoczu pływały dziwne czerwone drobinki...
Wyrok: autoagresja komórek krwi. Dlaczego??? Skąd??? U kota?!!!
W październiku kot, który urzędował na balkonie, dopadł pająka. Pani zasmarowała opuchliznę, bo duży stawonóg dziabnął kocurka w obronie. Jad czynił powoli spustoszenie w układzie odpornościowym. W styczniu kot miał objawy infekcji, ale standardowe leczenie nie działało... W lutym było już bardzo źle. Wczoraj, mimo wdrożonego zduszania autoagresji sterydami, odszedł.
Przestroga: mamy do czynienia z nowością w przyrodzie - psy i koty po przejściu boreliozy, albo ukąszeniu przez pająki mogą zapaść na zespół autoagresji komórek krwi (ciała odpornościowe atakują własne krwinki). Trzymajcie więc swoje psy i koty z dala od pająków i kleszczy, na ile to możliwe. No i uważajcie też na siebie, w końcu jesteśmy ssakami :( :wacko:
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-03-05, 20:27   

Taki mały informator nowości i prawienowości dla zwierzolubków:

1. Można już szczepić psy i koty przeciw grzybicy skórnej. Szczepienie jest dwukrotne i w wielu przypadkach bardzo skuteczne na całe życie.

2. Oliwa z pestek winogron dodawana w niewielkich ilościach do jedzenia psa czy kota jako stały element diety polepsza stan sierści, ułatwia trawienie i leciutko podnosi ogólną odporność.

3. Są już dostępne w Polsce środki odrobaczające dla psów w postaci żelków-cukierków, chętnie zjadanych nawet przez wyjątkowe wybredziochy! Co więcej, lek ten nie jest droższy od dobrych standardowych preparatów.

4. Jest już dostępna donosowa szczepionka (wpsiknięcie zamiast kłucia zastrzykiem) dla psów pięknie podnosząca odporność. Więc jeśli pies często zapada na infekcje gardła i górnych dróg oddechowych, to naprawdę warto. I nie kosztuje to masakrycznie dużo.

5. Kto ma identyfikator u pupila w formie tatuażu, będzie mieć od tego roku kłopot z wyjazdem za granicę! Niestety (a może stety) obowiązują tylko mikroczipy! Tak więc czipujemy psy, koty i fretki.
Nowoczesne czipowanie nie boli, wielkość wszczepu jest malutka. Mikroczipy sprzed kilku lat były większe.
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Jolinek 



Wiek: 97
Dołączyła: 16 Lis 2008
Posty: 4250
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-03-08, 20:10   

Ja z kolei mam pytania odnośnie kanarków... jak żywić , ile porcji dziennie , jaka woda ? ..przegotowana ? , Czy musi być partner , bądź partnerka ? ... ufffffffffffff , to na razie tyle , czytałam w internecie ale nie wierzę teoriom , wolę praktykę :) Wiec jeżeli Ktoś miał kiedyś kanarka , to bardzo proszę o instrukcję :uklon: Dziękuję
_________________
Nie ufam nikomu,
ufam tylko tym,
którzy na to zasłużyli
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-03-08, 20:43   

Cóż, w kwestii kanarków, to przyznam, nie czuję się ekspertem. Wiem, że samiczki nie śpiewają... :oko:
Poważniej zaś:
Niekoniecznie kanarek musi mieć ptasiego współtowarzysza. Jeśli ma za towarzysza do zabawy i rozmowy człowieka, jest całkiem zadowolony.
Kanarki mają tendencje do przerostu pazurków (robimy im manicure, jeśli to zaniedbamy i długie zagięte szpony będą ptakowi utrudniać wygodne sadowienie się na żerdkach, to będzie prowadziło do zwyrodnień w obrębie kości i mięśni nóżek).
Okresowo powinniśmy do deserówki podawać ptaszkowi witaminy na piórka, są gotowe ziarna natryskiwane preparatami witaminowymi. Wszystkie świeże owoce i warzywa, wszelką zieleninę starannie myjemy przed podaniem. Woda przegotowana nie jest zbyt wskazana dla żadnego zwierzaka. Lepiej podawać źródlaną, albo z dobrej jakości filtra.
Chronimy małego przyjaciela przed przeciągami, wychłodzeniem i przegrzewaniem. Kanarki uwielbiają latać - raz dziennie trzeba wypuszczać je z klatek na oblot po pokoju; ten zaś musi być dla ptaków bezpieczny: usuwamy z niego trujące rośliny, zasłaniamy akwaria, wazony napełniamy piaskiem, zaklejamy papierem lub obracamy do góry dnem! Obowiązkowo! Taśmą malarską zaklejamy szczelinę między regałami czy szafami a ścianą. Na czas fruwania zamykamy okna, balkony. Aluminiowe żaluzje rolujemy do góry, jeśli nie są wpuszczone w środek okna. Nie pozostawiamy rzeczy gorących czy lepkich w zasięgu małego lotnika.
Do kanarka należy dużo mówić, można mu puszczać cicho muzykę. Te ptaszki są wyjątkowymi "smakoszami" dźwięków harmonicznych.
W zależności od tego, czy kanarek jest odmianą barwną, czy śpiewającą, będzie nam sprawiał więcej radości wyglądem lub też trelami. Po odmianie barwnej pięknych koncertów nie należy się spodziewać...



[ Dodano: 2011-03-15, 11:08 ]
Wiosna to szczególny czas...
Posiadacze psów:
odrobaczają, nakraplają przeciwpchłowo i kleszczowo, kąpią (tydzień po kropleniu), strzygą (jeśli potrzeba), kontrolują psie uszy (wiosna to częste zapalenia i grzybice uszne), szczepią (psa młodego i w średnim wieku kompletem chorób, staruszka tylko na wściekliznę), warto psa dowitaminizować kroplami Laveta lub Omeganem, żeby szybko i ładnie zmienił sierść, wyczesywanie mile widziane-minimum raz na dwa-trzy dni. Warto pomyśleć też o adresówce, czy zaczipowaniu psiaka, sprawdzeniu mu ząbków.
Posiadacze kotów:
odrobaczają, nakraplają przeciwpchłowo i kleszczowo, kąpią (tydzień po kropleniu), przycinają pazurki, kontrolują psie uszy (wiosna to częste zapalenia i grzybice uszne), szczepią wychodzące na wściekliznę i kocią białaczkę, najlepiej zaszczepić komplet chorób zakaźnych - bez białaczki gdy kot nie wychodzi z domu, (starszym kotom białaczkę też odpuszczamy, a białaczkę szczepi się najlepiej co 2-3 lata, pierwsze szczepienie tej choroby zawsze poprzedza się testem na obecność wirusa!), dowitaminizowujemy w czasie linienia wiosennego - Laveta, Omegan, Kerabol, wyczesywanie bardziej puchatych okolic wskazane, podawanie maltpasty na kulki włosowe - obowiązkowo!
Posiadacze świnek morskich i królików:
sprawdzają uszy, przycinają pazurry, w razie potrzeby wet skraca przydługie siekacze, do diety dorzucamy więcej pestek słonecznika (sierść) i dyni (naturalne odrobaczanie z nicieni), częstse szczotkowanie i czyszczenie sierści.

Pieskom i kotom, gdy robi się cieplej dajemy więcej ruchu i troszkę zmniejszamy ilość wysokokalorycznej karmy (zwierz nie marznie->nie spala->tyje).
Starsze i otyłe zwierzaki mogą mieć problemy ze stawami, reumatyzmem. Zmiany wiosennnej aury temu nie służą, warto więc przebadać pupilowi serce i stawy, podawać preparat artrofos i jeśli trzeba - właściwie dobrany przeciwzapalny przeciwbólowy lek.
Raz na kilka lat zdrowy pies czy kot powinni mieć zrobioną morfologię krwi; jak się coś złego dzieje, wychwyci się to w porę, a w razie choroby lekarz ma odniesienie aktualnych wyników do poprzednich (bezcenne!). Badanie krwi najlepiej zrobić kiedy zwierzak zakończy wiosenną wymianę sierści.
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-03-15, 20:37   

:blush: nie ma za co...

Przyszedł. Bez opiekuna. Z ulicy... I kulturalnie czekał w poczekalni na bawełnianej psiej zabawce jak na fotelu.

_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-03-16, 13:30   

ana555, zapraszam na coroczny Marsz Jamników, nasz Leon będzie zaszczycony! No ale to za rok dopiero... Stroić nie musisz, ważne żeby uczestnictwo było :D
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Jolinek 



Wiek: 97
Dołączyła: 16 Lis 2008
Posty: 4250
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-05-18, 17:21   

.

Tu jest odpowiednie miejsce :)

Dla tych ,którzy chcieliby ,,przygarnąć,, kameleona !!!

Długo wazyłam z familią ZA i PRZECIW czy jesteśmy w stanie utrzymac takie zwierzątko . Dużo czytania w internecie , pytania się hodowców . W końcu zdecydowaliśmy się...

Kameleony sa bardzo delikatnymi gadami i wberw pozorom , trzeba poświęcić im dużo czasu , cierpliwości ... Odpowiednie terarium , ciepło , wystrój , jedzenie , to wszystko trzeba brać w pierwszej kolejności .
I nie tylko !!! PSIAK , KOTEK , RYBKI ...ITP !!!
A więc kochani , jeżeli bierzecie zwierzątko , czy gada , czy płaza , ssaka , czy też ptaka
Zastanówcie się !!! To nie jest kamień , że można nim w ręce pomiętolić a jak się znudzi to wyrzucić Jeżeli są dzieci , wyróbcie u nich odpowiedzialność !!! Przecież to sa stworzenia , TEŻ mają serce
Jak zostałam posiadaczką kanarka ? :(
Nie kupiłam jej , wzięłam od znajomej , dała mi razem z klatką , pokarmem , dlaczego ??? Córeczka lat 4 ZNUDZIŁA SIĘ PTASZKIEM :( . Może to był mój błąd ale żal mi się Żółtka zrobiło , najpierw wzięłam a potem , czytałam informacje w internecie , co i jak się pielęgnuje kanarka .... uwierzcie mi , czasami jestem zła na nią , bo mnie budzi wczesnym rankiem jak mam wolne ale nie oddałabym jej za zadne skarby :> Przy naszej ,,kłótni,, zawsze musi mieć ,,SWOJE ZDANIE,, :rotfl:

...
_________________
Nie ufam nikomu,
ufam tylko tym,
którzy na to zasłużyli
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-05-18, 18:32   

Z gadami jest jeszcze taki problem, że w razie choroby czy kontuzji, niewielu wetów jest w stanie naprawdę fachowo pomóc. Przeciętnie jest 1-2 wetów w większym mieście, którzy mają sensowne pojęcie o herpetologii. A niestety, wiele leków może gadowi zaszkodzić, nie pomóc! Jeśli macie gady w domu, warto mieć namiary na właściwego weta. Hodowałam kiedyś żółwie, ot takie przytulisko dla wyrzucanych i przemycanych żółwi. Miałam stepowce, greckie, czerwonolice i kilka żółwiaków. Nawet z odrobaczaniem ich (mięsożerców) była niezła jazda, bo moja znajoma wetka jeździła okazjonalnie po preparat do oliwskiego zoo. Podobnie było ze sprowadzaniem heramoxu-antybiotyku dla gadów, jak naprawialiśmy strzaskaną skorupę żółwia wyrzuconego przez okno...
:wacko:

[ Dodano: 2011-05-19, 20:07 ]
O 15tej USG i niepewność, czy da się coś jeszcze zrobić?
Udało się. Mama I persio czują się dobrze.
Nie chcę niepokoić mamy, strzeliłam aparatem z daleka.

http://pokazywarka.pl/idgpjw-2/
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-05-19, 21:16   

Dwie kociczki. Mama i córa.
Tydzień przenoszona ciąża, brak oznak porodowych no i "coś nie tak" - nawet na USG nie było pewności, co tam widać, jedynie serduszko kici biło ładnie. Okazało się, że cudem ocalała! Pozostałe płody były dawno martwe... Kocica silna, nawet objawów zatrucia ciążowego nie miała!
Ale teraz, miejmy nadzieję - happy end !!!
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-05-20, 19:10   

:( Niestety, Kocica nie chce małej ani karmić, ani pielęgnować. Właściciele dostali mleko dla kociąt z butelką i co 3 godziny karmią małą i masują...
Dadzą radę, ale ciepła maminego zastąpić się tak naprawdę nie da.
Szkoda...
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Anet 



Wiek: 45
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13728
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2011-05-23, 20:13   

dzisiaj znalazłam przez przypadek coœ tak bestialskiego jak żywe breloczki :szok2: :szok2: :szok2: :szok2: :szok2:
Chińczycy to dziwny i okrutny naród jednak :

http://rly.pl/absurdy/141...moda-w-chinach/
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-05-23, 20:21   

Ja też nie. W chińskiej kulturze zwierzaki są traktowane niezwykle instrumentalnie. Ludzie zresztą też. I nie sądzę, by się to zmieniło.
Ważne, by popularność żywych breloczków, knajp z żywym menu itp. nie znalazła miejsca w Europie. Nie jesteśmy w sumie wcale lepsi od Chińczyków, łamiemy podstawowe prawa zwierząt i rzadko kiedy sprawa ma finał w sądzie. Nie ma tygodnia, bym się nie zastanawiała nad głupotą, prymitywizmem ludzi, podobno cywilizowanych...
:wacko:
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-07-31, 15:17   

Zdecydowałam się o tym tu napisać, bo przechodzi ludzkie pojęcie...

Otwiera się w tym roku kolejna uczelnia weterynaryjna. I wcale nas to nie cieszy, bo wetów jest i tak za wielu, a jakość tych studiów spada rok w rok, co przekłada się na zdrowie i życie zwierząt... Niech ta opowieść przestrzega was i uczula na wetów, którzy "pozjadali rozumy", a w rzeczywistości nie zależy im na zdrowiu zwierzaka, ale na waszej kasie. To co napiszę nie jest jednostkowym przypadkiem, są liczne w Krakowie, Bydgoszczy, Warszawie czy Katowicach, wiemy o nich bo rodzina weterynaryjna z goryczą nam o nich donosi, a ostatnio zbyt wiele złego spotyka i naszych pacjentów...
Ale - do rzeczy.
Nasza znajoma leczy u nas swojego pupila, sznaucera olbrzyma. Duduś jest cudny i kochany. Na jego nieszczęście, kiedyś jakiś wet doradził właścicielce kastrację i usunięcie gruczołów okołoodbytowych w jednym zabiegu, zakaził bidaka i ma on już kilkanaście lat problemy z siusianiem i trzymaniem kału... Nasiliły się ostatnio. Znajoma do nas ma daleko, poszła więc do weta, który był bliżej. Ten stwierdził, że na kupkę ma sposób i przepisał mu heparagen, ludzki lek na wątrobę. Po którym pies zaczął biegunkować wodą i w ciągu 2 tygodni stał się smutnym szkieletem. Trafił do nas, ratowaliśmy go kroplówkami i szukaliśmy przyczyny. Heparagen zniszczył kosmki jelitowe, odradzają się dość długo. Tak więc - kroplówki i dieta! Ale dręczyło nas tu coś jeszcze. Kombinowaliśmy, żeby zrobić mu rtg z kontrastem, ale jak się nieco nawodni. Pani dostała od nas skierowanie z opisem leczenia, żeby któryś lekarz co jest bliżej jej domu dawał kroplówki. Pani pojechała do dużej lecznicy, tam doktor orzekł, że leki nic nie dadzą, miał takie przypadki...

[ Dodano: 2011-07-31, 15:48 ]
No i pani dzwoni wieczorem, że Duduś będzie operowany. Zdołaliśmy wymusić na właścicielce żądanie rtg z kontrastem, żeby potwierdzić konieczność operacji żołądka i jelit. Nie było na nim nic, ale doktor i tak Dudusia pokroił, wyciął śledzionę "z guzkiem jakimś była" i zaszył psa nic nie znalazłszy. Operacja trwała... 40 minut. I to nas przeraziło. Duduś znalazł się znowu u nas - z zapaleniem otrzewnej. Pozszywany zszywkami staplerami, a nie nićmi, krzywo, luźno i byle jak, wylewało mu się z brzucha na ziemię - ropa, krew i woda. Żołądek był zszyty luźno, miejsce po śledzionie też, w końcu normalny zespół chirurgiczny otwarcie żołądka, przegląd jelit i coś tam jeszcze robi około 2 godzin. Pan doktor sam zrobił wszystko w 40 minut...
Przeglądamy jeszcze ot, z czystej ciekawości rtg dostarczone przez załamaną panią Dudusia. I... nie dowiary... nie ma na nim nic co by skłaniało do operacji. Ale jest ewidentna sponderoza. O nietypowym przebiegu, ale widoczna na fotce jak wół. To z powodu kręgosłupa nerwy nie przewodzą i nie powodują trawienia! Bingo!!!
Seria zastrzyków, po kilku dniach pacjent je i normalnie się załatwia. Problemem jest tylko ten jego zropiały brzuch... ale antybiotyk robi już swoje.

W tym roku zaliczyliśmy już 6 podobnych historii - odsyłasz pacjenta na niedzielny zastrzyk, czy kroplówkę, pacjent wraca w stanie żałosnym, jeśli wraca, bo czasem przyjeżdża sam tylko właściciel, który żali się, że zaufał innemu lekarzowi "bo był taki przekonujący", "przecież to taka duża klinika", "doktor to taka sława i miał wiele podobnych przypadków". Tyle, że porządny doktor kontaktuje się z lekarzem prowadzącym, przegląda historię choroby... Wtedy jego konsultacja jest rzetelna i uczciwa, no i bezpieczna dla pacjenta.

Wnioski dla Was:
1. Zaufaj swemu lekarzowi.
2. Jeśli jakiś wet podważa diagnozę, niech robi to na konkretnych podstawach: analiza historii choroby, dokładna diagnostyka, kontakt z lekarzem prowadzącym dotąd leczenie.
3. Nigdy nie decyduj się pochopnie na zmianę leku, operację, dodatkowe badania wnoszące ryzyko - laparoskopia, gastrofiberoskopia, a nawet zeskrobiny jeśli wet nie umie zrobić (smaruje spirytem skórę po zeskrobaniu i funduję łysinę do końca życia).
4. Pamiętaj - masz prawo do konsultacji, ale musi być ona solidna i przemyślana.
5. Każdy zabieg, każde leczenie musi być wpisane do książeczki zdrowia! I to dokładnie.
6. Żądaj informacji - lekarz, który zoperował powinien sam wydać pacjenta właścicielowi i poinformować go o przebiegu operacji, lekach itp.
7. Czytaj fora, zanim trafisz do "renomowanej kliniki", "wspaniałego lekarza". Niech cię niepokoją uwagi o niestaranności z punktów powyższych. Często w dużych lecznicach jest bałagan i brud, spowodowane ilością pacjentów i rozmywaniem się odpowiedzialności, więc nie zawsze to co duże jest najlepsze - przynajmniej w Polsce
:(

:mlotek: :mlotek: :mlotek:

Najczęstsze fantazje i mity wetów


Chorego serca starego psa się nie leczy.
Leczy się. Po zrobieniu porządnego ekg i echa serca, oraz badań krwi.
Ludzkie leki działają tak samo jak te weterynaryjne.
Bzdura. Mają podobne lub te same substancje czynne, ale inne stężenia i rozpuszczalniki.
Starych zwierząt się nie szczepi.
Coś niebywałego, bo przepisy i wiedza medyczna mówią inaczej.
Ten kot ma cukrzycę.
Kot miewa cukrzycę stresową, zwłaszcza w gabinecie weta może mu cukier skakać.
Boreliozy się nie leczy.
Leczy się i to skutecznie, pod warunkiem szybkiego wdrożenia terapii.
Na moje oko to złamanie, a rentgena nie ma co robić.
Na oko chłop w szpitalu umarł... bez rtg nie widzi się szczegółów urazu.
Jak pies ma zakamienione zęby to jest to wyłącznie wina złego jedzenia.
Guzik prawda, są zwierzaki mające taką florę bakteryjną w pysku, że już dwulatek może mieć zarośnięte kamieniem zębiska...
Sterydy szkodzą, lepiej leczyć czym innym.
Bzdura! Akurat zwierzęta znoszą sterydy lepiej od innych leków, za to np. aspiryną i ibupromem można je zabić.
Jak pies taki łysy, to ma alergię pokarmową i już.
Najpierw trzeba zbadać poziom hormonów, wykluczyć grzyby i pasożyty, choroby zapalne stawów i kości itp. A do stwierdzenia alergii pokarmowej trzeba przeprowadzić dietę eliminacyjną żeby wytypować alergen! Na oko to... patrz pkt o rentgenie.

:/
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
Ostatnio zmieniony przez Ama 2011-07-31, 16:32, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Lulka
[Usunięty]

Wysłany: 2011-07-31, 21:45   

nie znam tego "bólu", bo nie mam zwierzaka, ale podejście lekarzy leczących ludzi też daje dużo do życzenia :(
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-08-01, 01:55   

Fiesta napisał/a:
nie znam tego "bólu", bo nie mam zwierzaka, ale podejście lekarzy leczących ludzi też daje dużo do życzenia :(


Ja tam nie mam powodów do narzekań, jak miałam złego doktora, to zmieniałam. Zwierzaki jednak uzależnione są od naszej czujności, rozsądku i decyzji. I niestety, coraz więcej ludzi wybiera zawód technika wet., lekarza wet. nie po to, by mądrze i odpowiedzialnie wykonywać pracę, lecz po to, by szybko zarobić bez większej odpowiedzialności - w Polsce bardzo mało zwierzaków się ubezpiecza. Wg standardów krajów np. USA, GB, Szwajcarii czy Austrii - ubezpieczenie pokrywa wiele kosztów leczenia a ubezpieczyciel potrafi weryfikować rynek weterynaryjny boleśnie i skutecznie. Wet ma ubezpieczenie OC w składce, także wszyscy w Polsce; ale klienci mało roszczą, więc stad taka postawa wielu pracowników weterynarii. My np. leczymy psy WOPR, przewodnickie i one są ubezpieczone, ale reszta zwierzaków nie. Ubezpiecza się jeszcze konie sportowe i interczempiony psie oraz kocie. Polisa nie kosztuje wiele, średnio 30-60 zł miesięcznie. Obejmuje wypadki i leczenie operacyjne oraz częściowy zwrot kosztów diagnostyki. Wystawiamy fakturę i klient ma część wydatków z głowy. Ale to w Polsce mało powszechny zwyczaj i małe zainteresowanie samych ubezpieczycieli. Jeszcze daleka droga w naszym kraju do upowszechnienia takich wzorców.
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
Anita 



Wiek: 43
Dołączyła: 02 Maj 2007
Posty: 4610
Skąd: **** zdrapka
Wysłany: 2011-08-01, 10:28   

Ama, bardzo przydatny temat, Dziękuje :*
_________________
Jestem Sierra od Leone
 
 
Anita 



Wiek: 43
Dołączyła: 02 Maj 2007
Posty: 4610
Skąd: **** zdrapka
Wysłany: 2011-08-01, 13:01   

http://anitkak.webd.pl/to...kach-vt5020.htm
_________________
Jestem Sierra od Leone
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-08-22, 18:29   

:hura:

Myślę, że jest się czym pochwalić - nasza przychodnia otrzymała certyfikat TOZ i schroniska dla zwierząt... a to w sumie tylko za to, że zbieramy dary dla bezdomnych zwierząt i adoptowane leczymy z rabatem, żeby zachęcać właścicieli do kolejnych adopcji i leczenia tych biedaków, których choroba lub kalectwo w zasadzie wykluczają z szans adopcyjnych.
Takie podziękowanie i rekomendacja to dla nas jak medal olimpijski !






Sorki, że zdjęcie dziadowskie, ale aparat nam się skopał :aparat: :bezradny:
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
Ostatnio zmieniony przez Ama 2011-08-22, 18:30, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
rafi1972 



Wiek: 45
Dołączył: 03 Cze 2007
Posty: 12078
Skąd: Katowice
Wysłany: 2011-08-22, 18:30   

:) :ok: :brawo:
_________________

 
 
tygrys 



Wiek: 39
Dołączyła: 22 Lut 2009
Posty: 13904
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2011-08-22, 18:46   

Ama, :rotfl: :brawo: :okok: :tongue:
_________________
.

"Określ, co sprawia że dobrze się czujesz i zacznij robić tego więcej "


.
 
 
Nacka 



Dołączyła: 02 Cze 2007
Posty: 13073
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-08-22, 19:11   

Ama, gratulacje :brawo: :okok: :)
_________________

 
 
Lulka
[Usunięty]

Wysłany: 2011-08-22, 19:55   

Ama, gratulacje :okok: :brawo: :brawo: :brawo:
 
 
Ann 



Wiek: 35
Dołączyła: 30 Maj 2007
Posty: 3465
Skąd: Czeladź
Wysłany: 2011-08-22, 20:53   

Ama gratuluję :okok: :brawo:
_________________
Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidzialne dla oczu.
Antoine de Saint-Exupery
 
 
Anet 



Wiek: 45
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13728
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2011-08-22, 21:18   

Ama :brawo:
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
ana555 



Wiek: 35
Dołączyła: 12 Lis 2008
Posty: 8606
Skąd: znad morza :)
Wysłany: 2011-08-23, 10:28   

:brawo: :ok:
_________________
"Być może dla świata jesteś nikim , ale dla kogoś możesz być całym światem ."
 
 
Jolinek 



Wiek: 97
Dołączyła: 16 Lis 2008
Posty: 4250
Skąd: Polska
Wysłany: 2011-08-23, 12:04   

Ama, :brawo: :okok: :brawa: :ok:
_________________
Nie ufam nikomu,
ufam tylko tym,
którzy na to zasłużyli
 
 
tygrys 



Wiek: 39
Dołączyła: 22 Lut 2009
Posty: 13904
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2011-08-26, 08:44   

Ama, moja kotka ukocila sie wczoraj..... kiedy mozna ja zaszczepic????
_________________
.

"Określ, co sprawia że dobrze się czujesz i zacznij robić tego więcej "


.
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-08-26, 10:56   

Najlepiej zaszczepić około 6 tygodni po porodzie, dlatego że szczepionka może zakończyć laktację. A zatem - mamusię szczepimy dopiero, gdy maluchy zaczną samodzielnie jeść. W szczególnych przypadkach (np. wspólny wyjazd za granicę) szczepi się po tygodniu od porodu a dzieciom daje preparat mlekozastępczy, np.Mixol jeśli mama straciła pokarm.
Sama szczepionka nie szkodzi maluchom, one i tak dostają od niej przeciwciała w okresie płodowym (nie tak jak ludzie - z siarą), czyli przeciwciała z poprzednich szczepień również i są bardziej odporne na choróbska w pierwszych tygodniach swego życia, oczywiście odporność ta nie zastępuje nigdy szczepienia szczeniąt/kociąt.
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
tygrys 



Wiek: 39
Dołączyła: 22 Lut 2009
Posty: 13904
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2011-08-26, 16:36   

dzieki Ama a kiedy mozna wysterylizowac? i napisz mi cos o tym.... mysle co tu zrobic.....
_________________
.

"Określ, co sprawia że dobrze się czujesz i zacznij robić tego więcej "


.
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-08-26, 17:48   

Jakieś 6 tygodni po odsadzeniu kociąt. Wtedy macica nie jest już przekrwiona i można sterylizować bez zagrożenia krwotoku. Pamiętaj, że kiedy kotka ma małe i karmi NIE JEST BEZPŁODNA i może mieć kolejne potomstwo mimo zajmowania się kociakami. Niestety w okresie karmienia nie można wyciszyć rui hormonalnie. Pozostaje... areszt domowy, pas cnoty i inne tradycyjne metody :D

Młode też można poddać sterylizacji, ale kociczki po pierwszej rujce, a kocurki wtedy, gdy zaczynają samczo pachnieć. Nie wcześniej.
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
tygrys 



Wiek: 39
Dołączyła: 22 Lut 2009
Posty: 13904
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2011-08-26, 17:51   

ooooo szok musze do siostry zadzwonic............ :biegne: :biegne:

[ Dodano: 2011-08-26, 17:51 ]
a ile kosztuje sterylizacja Nacka pisala mi ze okolo 100 zl?
_________________
.

"Określ, co sprawia że dobrze się czujesz i zacznij robić tego więcej "


.
 
 
Ama 
Czas na kawkę ;)



Wiek: 49
Dołączyła: 25 Kwi 2010
Posty: 2722
Skąd: Kraków i nie tylko
Wysłany: 2011-08-26, 18:17   

koszt sterylki to 100-150 zł w zależności od weta i lecznicy, zwierzak powinien mieć w cenie zabiegu: leki ze szwami i antybiotyk, dopłacasz za kołnierz lub ubranko około 20 zł, czasem lekarz zleca jeszcze morfologię krwi, to około 30 zł. Zleca ją, gdy coś wydaje się go niepokoić w stanie zdrowia. Możesz się załapać wiosną na Ogólnopolską Akcję Sterylizacji, wtedy weci uczestniczący robią zabiegi taniej. Nie znam przyszłorocznego terminu jeszcze.
_________________
Wszystko przemija prócz prawdziwej tęsknoty.

To nie czarny kot napotkany przynosi pecha, ale ciemny kmiot. A ludzie jak zwykle powtarzają tylko to co im wygodne!
 
 
tygrys 



Wiek: 39
Dołączyła: 22 Lut 2009
Posty: 13904
Skąd: podkarpacie
Wysłany: 2011-08-26, 18:30   

ok :tongue:
_________________
.

"Określ, co sprawia że dobrze się czujesz i zacznij robić tego więcej "


.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template junglebook v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
Blog Gry Escape The Room
Kopiowanie i rozpowszechnianie tekstów zamieszczonych na forum bez pisemnej zgody autorów
jest surowo zabronione, gdyż jest naruszeniem praw autorskich do solucji i poradników.
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 14