Poprzedni temat :: Następny temat
Przesunięty przez: Anita
2008-09-24, 15:17
Wiersze na Wesoło :)))))
Autor Wiadomość
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-08-12, 03:52   Wiersze na Wesoło :)))))

Myślę , że zacznę od Jana Brzechwy , a właściwie nazywał się Jan Wiktor Lesman. Znamy go jako autora wielu znanych bajek i wierszy dla dzieci-"STO BAJEK". Napisał jednak wiele satyrycznych tekstów również dla dorosłych.Jeden z takich wierszy wybrałam.

~ Ty jesteś moje hobby ~

Ty jesteś moje hobby
Nie jesteś żadna Tosca,
Nie Basia Kwiatkowska,
Lecz kiedy cię ujrzałem to był szok.
Wydałem jęk: "O rany!"
Westchnąłem zakochany
I tak do ciebie wzdycham cały rok.

Ty jesteś moje hobby
Innymi słowy - bzik!
Ach, co się wtedy robi,
Gdy ma się takie hobby,
Że tylko ty lub nikt?
Kto inny znaczki zbiera,
Poluje, gra w pokera,
Lecz to nie nęci mnie.
I a wciąż o tobie śnię.
Ty jesteś moje hobby,
Bez ciebie serce schnie.
Ach, co się wtedy robi,
Gdy ma się takie hobby,
A hobby mówi: "nie"?

Nie jestem kubek w kubek
Jak Gustaw Holoubek,
Nie jestem też Wołłejko ani Łącz.
Lecz jedno wiedz niezbicie,
Że kocham cię nad życie
Więc serce swoje z moim złącz.

Ty jesteś moje hobby
Innymi słowy - bzik!
Ach, co się wtedy robi,
Gdy ma się takie hobby,
Że tylko ty lub nikt?
Kto inny znaczki zbiera,
Poluje, gra w pokera,
Lecz to nie nęci mnie.
Ja wciąż o tobie śnię.
Ty jesteś moje hobby,
Bez ciebie serce schnie.
Ach, co się wtedy robi,
Gdy ma się takie hobby,
A hobby mówi: "nie".

Na "nie" to ja od biedy
Mam panią Kennedy,
Nie kochasz mnie to trudno, szkoda słów.
Odpływam w siną dal, bo
Jak mówią: albo - albo,
Odpływam... Lecz nazajutrz wracam znów.

Ty jesteś moje hobby
Innymi słowy - bzik!
Ach, co się wtedy robi,
Gdy ma się takie hobby,
Że tylko ty lub nikt?
Kto inny znaczki zbiera,
Poluje, gra w pokera,
Lecz to nie nęci mnie.
Ja wciąż o tobie śnię.
Ty jesteś moje hobby,
Bez ciebie serce schnie.
Ach, co się wtedy robi,
Gdy ma się takie hobby,
A hobby mówi: "nie".

Jan Brzechwa
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

Ostatnio zmieniony przez Bogda 2013-08-01, 03:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-08-12, 13:40   

***




~ Mucha ~

Chwaliła się kiedyś mucha
Głośno krzycząc wszędzie,
Że nad gust jej znakomity,
Lepszego nie będzie.

Na poparcie, że gust jej jest
Mocno wyszukany,
Przytoczyła, że tak twierdzą,
Wszystkie musie stany.

Motyl, co z uwagą śledził,
Muchy tej wywody,
Uznał wkrótce, że zasadne,
Musi mieć powody.

Kiedy mucha pofrunęła,
Na obiad w południe,
Motyl uznał, że z nią jadać
Byłoby tak cudnie.

I poleciał za nią zaraz,
By posiłek spożyć.
W drodze plany snuł poważne,
Jak z nią spółkę stworzyć.

Gdy zobaczył muchy obiad
Wnet się zawiódł równo,
Mucha bowiem miast nektaru,
Spożywała g...

Taki morał tu wynika,
Z krótkiej opowieści,
U niektórych takie gusta,
Że głowa nie mieści.

Jeśli nie chcesz się jak motyl
Bardzo rozczarować,
Przestań innych bezkrytycznie,
Ślepo naśladować.

Jacek Paryła



***
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-08-13, 05:01   



***


~ Czat ~

Drogi komputerowy czytelniku,
dziś posurfować chcę w temacie
internetowych flircików i afer,
powstałych z klikania na czacie.
»
#@#

Byli raz sobie: chłopiec niemłody
i młoda, przepiękna dziewica,
co spotykali się na czacie,
nocami przy blasku księżyca.

#@#

Ona miłosne mu słała ikonki,
on kwiatki jej w bitów wiązankach,
tak się kochankiem stał tej dziewczyny,
a ona jego kochanką.

#@#
W pieszczotach tonęły im monitory,
aż procesory zaczęły wzdychać,
on trzymał ją online za myszkę
a ona go za joysticka.

#@#
Żyliby pewnie długo i szczęśliwie,
lecz mąż jej, szalony z zazdrości,
odłączył modem od komputera
i taki był koniec miłości.


Eugeniusz J.
[u]

_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-08-13, 18:43   




Bajka

Komarzyca wracała z nocnej eskapady. Nalatała się o wiele więcej niż zwykle, więc marzyła tylko o drzemce i spokojnym strawieniu krwistej kolacji...



Kornik pracował od kilku godzin w swojej drewutni. Miał sporo zleceń i zaczął drążyć jeszcze w nocy, żeby zdążyć z zamówieniami. Zrobił sobie przerwę na rozprostowanie zmęczonych odnóży. Od kilku dni miał w głowie dziwną pustkę i zastanawiał się, czy nie spotkać kumpli korników i nie zalać porządnie robaka...



Nagle stanął jak wryty. Drogą kroczyła ponętna komarzyca, która przystanęła i z uznaniem omiotła wzrokiem muskularne ciało kornika.
Bzzzz... szepnęła komarzyca. Bezy bezy... wyjąkał kornik.



Tak się zakochali od pierwszego bzyknięcia. Romans musiał stać się głośny na prowincjonalnej łące. Owadzia plotka rozprzestrzenia się z szybkością pasikonika i choć żyje krótko jak jętka jednodniówka, potrafi dotrzeć do ucha każdego zainteresowanego. Nic nie pomagały awantury i groźby bo kto to widział komarzycę i kornika, same kłopoty z tego będą.

Skoro młodzi nie potrafili bez siebie żyć, rodziny same postanowiły uciąć sprawie łeb. Skazani na banicję nie rozumieli, dlaczego wszyscy byli przeciwko tej miłości - szalonej, namiętnej, cudownie słodkiej...

Światło zrozumienia spłynęło nagle, kiedy pewnego chłodnego popołudnia komarzyca powiła dziecię. Rodzice długo pochylali się w milczeniu nad kolebką, nie wiedząc jak skomentować zaskakującą zawartość zawiniątka. Wreszcie odezwał się kornik:

BIEDNE MALEŃSTWO, NA CAŁYM TYM PODŁYM ŚWIECIE TYLKO MAMA I TATA BĘDĄ CIĘ KOCHAĆ...



Z koronkowego becika wyglądał z zaciekawieniem mały, złośliwooki KOMORNIK!

Anna Gorczyca

_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-08-14, 06:23   

No to wpisze nastepny wiersz - chociaż tutaj gdzie ....... ;)


****
~ Cudowne lekarstwo ~
z S. Michałkowa

Gdy na jakiś ból narzekasz
I gdy w domu był już lekarz,
Do apteki by się szło!
Patrzysz: wszędzie marmur, szkło,
A za szkłem równiutko stoi
Mnóstwo różnych szklanych słoi,
Puszek z dziesięć czy piętnaście,
A w nich leki, proszki, maście.
Jest więc olej rycynowy,
Są pigułki na ból głowy,
Na pozbycie się łysiny
- Wszystko, czego chory chce -
Są tabletki aspiryny,
No i wszystkie witaminy,
Witaminy A, B, C!

Również jest mikstura, która
Oparzenie leczy w mig,
I jest maść, gdy swędzi skóra,
I są krople na 'a-psik'.
A na półkach stoją ziółka,
Jeśli kogo boli brzuch,
I zastrzyki są w ampułkach,
Gdy ktoś zatruł się i spuchł.

Skoroś lek właściwy zażył,
Zaraz jesteś zdrów, człowieku,
Ale czemu nikt z lekarzy
Na lenistwo nie zna leku?
Czas najwyższy, by uczeni
Dla człowieka, co się leni,
Wynaleźli proszki jakie,
Żeby przestał być próżniakiem.

Gdyby były takie leki,
Zaraz wziąłbym nogi za pas
I poleciał do apteki,
Żeby kupić większy zapas.
A choć każdy lek jest gorzki,
Ciągle łykałbym te proszki,
By nie słyszeć cały dzień:
"A to wałkoń!" "A to leń!"

Jan Brzechwa

_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-08-19, 05:39   

Inna wersja KOPCIUSZKA



ŚPIĄCY KOPCIUSZEK

Pewna rozwódka dosyć puszysta
Nie miała męża, rzecz oczywista
Lecz miała za to dwie głupie córki
Co malowały ciągle pazurki
Nie myły garów, nie słały łóżka
Wiec wynajęły sobie Kopciuszka
Była to całkiem-całkiem dzieweczka
Figurka owszem, biuścik czwóreczka
Kopciuszek często przycinał oko
Bo krzywą cukru miał dość wysoką
Wtedy Kopciuszka niewiasty wredne
Kopały celnie w nocy i we dnie
Raz w swojej willi wydawał party
Sam król sedesów - Cichopuk Czwarty
Bo Sedesowicz, syn Cichopuka
Od lat dziewicy na żonę szukał
A był to łysy przystojny młodzian
W czarne gustowne dresy przyodzian
- Słuchaj, Kopciuszku - rzekły babsztyle
- Masz nam usmażyć z powietrza filet
I trzy puszyste rozchichotane
Wyszły na party w tiule ubrane
Sen chwilę potem zmorzył Kopciuszka
We śnie zjawiła się Dobra Wróżka
Masz tu, Kopciuszku, niecałą stówkę
Jedź na przyjęcie i weź taksówkę
Nie dam ci więcej, bo nie mam kasy
Takie na wróżki przyszły dziś czasy
Wróć przed taryfą nocną, idiotko,
Później drałować będziesz piechotką
Tam na przyjęciu młody Cichopuk,
Wyznał jej miłość, w takim był szoku
Tutaj się wytnie sceny z prywatki
Ze względu na was, kochane dziatki
Ale do rzeczy. Wróćmy do chwili
Kiedy Kopciuszek wybiega z willi
Wersja dla dzieci o tym nie mówi
Co tak naprawdę Kopciuszek zgubił.
Zgubił on bowiem biegnąc z imprezki
Czerwone stringi, w dodatku "eski"
Papa Cichopuk wysłał nazajutrz
Emisariuszy po całym kraju
Żeby znaleźli jedną z dzieweczek
Która pasuje do tych majteczek
Tysiące panien doznało stresu
Przy naciąganiu ciasnego desu
Założyć stringów nie dały rady
Bo wszystkie miały za tęgie wkłady
Ale zdębieli emisariusze
Kiedy założył stringi Kopciuszek
Potem odbyło się weselisko
Gdzie wielu gości upadło nisko
Były prezenty i czek od papy
I noc poślubna - całkiem od czapy
Bo choć pan młody był nie wyżyty
Śpiacy Kopciuszek spał jak zabity


Teraz, dziewczęta, nadeszła pora
Na cos mądrego, czyli na morał

Niech was nie zwiedzie przykład Kopciuszka
Kiedy wskoczycie komuś do łóżka
Bo nie wystarczy gdzieś majtki zgubić
By księcia z bajki zaraz poślubić




Kazimierz Siwek
"ŚPIĄCY KOPCIUSZEK"
/z cyklu "CICHOBAJKI POLSKIE"/

:) :) :okok: :) :)

.. ..
A tytaj wersja dla najmłodszych



/ http://basnie.republika.pl/kopcp.htm /


i zagadki dla nich
/ http://www.kalisz.mm.pl/~ulka/zabawa2.html /

_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2008-08-24, 15:50   

Jagienka i orzechy

Żyła raz jedna panienka
Która zwała sie Jagienka;
Wiele było z niej pociechy,
Bo tłukla pupą orzechy.

Opisał ją, że jest taka,
Sam pan Sienkiewicz w Krzyżakach
Wpierw żyła w cnocie jak mniszka,
A potem wyszłla za Zbyszka.

I wiodło im sie chędogo,
Chociaż, niestety, ubogo,
Bo się pokończyły wojny,
Zaczął się okres spokojny,
A rycerz - rzecz znana wszędzie -
Zyje z tego, co zdobędzie.

Ruszył więc Zbyszko konceptem
I wpadł na taką receptę:
Przywiesłl na bramie druczek,
Że tu sie orzechy tłucze
I od każdego orzecha
Zgarniał taryfę do miecha.



Laskowy orzech maleńki
To nie problem dla Jagienki;
Mogła za jednym przysiadem
Stłuc całe pół kilo zadem,
A gdy dorwała fistaszka
Zostawała z niego kaszka.
Niewiele też większej troski
Przysparzał jej orzech włoski.

Aż raz przybył jakiś młokos,
Przywożąc z Afryki kokos,
I zwrocił się do Jagusi,
Że mu te rzecz roztłuc musi.



Spłoniła się żwawa młódka,
Wzięła dech, napięła udka,
Pomodliła się przelotnie
I w ten kokos jak nie grzmotnie!

Niestety twarda skorupa
Nawet przy tym nie zachrupa...
Wrzasła Jaguś wniebogłosy,
Podskoczyła pod niebiosy
I jak drugi raz przywali!
...a ten bydlak jak ze stali!

Natomiast biedna dziewczyna
Zrobiła sie całkiem sina,
Oddech jej się jakby urwał,
Wymamrotala: - O ku...
Potem sie zaniosła wyciem
I się pożegnała z życiem!



Wniosek: Na ogół umiemy
Rozgryzać własne problemy,
Lecz zagraniczne nowości
Przysparzają nam trudności!

Morał: Tylko wzrost oświaty
Może zmniejszyć nasze straty.
I hasło bezwarunkowo:
Mniej dupą, a wiecej głową!!!


:rotfl: :rotfl: :rotfl:
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
BOIS 



Wiek: 34
Dołączył: 11 Lip 2007
Posty: 1992
Skąd: Sochaczew
  Wysłany: 2008-08-25, 11:42   

:okok: :okok: :rotfl:


NOWA WERSJA LOKOMOTYWY


Jest na mym kompie lokomotywa.
Nie. Nie żelazna, lecz też prawdziwa:
"eDonkey" - jej ksywa.
Stoi i sapie. Dyszy i dmucha.
Z nozdrzy ikonki zajadłość bucha.
Transfery na niej pozapuszczali,
Pliki ogromne będą ściągali,
I wiele mega w każdziutkim pliku,
W jednym aviku, film z fiku-miku,
W drugim mp3, w trzecim instalki,
które się nie chcą ściągnąć bez walki,
Dokumentacja - ooooo... jaka wielka,
sto pdf-ów do asemblerka,
w siódmym drivery do nowej karty,
w ósmym też software zachodu warty,
dziewiąty pełen przeróżnych skanów,
w dziesiątym filmik z dużego ekranu,
A tych downloadów jest ze czterdzieści,
sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści...
Choćby odpalić tysiąc ftp-ów,
i każdy zrobił tysiąc reget-ów,
i każdy nie wiem jak się wytężał,
to nic nie ściągną - taki to ciężar.
Nagle - gwizd!
Diody - błysk!
Connect - buch!
Wątki - w ruch!
Najpierw -- powoli -- jak żółw -- ociężale,
zaczyna -- sockety -- otwierać -- ospale,
Szarpnęła za pliki i ciągnie z mozołem,
Progressbar zamrugał zielonym kolorem,
I transfer przyspiesza, i gna coraz prędzej,
Sto ramek po łączach ze świata już pędzi,
A dokąd ? A dokąd ? A dokąd ? Na wprost !
Po kablu, po kablu, gdzie stoi mój host,
Przez switcha, przez router, przez gateway, przez LAN,
I spieszy się, spieszy, bo tak każe plan,
Wciąż dioda na switchu migoce i mruga,
I błyskać tak będzie jak cała noc długa,
A skądże to, jakże to, czemu tak gna?
a kto to to, kto to to, co to tak ssa ?
Że karta sieciowa już ledwie oddycha,
I pasmo sąsiadom kompletnie zapycha,
To bity ze świata łączami do plików,
A pliki powoli pęcznieją od bitów,
I gnają, i pchają, transmisja się toczy,
Overnet te bity wciąż tłoczy i tłoczy,
I będzie wciąż tłoczyć, nie powie że dość,
A wszystko wrednemu Billowi na złość.
_________________

 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2008-08-25, 14:10   

LOKOMOTYWA kolejna wersja



Stoi na stacji lokomotywa,
która ma jeździć na biopaliwa.
Chciałaby jechać, ale nie może,
bo to po pierwsze wypada drożej,
po drugie, skutkiem jakichś przekrętów,
w kraju brak kilku biokomponentów,
a jak się kupi je z zagranicy,
to będą stratni polscy rolnicy.
Po trzecie spalin skład tak się zmienia,
że wzrosną wokół zanieczyszczenia ,
po czwarte jazda ma wpływ szkodliwy
na biedny silnik lokomotywy...
Takich zagrożeń jest ze czterdzieści,
sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści.
Lecz choćby przyszło ekspertów tysiąc,
a każdy gotów nie tylko przysiąc,
lecz także dowieść w uczonych pracach,
ze ta ustawa się nie opłaca,
to ją ochoczo przegłosowali
znaczną większością Wysokiej Sali
zlobbingowani nasi posłowie,
co kłopot mają z olejem.
W głowie.

Nagle gwizd nagle świst
spaliny buch
koła w ruch
najpierw powoli jak żółw ociężale
na biopaliwie silnik odpalił
turkoce, łomoce coś stuka i puka
to tłoki tak wala
korbowód się grzeje
i strzela coś w rurę
coś dziwnego się dzieje
obroty nierówne
zawory już dzwonią
a z rury zajeżdża
ziemniaczanych placków wonią
Ruszyła maszyna po szynach ospale
bo biopaliwo jest na gorzale
i biegu przyśpiesza i
gna coraz prędzej
lecz silnik wręcz wyje
i grzeje się częściej
i zgrzytów w silniku
znieść już nie sposób
i wszystko czerwone
się nagle zrobiło
i lokomotywę rozpier...ło

:lol:


[ Dodano: 2008-08-25, 14:29 ]

a wersję erotyczną znacie ? :lol: ;)
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2008-08-26, 16:34   

SEX Lokomotywa nie nadaje się do tego działu :lol:

ale mam za to takie coś:

Z dozą elegancji,
z wyniosłością w oku,
w modnym kapeluszu
i z pieskiem u boku
szła dama.



Piesek, jak to piesek,
w pewnej chwili kuca,
nie patrząc, że chodnik,
natura go zmusza
do srania.



Dama się czerwieni,
lecz odejść nie może,
bo piesek na smyczy.
Co robić? Mój Boże!
To dramat.


Wyjęła karteczkę
z malutkiej torebki
i tekst napisała
szybciutko, od ręki:
"nasrane".

Po czym "rzecz" przykryła,
wręcz kontenta z siebie.
A co było dalej?
Niestety, ja nie wiem

Temat jest drażliwy,
ale milczeć trudno,
jeśli ma się pieska,
trzeba sprzątać a kuku


;) ;) ;)
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-08-27, 05:51   

TO dla odmiany troszke fraszek

***
Fraszki
***
Coś winien żonie?

I hołd
I żołd!
***
I kobieta...

I kobieta i kwiat
Mają dni swoje. Nie mają lat.
***
Kochać ludzi...

Kochać ludzi, wszystkich ludzi?
O, jak to trudzi!
***
Naga...

Naga - to ona nie była wcale,
Miała pończochy i korale!
***
O czem...

O czem
To mówić z warkoczem?
***
Od meża...

Od meża do żony
Wiedzie...
***
Co robimy?

Co robimy od stuleci?
Dzieci...
***
Do jednej panny

Mam niewątpliwą ochotę
Na twą wątpliwą cnotę.
***
Tęcza

Tęcza
Wszystko bieli zawdzięcza.
***
Koryto

Postaw świnię przy korycie,
A rozpłynie się w zachwycie.
***
Rajska depesza

Jabłek nie jadam.
Zmądrzałem.
Adam.
***
Nie z tobą

Nie z tobą się żenię,
Poślubiam me marzenie...
***
Dojrzewanie i dojrzałość

Trzeba dojrzeć,
aby dojrzeć...
***
Dzień kobiet

Dniem czcić kobiety - po co?
Ja czczę kobiety - nocą!
***
Kiedy ja umrę

Kiedy ja umrę, niech mi tak napiszą:
Szczęśliwy człowiek, opije się ciszą,
Pisywał fraszki i wyławiał grzyby,
A jeśli umarł to tylko na niby.
Bo w każdej fraszce szytej polską mową
Będzie się rodził, będzie kwitł na nowo!

*******
Sztaudynger Jan
*******
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Ann 



Wiek: 37
Dołączyła: 30 Maj 2007
Posty: 3465
Skąd: Czeladź
Wysłany: 2008-08-27, 07:32   

Bogda dzięki za przytoczenie fraszek mojego ukochanego poety i satyryka Jana Izodora Sztaudyngera :buzki:

Jeszcze kilka moich ulubionych :> :lol:

Żyłem z wami, kochałem i cierpiałem z wami,
Teraz żyjcie, kochajcie, cierpcie sobie sami.


Jest tylko jedna prawda szczera, w kłamstwach jak w gruszkach się przebiera.


Łatwo ci zachować twarz, gdy kilka na zmianę masz.


Głos przyrodzenia zagłusza głos sumienia.



W ogrodzie szept od rana
tulipan tuli pana
i szepcą sobie chwasty
że oba pederasty
_________________
Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidzialne dla oczu.
Antoine de Saint-Exupery
 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2008-08-27, 14:29   

świetne

to moze teraz Brzechwa

Mrówka

Wół
Miał odwieźć do szkoły stół.

Powiada do osła: "Na wieś
Stół ten do szkoły zawieź."

Osioł pomyślał: "O, źle!"
I rzecze do kozła: "Koźle,

Odwieź ten stół, bardzo proszę,
Dostaniesz za to trzy grosze."

Zawołał kozioł barana:
"Odwieź ten stół jutro z rana."

Baran był na podwórku,
Do psa więc powiada: "Burku,

Odwieź, bo mnie nie ochota!"
Pies wezwał do siebie kota

I warknął: "Kocie-ladaco,
Ty zająć się masz tą pracą!"

Kot stołu wieźć nie zamierza,
Przywołał w tym celu jeża.

Jeż myśli: "Gdzie stół, gdzie szkoła?"
Więc szczura do siebie woła

I mówi: "Do pracy, szczurze,
Stół odwieź szybko, a nuże!"

Szczur chciał się myszą wyręczyć,
Lecz mysz nie lubi się męczyć,

Więc rzecze do żaby: "Żabo,
Stół odwieź, bo mnie jest słabo."

Żaba jaszczurkę zoczyła:
"Jaszczurko, bądź taka miła,

Najmocniej proszę cię, zawieź
Stół ten do szkoły na wieś."

Jaszczurka w pobliskich gąszczach
Zdołała dostrzec chrabąszcza:

"Stół odwieź, chrabąszczu drogi,
Bo bardzo bolą mnie nogi."

Lecz chrabąszcz to okaz lenia,
Powiada więc od niechcenia:

"Wiesz, mucho, zamiast tak brzęczeć
Mogłabyś mnie wyręczyć."

Mucha do mrówki powiada:
"Jest to okazja nie lada,

Stół trzeba odwieźć do szkoły.
Ty lubisz takie mozoły."

Mrówka,
Nie mówiąc nikomu ani słówka,
Chociaż nie była zbyt rosła,
Wzięła stół i do szkoły zaniosła.

Jan Brzechwa
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
BOIS 



Wiek: 34
Dołączył: 11 Lip 2007
Posty: 1992
Skąd: Sochaczew
Wysłany: 2008-08-27, 16:06   

:okok: :okok: :okok: :okok: :okok:


WierszeGosi :lol:


Psotnik

Biedroneczka tańczy, szumi leszczyna,
ogródeczek niczym tęcza i śliczna dziewczyna.
Odpocznę tu chwileczkę i już przez płoteczek,
szybko i szczęśliwie skacze koziołeczek.

Zobaczył pszczółkę dźwięcznie bzyczy tak,
aż z czereśni na słonecznik zerka za nią szpak.
Nie czeka koziołeczek rusza w słoneczniki,
przez szczypior, szczaw, szpinak i jeszcze mieczyki.

Ucieczką w porzeczki ratuje się pszczółka,
zniszczył wszystko, rozpacza szpak oraz kukułka.
Dziewczyna płacze, koziołeczek zaś, nie bacząc na szkody,
czmycha jak tchórz, wprost do zagrody.



Życie ogórka



Przepełnione życiem małe nasionko,
przywitało się z czerwoną w czarne kropki biedronką.
Rozpostarło ramiona, rozłożyło dłonie,
a deszcz już obmywa jego młode skronie.
Parasolem z liści, ogórek biedronkę otula wytrwale,
dom budując przyjaźni, nie na piasku, na skale.

Tacy różni, a w zgodzie kroczą przez ten świat
dorastają, więc ogórka przyozdabia kwiat.
Czy rodzi się życie? Nie jedno, lecz wiele,
opiekę sprawują nad tym przyjaciele.
Tutaj dorasta ogórków ród sławny,
stąd też w świat wyrusza, rzekłby mówca wytrawny.

Cóż, to prawda, jednakże kłam tej prawdzie zadaję,
w świat niejeden wyrusza, lecz ten pozostaje,
co w ojcowskich ramionach do ostatnich dni jego,
barwą słońca rozjaśnia lico ojca starego.
Śladem jego podąży i wraz z uśmiechem wiosny
swoje dłonie otworzy, okrzyk życia radosny.


:okok: :okok: :okok:
_________________

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-08-28, 05:56   

:) :okok:

&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&

Czas niezmienny

Czas ścieżki życia szybko zaciera.
Nawet nie wiesz, że w tej chwili
gdzieś daleko ktoś bliski umiera
i uciekają ci, którzy go zabili.

Czas jest zegarem nieustającego znaczenia,
który wskazówki ma niezmienne od wieków
i są pewne rzeczy, które on wciąż zmienia,
które mieszkają gdzieś w człowieku.

Czas jest tym wiatrem co warkocz zaplata.
Czasem go plecie starannie i włosy zagina.
Czasem wichruje i plącze przez długie lata,
aż w końcu chwyta nożyczki i cały obcina.



&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&

Wariat

Moja głowa jak zwykle
nie najlepiej pracuje
chociaż co nieco jeszcze pojmuję
dlatego rymuję
i wyrażam to na czym mi zależy,
tę prawdę, w którą zawsze będę wierzyć.
Choć inni nie są w stanie się zwierzyć
nawet bliskim osobom,
ja wam się zwierzam, bo jestem sobą.
Nie ważne jak długo będę walczył z chorobą,
zwykłą znieczulicą tego świata.
Czy ktoś kiedyś próbował zrozumieć wariata?
Może nie chciał, a może nie śmiał
się z nim mierzyć?
Ciekawe kto komu bardziej by uwierzył?

Może jest normalny choć zabiegany,
ale wariat jednak wie jak leczyć ludzkie rany.
Choć od lat tylko cztery ściany.
To jednak pocieszyć zawsze umie.
Mimo, że nie potrafi odnaleźć się w tłumie.
Żyje przecież tylko sam dla siebie,
choć myśli czasami o Bogu i niebie.
A przede wszystkim ma czas na rozważania
i nikt wyrażać mu swoich myśli nie zabrania.
Choć czasami się słania po pokoju pustym,
to zawsze ma odwagę spojrzeć w lustro
i cofnąć się w przeszłość oblaną dobrobytem,
bo zawsze mógł się schować za szklany immunitet.
Niczego nie żałował, choć postępował różnie.
Wszystko zostało wchłonięte przez próżnię
i nigdy już nie wróci.
Czasami naprawdę go to smuci,
lecz się nie załamuje,
nie szuka żyletki
i nie połyka
śmiertelnej tabletki.

Pewnie wszyscy się dziwią dlaczego tak robi,
lecz on wie jak kochać życie, choć czasami trochę boli.



&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&


[ Dodano: 2008-08-28, 06:04 ]
WIERSZE

JAN BRZECHWA

&&&&&&&&

ATRAMENT

Nikt opisać nie potrafi,
Jaki w szkole powstał zamęt,
Gdy na lekcji geografii
Nagle rozlał się atrament.

Porozlewał się po mapie,
Co leżała na katedrze,
Tutaj cieknie, tam znów kapie,
Wnet do różnych miast się wedrze.

W Kocku, Płocku, Radzyminie
Czarne kleksy się rozprysły
I atrament dalej płynie,
I już wlewa się do Wisły.

Pewien strażak dla ochłody
Miał się kąpać w tym momencie,
Zdjął ubranie, wszedł do wody,
Lecz się znalazł w atramencie.

Strażakowi zrzedła mina:
"Cóż to znowu za pomysły!"
I czarniejszy od Murzyna
Wyszedł strażak z nurtów Wisły.

Długo martwił się i smucił:
"W straży tak się nie pokażę..."
Więc do straży nie powrócił,
Tylko został kominiarzem.


&&&&&&

Atrament i kreda

Wzdychała kreda: "Wciąż jestem biała,
Nie chcę być biała!..." No i - sczerniała.

Jęczał atrament: "O, losie marny,
Wciąż jestem czarny, kompletnie czarny,

Jak gdyby we mnie kto smołę przelał.
Nie chcę być czarny! Dość już!" I zbielał.

W szkole straszliwy zrobił się zamęt:
Ładna historia! Biały atrament!

Któż go na białym dojrzy papierze?
Nikną litery i kleksy świeże,

Nie zda się na nic wypracowanie,
Gdy z liter nawet ślad nie zostanie.

Zbladł nauczyciel i bladolicy
Przez chwilę z kredą stał przy tablicy,

Lecz nic napisać na niej się nie da:
Czarna tablica i czarna kreda!

Jak tu rozwiązać można zadanie,
Gdy cyfr odróżnić nikt nie jest w stanie.

Rzekł nauczyciel zakłopotany:
"Dziwne to, bardzo dziwne przemiany!

Kreda jest czarna, atrament biały...
Wiemy, kto robi takie kawały!"

Mówiąc to palec przytknął do czoła,
GroĄnym spojrzeniem powiódł dokoła

I mnie, choć ja się winnym nie czuję,
Ze sprawowania postawił dwóję.


&&&&&&
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-09-01, 12:43   

Jeszcze raz JAN BRZECHWA



Brudas

Józio oświadczył: "Woda mi zbrzydła,
Dość już mam szczotki, wstręt mam do mydła!"
I odtąd przybrał wygląd straszydła.

Płakała matka i ojciec gryzł się:
"Ten Józio wszystkie soki z nas wyssie,
Od dwóch tygodni już się nie myje,
Czarne ma ręce, nogi i szyję,
Twarz ma od ucha brudną do ucha,
Czy kto takiego widział smolucha?
Poradzcie ludzie, pomóżcie, ludzie,
Przecież nie można żyć w takim brudzie!"

Józiona prośby wszelkie był głuchy,
Lepił się z brudu jak lep na muchy,
Czego się dotknął, tam była plama,
Wołał: "Niech mama myje się sama,
Tato niech kąpie się nieustannie,
Stryjek i wujek niech siedzą w wannie,
Niech się szorują, a ja tymczasem
Będę brudasem! Chcę być brudasem!"

Przezwał go stryjek "Józio - niemyjek",
Wujek doń mówił "niemyty ryjek",
Błagała ciotka: "Józiu mój złoty,
Myj się!" Lecz Józio nie miał ochoty.
Wyniósł się w końcu z domu na Czystem
I zawiadomił rodziców listem,
Że myć się nie ma zamiaru, trudno!
I poszedł mieszkać - dokąd? - na Bródno.

_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2008-09-01, 12:59   

dzięki Bogusi zaczęłam czytać wierszykli Brzechwy :okok:

Jajko

Było sobie raz jajko mądrzejsze od kury.
Kura wyłazi ze skóry,
Prosi, błada, namawia: "Bądź głupsze!"
Lecz co można poradzić, kiedy ktoś się uprze?

Kura martwi się bardzo i nad jajkiem gdacze,
A ono powiada, że jest kacze.

Kura prosi serdecznie i szczerze:
"Nie trzęś się, bo będziesz nieświeże."
A ono właśnie się trzęsie
I mówi, że jest gęsie.

Kura do niego zwraca się z nauką,
Że jajka łatwo się tłuką,
A ono powiada, że to bajka,
Bo w wapnie trzyma się jajka.

Kura czule namawia: "Chodź, to cię wysiedzę."
A ono ucieka za miedzę,
Kładzie się na grządkę pustą
I oświadcza, że będzie kapustą.

Kura powiada: "Nie chodź na ulicę,
Bo zrobią z ciebie jajecznicę."
A jajko na to najbezczelniej:
"Na ulicy nie ma patelni."

Kura mówi: "Ostrożnie! To gorąca woda!"
A jajko na to: "Zimna woda! Szkoda!"
Wskoczyło do ukropu z miną bardzo hardą
I ugotowało się na twardo.


Jan Brzechwa
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-09-01, 13:57   

cd.

JAN BRZECHWA

Bęben

Z czterdziestu męczenników jestem czterdziesty pierwszy,
Nożem na bębnie żłobię litery moich wierszy.

Kto będzie szedł do boju i zagra na tym bębnie,
Temu zawarczy bęben przedziwnie i odrębnie.

Ożywi się zamarłe pod czarną rdzą żelastwo,
Roty czarnego ludu staną się jego pastwą.

Na białą dłoń naciągam czerwoną rękawicę,
Pięścią uderzam w bęben, wychodzę na ulicę,

Dudnią po bruku buty - trzeba o bruk się otrzeć -
Idziemy ja, mój bęben i moja pięść samotrzeć.

Za nami trwoga ludzka, przed nami ciemna pustać,
Trzeba ją ogniem chłostać, krwią na nią trzeba chlustać;

Krew z ogniem pomieszana strzeli płomiennym słupem
I niech się spali ziemia, ziemia pachnąca trupem.

A gdy się już spopieli struchlała ćma człowiecza,
Dymiący popiół zdmuchnę jak puch polnego mlecza,

I świat mi zawiruje przedziwnie i odrębnie,
I siedząc na księżycu będę mu grał na bębnie.

$$$ :) $$$

Baran

Przyszedł baran do barana
I powiada: "Proszę pana,
Nogi bolą mnie od rana,
Pan mnie weźmie na barana."

Baran tylko głową kręci:
"Nosić pana nie mam chęci,
Ale znam pewnego wilka,
Który nosił razy kilka."

Trwoga padła na barany:
"Dobrze pomyśl, mój kochany,
Wiesz, co było swego czasu?
Nie wywołuj wilka z lasu!"

Baran słysząc to zbaraniał,
Baran dłużej się nie wzbraniał,
I - choć rzecz to niesłychana -
Wziął barana na barana.


###***###

cdn.
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2008-09-01, 18:10   

to też Brzechwa ale jakże inny nastrój

Lalka

Jak zgaszone świece, dwie woskowe zmory,
Spoglądamy w senne jesienne wieczory;

Dwa skostniałe serca, dwie spłoszone twarze,
Zanim drgną powieki - księżyc się ukaże.

Trzeba wiernie kochać i bezmiernie wierzyć,
Na to, by w miłości wszystkie klęski przeżyć.

Lalko, moja lalko, powleczona woskiem,
Kocham rozpaczliwie ręce twoje boskie,

Wierzę w twoje serce zawczasu wystygłe,
W pierś woskową wbijam nieomylną igłę,

I choć trwamy nadal niezmienni i chłodni,
Trwoży mnie wymyślność urojonej zbrodni.

Lalko, moja lalko, po to cię przekłułem,
Byś mnie zachowała w sercu swym nieczułym.

Milczą korytarze, nisze i krużganki,
Milczą blade wargi zabitej kochanki;

Urok czarnoksięski zaskoczył ją we śnie.
Sen nie dokończony urwał się boleśnie.

Lalko, moja lalko, wydarta niebytom,
Ciebie przecież kocham - nie tamtą, zabitą,

Tamta już umarła, tamta leży w trumnie
I swój cień woskowy zostawiła u mnie.


Jan Brzechwa
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2008-09-03, 14:01   

po ostatnim smutnym wierszyku pora na wesołości :lol:

Kubuś Puchatek



Kubuś Puchatek chodzi wciąż smutny
I nawet miodek już go przestał cieszyć
Bo w wiek dojrzewania wchodzi bałamutny
I wielką ochotę ma trochę pogrzeszyć

Wszyscy przyjaciele nawet Kłapouchy
Co chyba Puchatka najbardziej dołuje
Dawno poderwali obrotne dziewuchy
I teraz gadają jak która całuje

Już Prosiaczek nie chce miodku kombinować
Tygrysek poderwał nową Tygrysiczkę
Ciągle tylko chcą się babami zajmować
I śmieją się z misia że wciąż jest prawiczkiem

Kłapouch ten osioł nigdy nie miał rwania
Odkąd pryszcze ma i włos pod pachami
Zmienił się no tak że wprost nie do poznania
Miś go ciągle widzi z innymi laskami

Prosiaczek o którym miś po cichu mawiał
Że jest straszna dupa i nikt go nie zechce
Zarąbiste świnki z imprezy wyławia
I zaczął już mawiać: Seks mnie strasznie łechce

Krzyś pornograficzne czyta magazyny
W dupie ma już misia i jego problemy
Na noc zaczął jeździć do swojej dziewczyny
Co tam razem robią chyba wszyscy wiemy

Co tu robić myśli muszę się ratować
By mnie poważało całe blokowisko
Włożył więc szerokie gatki i zaczął rymować
I tak moi drodzy właśnie powstał hip-hop
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-09-07, 04:28   

HIP-HOP :okok: :rotfl: :rotfl:


***O KOMPUTERACH***

Chory HDD


Dysk twardy był chory i leżał w biureczku
I przyszedł disc-doctor: Jak się masz HDDczku?
"Źle bardzo" - głowicę wyciągnął do niego
Ujął za FAT disc-doctor poważnie chorego

I dziwy mu prawi: Zanadto się grało
Co gorsza nie w SIMSY lecz w QUAKE`a niemało
Źle bardzo - bad sector - Źle bardzo HDDczku
Oj, długo ty długo poleżysz w biureczku

I w nic grać nie będziesz - Dosik i basta!
Broń Biosie Half-Live`a, Settlers`ów lub SWAT`a
"A w SIMS nie można?" zapyta HDDczek
Lub Larę Croft, choć parę misjeczek?

Broń Biosie - Smartdrive-ik i dieta ścisła
Od tego defragmentacji skuteczność zawisła
I leżał HDDczek - Fightery, Shootery nietknięte.
Z daleka pachniały RPG-i…

Patrzcie jakie jest złe łakomstwo
HDDek przebrał miarę
Musiał więc nieboraczek srogą ponieść karę!
I ja Was od tego FDDczki nie uchronię:

Od łakomstwa strzeż Was Nortonie!
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-09-07, 22:33   

Autor wiersza: minawia
Wiersz dodano 16 czerwiec 2007


*****

Rwanie

Jest wiele znaczeń
panowie, panie
z czym się kojarzy
ten wyraz rwanie.



Branie i rwanie
wędkarz używa,
spławik pod wodą,
rybę podrywa.

A kiedy lato
u schyłku stanie,
rwanie porzeczek,
agrestu rwanie.



Potocznie rwanie
to podrywanie.
I wiele innych
znaczeń ma... rwanie.



Dziś usłyszałam
takie pytanie,
"Kto z państwa jeszcze
czeka na rwanie? "

Jaaa... , bojaźliwie
odpowiedziałam
i na fotelu
wkrótce siedziałam.




[ Dodano: 2008-09-08, 09:28 ]
******
-------------------------------------------------------------------------------------------

A tak przy okazji z Archiwum - Dentystyczny horror sprzed 100 lat

98 lat temu, 16 stycznia 1906 r., do zabrzańskiego dentysty przybył pacjent z jednym bolącym zębem. Lekarz zaproponował mu jednak, że uwolni go od wszystkich zębów za cenę jednego.

Gdy młodzian zaprotestował, obłąkany dentysta wziął rewolwer i zapowiedział, że albo rwanie, albo kula w łeb.

Nieszczęśnik usiadł więc na krześle i przeszedł istną mękę. Skończywszy, doktor dotrzymał słowa i policzył tylko kilka marek. Wymógł też na pacjencie obietnicę, że przyjdzie do niego po nowy garnitur zębów.

Po wyjściu człek ten ostatkiem sił dotarł do komisariatu i bezzębnie opowiedział swe tarapaty. Dentystę odstawiono do domu wariatów. Młodzieńca zresztą też, bo popadł on w zupełny rozstrój nerwowy.

-------------------------------------------------------------------------------------------
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-09-11, 06:06   

***
z dedykacją dla lubiących koty



Jestem wielkim łakomczuchem
lubię chadzać z pełnym brzuchem
a najbardziej dla osłody
lubię jadać kocie nogi...
Kocie nogi są przesłodkie szaro-srebrne w lila-kropki,
no i wielkie mam zakusy
na te słodkie kocie uszy....
Kocie uszy?! Pewnie spytasz
Tak! To wielki jest rarytas!
Zanim jednak ich skosztuję
oba strrrasznie wycałuję!!!
I ten nosek...
Ten dopiero iście dworskim jest deserem!
Na srebrzystej kociej twarzy
z cukiereczkiem sie kojarzy.

Ach koteczku księżycowy
cały jesteś deserowy
Jestem pożeraczem kotów
zjem cię jeszcze dzisiaj w nocy!!!

*******
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-09-13, 01:07   

JAK SIĘ CZUJĘ- - WISŁAWA SZYMBORSKA


Kiedy ktoś zapyta, jak się dziś czuję
Grzecznie mu odpowiem, że dobrze, dziękuję.
To, że mam artretyzm, to jeszcze nie wszystko,
Astma, serce mi dokucza i mówię z zadyszką.
Puls słaby, krew moja w cholesterol bogata...
Lecz dobrze się czuję, jak na moje lata.

Bez laseczki teraz chodzić już nie mogę,
Choć zawsze wybieram najłatwiejszą drogę.
W nocy przez bezsenność bardzo się morduję,
Ale przyjdzie ranek...znów się dobrze czuję.
Mam zawroty głowy, pamięć "figle" płata,
Lecz dobrze się czuję, jak na swoje lata.

Z wierszyka mojego ten sens się wywodzi.
Że kiedy starość i niemoc przychodzi,
To lepiej zgodzić się ze strzykaniem kości
I nie opowiadać o swojej starości.
Zaciskając zęby z tym losem się pogódź
I wszystkich wkoło chorobami nie nudź!

Powiadają: "Starość okresem jest złotym".
Kiedy spać się kładę, zawsze myślę o tym...
"Uszy" mam w pudełku, "zęby" w wodzie studzę.
"Oczy" na stoliku, zanim się obudzę...
Jeszcze przed zaśnięciem ta myśl mnie nurtuje:
"Czy to wszystkie części, które się wyjmuje?"

za czasów młodości (mówię bez przesady)
Łatwe były biegi, skłony i przysiady.
W średnim wieku jeszcze tyle sił zostało,
Żeby bez zmęczenia przetańczyć noc całą...
A teraz na starość czasy się zmieniły,
Spacerkiem do sklepu, z powrotem bez siły.

Dobra rada dla tych, którzy się starzeją:
Niech zacisną zęby i z życia się śmieją.
Kiedy wstaną rano, "części" pozbierają,
Niech rubrykę zgonów w prasie przeczytają.
Jeśli ich nazwiska tam nie figurują,
To znaczy, że ZDROWI I DOBRZE SIĘ CZUJĄ.
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-09-14, 03:03   

Wiersze o ........ może o niedoskonałościach , albo... Przeczytajcie.


**************
Cellulit

Na wiosennej ławeczce chłopię pannę tuli
i choć im konwersacja idzie jak po grudzie
to już zdołał dłoń swoją położyć na udzie
i czy mu w takiej chwili przeszkadza cellulit?

A pod prysznicem? A w wannie? W miłosnym zapale
gdy i tak nie wiadomo która noga czyja?
Kiedy wiatr czuje w żaglach a Amor mu sprzyja
czy mu cellulit przeszkadza? Śmiem twierdzić że wcale.

Te kilka argumentów, które tu podałem
to oczywiście nie wszystkie na jakie mnie stać
ale sonet się kończy więc wieńczę morałem:

Cóż nam przeszkadza w miłości cellulit psia mać?
Miłujmy wypukłości i duże i małe!
Kochajmy i szorstkości a nie tylko gładź!

***********
Dobrze dopasowany stanik

Ostatnio oglądając w sieci
zdjęcia kolejnej, ładnej pani
w oczy me rzucił się komentarz:
"ma niedopasowany stanik"

co więcej: kiedykolwiek z łamów
coś tam ładnego się wyłania
zaraz natykam się pod spodem
na zarzut niedopasowania.

Z czego rozumiem, że kobieta
co jest z natury "wodzu prowadź!"
mogłaby jeszcze być piękniejsza
jakby jej dobrze dopasować.

Gdyby tak dopompować push-up
poregulować ciut fiszbinem
od ręki byłaby seksbombą
seksminą i sekskarabinem.

Historia daje nam przykłady:
podobno nawet sam "Titanic"
uderzył o lodową górę
przez niedopasowany stanik.

Z kolei pan N. Bonaparte
widząc jak się zwycięsko perlą
staniki armii Wellingtona
przegrał był bitwę pod Waterloo.

Powtórzę więc za J. Przyborą:
"Panie! Nie bójmy my się ujmy
i choć nas czasem diabli biorą
weźmy i sobie dopasujmy!"

Zmieńmy materiał, skróćmy paski,
wymieńmy wentyl albo watę
i jużeśmy inteligentne,
piękne, powabne i bogate!

I tylko pech że ci faceci
proszę dopasowanej pani
tacy są jacyś rozmemłani
i całkiem niedopasowani.

Kilka LIMERYKÓW - to dałam w inny dział :lol:


***
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-09-15, 02:39   




~ Lisie rządy ~

W pięknej krainie, nie tak daleko,
Mieszkało stado owiec nad rzeką.
Były tych owiec grube tysiące,
Więc ktoś zarządzać musiał na łące.
Owce zrobiły krótką naradę
I ustaliły - wybiorą radę.
Lecz jak tu wybrać z takiego tłumu,
Owcę, która ma więcej rozumu ?
Wszak się wzajemnie zbyt mało znały,
By spośród siebie wybrać umiały.
Lecz na to zjawił się lis przekora,
Co wracał z kurą w worku, ze dwora.
To prawda, rzecze, trudna jest sprawa,
Rządzić owcami, to nie zabawa.
Wy macie rację w waszych poglądach,
Lecz kto z was owce, zna się na rządach ?
Tak sobie myślę, że mimo chęci,
Mógłbym się dla was owce, poświęcić.
Wszystkie mnie znacie jak swego brata,
Wprawdzie, przyznaję, że kradłem lata,
Lecz teraz z wami, wszystko się zmieni,
Dobrobyt stworzę wam do jesieni.
Jestem przebiegły, mam doświadczenie,
Przede mną zmyka wszelkie stworzenie.
Mimo, że różne poglądy mamy,
Jakoś się przecież wnet dogadamy.
I choć czerwonym od stóp do głowy,
Nie będę dla was zbytnio surowy.
A że głupocie nikt nie da rady,
Owce wybrały lisa do rady.
Lis zaraz wezwał swoją rodzinę,
Rząd skompletował w jedną godzinę.
Za radą swojej przebiegłej matki,
Wkrótce nałożył owcom podatki.
Potem wprowadził nowe ustawy,
Ile owieczka skubać ma trawy.
I co dzień mówił - wszyscy widzimy,
Że dziś z kryzysu wciąż wychodzimy.
Snuł przed owcami plany dalekie,
Będzie to państwo płynące mlekiem.
Lecz owce ciągle wołały - trawy,
Na co nam mleko, na co ustawy.



Przed rządem lisa lepiej nam było,
Miałyśmy trawę i było miło.
Lecz lis nie zważał na to gadanie.
Miał swoje plany i liczył na nie.
Sowa hukała często na owce,
Lis wyprowadzi was na manowce.
Lecz owce, mimo wielkiego tłumu,
Nie miały wcale swego rozumu.
Mimo, że chudły, futra traciły,
Lecz lisa z rządów nie wyrzuciły.
Wnet lis na pomysł wpadł z doradcami,
Że lepiej złączyć kraj z tygrysami.
Tygrysy żyją przecież w dostatku,
Więc owcom lepiej będzie w ich światku.
Tygrysy mają piękne budowle,
I dla swych potrzeb jadła hodowle.
Że lis tak rządził nikt się nie dziwi,
Bo lis i tygrys mięsem się żywi.
W niedługim czasie lis sprzedał państwo,
Wmawiając owcom wciąż swe cygaństwo.
Zniknęły łąki, zniknęły stawy,
I pozostały już resztki trawy.
Owce płakały rzewnymi łzami,
Powiedz nam lisie, co będzie z nami.
Lecz lis rzekł na to na pocieszenie,
Wszak nad tym myślę wciąż niestrudzenie.
Wkrótce powstaną fabryki nowe,
W nich zakupicie jadło gotowe.
Powstanie wiele nowych budowli,
Fabryk i sklepów, mięsa hodowli.
I zamiast płakać i lamentować,
Co setna będzie mogła pracować.
Co będzie z resztą owiec narodu,
Przecież umierać będzie wciąż z głodu.
Lecz lisa wcale to nie ruszało.
Miał swych problemów przecież niemało,
Bo się rozrosła lisia rodzina,
Każdy zaś krewniak się dopomina,
By w państwie owiec mieć stanowisko.
To dla pokoleń załatwia wszystko.
Natychmiast będą nowe kurniki,
Na ciotkę, wujka, własne fabryki.
Można zbudować po pięć nor nowych,
I sprawić sobie sto futer zdrowych.
Co będzie dalej z owczą rodziną,
Wnet czas pokaże, lata upłyną.
Lecz mnie się zdaje, że tak się stanie,
Że owiec prawie nic nie zostanie.
Zapewne tylko owce niektóre,
Wpadną na pomysł i w lisią skórę,
Zamienią swoje owieczek futro,
By już za lisa uchodzić jutro.
Ci co nie zrzekną się swych poglądów,
Nie mają miejsca wśród lisa rządów.
Lecz owcze państwo za to wciąż rośnie
Choć bez owieczek, powiem żałośnie.
Gdy tak rozmyślam, to widzi mi się,
Że uczą czegoś te rządy lisie.
Wkrótce też drugą rzecz wymyśliłem,
Że nie nauczy się nikt na siłę.



Na koniec powiem wam między nami,
Byście nie byli czasem owcami,
By was nadeszła refleksji chwilka,
Nim wybierzecie lisa czy wilka.
Wszak lepiej skromnie i bez rozmachu,
Mieć rządy własne, miast iść do piachu.

Jacek Paryła
2004r.


***********************************************



:szok: I co widzicie? :szok:
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2008-09-15, 13:13   

stado d... jest świetne a i wierszyk nie gorszy :okok: :rotfl:
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-09-18, 13:47   

Szczęście

mam szczęście!
krzyczą dzieci
chwytając piłkę
z nurtów wody

a ono - na niebie świeci
roześmiane złotem - młode

wyciagnij rękę - zamknij
płonacy krążek w pięści
i głośno - głośno krzyknij
- mam szczęście -

Halina Poświatowska


***




POŚWIATOWSKA NA ŁAWECZCE PRZYSIADŁA
Miała 32 lata jak odeszła ....

Halina Poświatowska
Halina Poświatowska
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-09-18, 18:58   

suzi, to jeden z niewielu jej utworów w takim klimacie. :)

[ Dodano: 2008-09-19, 08:23 ]
~ Wilk i gąska ~

Wilk pewien, przystojny i młody,
Poznał gąskę niezwykłej urody.
Kręcił się przy niej zawzięcie
I wciąż przynosił w prezencie
Świętojańskie robaczki
I grylażowe raczki,
Marcepanowe grzybki,
Złote i srebrne rybki,
Czekoladowe żabki
I śmietankowe babki.
Raz, kiedy spotkał gąskę,
Podał jej bzu gałązkę
I tak przemówił grzecznie:
.
"Będę cię kochał wiecznie
I z tobą się ożenię,
Bo jesteś jak marzenie,
Jesteś jak biała chmurka
W swoich powiewnych piórkach,
A zgrabna niczym sarna,
A jaka gospodarna!
Wyznaję to prosto z mostu,
Że gdy widzi się twoje zalety,
Chciałoby się ciebie zjeść po prostu!"

No - i zjadł ją. Miał dobry apetyt.

Jan Brzechwa
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-09-19, 21:14   

suzi, poczytaj inne jej wiersze , warto . Albo nie - bo są smutne ,a TY masz czym się cieszyć :okok:

[ Dodano: 2008-09-26, 04:29 ]
***

STANISŁAW STASZEWSKI

*********************************
Wiersze o dawnych i z dawnych lat
*********************************

Kołysanka stalinowska

Rosną w Polsce domy z czerwoniutkiej cegły,
Domy wznosi piekarz, bo w tej pracy biegły.
Handel zagraniczny rozwijają zduni -
Znają koniunktury z gawędzeń babuni.
Domy, mosty, szkoły - to domena szewców,
A z krawców się robi zwycięstwa ich piewców.
Piekarz, szewcy, zduni - każdy sercu bliski,
Wspólnie zapracują na moją Scotch Whisky.
A zembski zaś whisky aby spijać mógł
Rządzić musi ślusarz,
Rządzić musi ślusarz
I musi ten ślusarz spokojnie spać bez trwóg

Więc każdego ranka na "Armii Kennedy"
Pilnie referuję Europy biedy,
Jak się Zachód plącze w pętach kapitału
I jak do ruiny zbliża się pomału.
Potem do lodówki zaglądam ciekawie,
Oto "Johnnie Walker" - zaraz się zaprawię.
Każdego zaś co by mnie zaprawić chciał
Wydam ślusarzowi,
Wydam ślusarzowi,
Wydam ślusarzowi - aby za swoje miał.

***

Inżynierowie z Petrobudowy

Nie pękaj koleś, nie łam się, przecie
To o nas wczoraj stało w gazecie:
Pisała sama "Trybuna Ludu",
Że nas ogarnia romantyzm budów.
W takim pisaniu nie ma usterek...
Postaw literek, niech brzękną szkła!
Przed nami naród odkrywa głowy:
Inżynierowie z Petrobudowy!
Kładziemy lachę, niech brzękną szkła,
Budowniczowie na 102!

Pić życia rozkosz, a cóż nam to szkodzi?
Nawet PKS do nas dochodzi,
A w zeszłe święto miałem kobitę,
Co miała obie nogi umyte.
W Warszawie Ptaszyn niech zdziera płuca,
Niech tańczy Gruca, Holoubek gra.
My tutaj mamy program gotowy,
Inżynierowie z Petrobudowy.
Kładziemy lachę, niech brzękną szkła,
Budowniczowie na 102!

Ciężko się żyje o suchym chlebie,
Za to nikt grobów nam nie rozgrzebie.
Szatkuj dwie zmiany zimą i latem,
Wyśpisz się w piachu pod kombinatem.
Rąk trzeba wiele, pomników mało,
Kogoś złamało, lecz życie trwa.
Więc niechaj zabrzmi slogan bojowy:
Inżynierowie z Petrobudowy!
Kładziemy lachę, niech brzękną szkła,
Budowniczowie na 102!

Choć nie ma w kabzie srebra ni złota
Przyda się przecież nasza robota.
Dopchamy wreszcie, w którymś tam roku,
Do wojny, co to ma być o pokój.
Co oszczędzimy, to ktoś ukradnie,
Idzie składnie, jakoś się pcha.
Więc wykonajmy plan narodowy,
Inżynierowie z Petrobudowy,
Kładziemy lachę, niech brzękną szkła,
Budowniczowie na 102!


***********************
FRASZKA
***********************

Życie erotomana

Jak wyspana to nieszczęśliwa,
Jak szczęśliwa to niewyspana...
To jest życie erotomanki,
To jest życie erotomana...
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
MłodszaSiostra 
MłodszaSiostra



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Mar 2008
Posty: 432
Skąd: Pabianice
Wysłany: 2008-10-01, 18:10   

Żaby i ich króle - Adam Mickiewicz

Rzeczpospolita żabska wodami i lądem
Szerzyła się od wieku, a stała nierządem.
Tam każda obywatelka,
Mała czy wielka,
Gdzie chciała mogła skakać, karmić się i ikrzyć.
Ten zbytek swobód w końcu się zaczynał przykrzyć.
Zauważyły, że sąsiednie państwa
Używają pod królmi rządnego poddaństwa:
Że lew panem czworonogów,
Orzeł nad ptaki,
U pszczół jest królowa ula;
A więc w krzyk do Jowisza:
"Króla, ojcze bogów,
Dajże i nam, króla, króla!"

Powolny bóg wszechżabstwu na króla użycza
Małego jak Łokietek Kija Kijowicza.
Spadł Kij i pluskiem wszemu obwieścił się błotu.
Struchlały żaby na ten majestat łoskotu.
Milczą dzień i noc, ledwie śmiejąc dychać.
Nazajutrz jedna drugiej pytają: "Co słychać?
Czy nie ma co od króla?" Aż śmielsze i starsze
Ruszają przed oblicze stawić się monarsze.
Zrazu z dala, w bojaźni, by się nie narazić.

Potem, przemogłszy te strachy,
Brat za brat z królem biorą się pod pachy.
I zaczynają na kark mu wyłazić.
"Toż to taki ma być król? Najjaśniejszy Bela!
Niewiele z niego będziem mieć wesela.
Król, co po karku bezkarnie go gładzim.
Niechaj nam abdykuje zaraz niedołęga.
Potrzebna nam jest władza, ale władza tęga".

Bóg, gdy ta nowa skarga żab niebo przebija,
Zdegradował króla Kija,
A zamianował węża królem żabim.
Ten pełzacz, pływacz i biegacz,
Podsłuchiwacz i dostrzegacz,
Wszędzie wziera: pod wodę, pod kamienie, pod pnie,
Wszędzie szuka nadużyć i karze okropnie.
Arystokracja naprzod gryziona jest żabia,
Że się nadyma i zbyt się utłuszcza;
Gryziony potem chudy lud, że nie zarabia
I że się na dno biedy opuszcza;
Gryzione są krzykacze, że wrzeszczą namiętnie;
Gryzieni cisi, że śmią siedzieć obojętnie.
Tak gryząc je swobodnie, wąż do dziś dnia hula;
A rzeczpospolita żab bolesnymi skwierki
Do dziś dnia woła o innego króla.
Lecz Bóg nie chce się więcej mięszać w jej rozterki.
_________________
 
 
Anet 



Wiek: 47
Dołączyła: 18 Cze 2007
Posty: 13768
Skąd: Ostrowiec Św.
Wysłany: 2008-10-01, 22:30   

na cześć skaczącej żabki Młodszej

Żabka

Pewnego dnia nad strumykiem
A było to z rana
Spotkała mała żaba
Małego bociana
A co pan panie bocianie
Jadł dzisiaj na śniadanie
Choć lubię z żab potrawy
Nic się nie bój najadłem się trawy
I tak się polubili, że na rozmowie
Dzień cały spędzili
I choć bocian, żabę
Przewyższa nogami
Na pewno zostaną
Dobrymi kolegami
_________________
.
Miłości do gór nauczyć się nie można. Trzeba je pokochać z samego siebie
.
 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-10-02, 06:20   

A mnie dzisiaj taki się znalazł.

--------------------------------

SMS Nie w porę

Raz byłem u niej: z kotkiem na ręce
Siedziała w oknie w białej sukience
I paluszkami drażniła kotka:

Pieszczotka!

I wkoło twarzy dziewczęcia białej,
Zarumienionej, loczki się chwiały
I uśmiechały się oczka czarne

Figlarne.

Siedzę i czekam godzinę całą,
By dziewczę z kotkiem igrać przestało
l pogadało kilka słów ze mną...

Daremno!

Ani mnie widzi, ani mnie słyszy,
Kotek jej rączkę chwyta jak myszy,
Czasem zadrapie. Ona to woli -

Choć boli.

Więc rzekłem sobie: jeszcze za wcześnie
Pukać w serduszko, co leży we śnie,
l unikałem dzieweczki białej

Rok cały.

Kiedym powrócił, znów w tym pokoju,
Przy tym okienku pełnym powoju,
Bluszczów, siedziała moja pieszczotka

Bez kotka.

Lecz czegoś dziwnie zmieszana była,
Oczy ku ziemi wstydna spuściła
I zrumienila się jak jabłuszka

Po uszka.

Byłem pewniutki, że z mej przyczyny...
Wtem wiatr firanek ruszył muśliny
I zobaczyłem sprawcę rumieńca -

Młodzieńca.

I znów panienka, jako przed rokiem,
Choć siedzę, czekam, nie rzuci okiem;
Lecz już nie kotek tym razem winny:

Kto inny...

Kto inny śpiące zbudził serduszko
I szepta teraz miłośnie w uszko...
Ha, szkoda! późno przyszedłem trocha:

Już kocha!


-------------------------------------
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-10-02, 13:28   

Wierszyk o Andzi, co ukłuła się i płakała,
w interpretacji rozmaitych poetów


Nie rusz, Andziu, tego kwiatka.
Róża kole - rzekła matka.
Andzia mamy nie słuchała,
Ukłuła się i płakała.



Mikołaj Rej - Posłuszeństwo rodzicam - wielka roskosz

Wierę, najpirwej dziatkom godzi się poćciwość,
Jako z ni jest żywota wszelaka szczęśliwość,
Wżdy się to w wirszu snadnie może pokazować,
Iżby się rodzicielskim słowiem nie sprzeciwiać.
Rzekła matka Anusie, by róż nie ruchała,
Aleć rozważne mowy Anuś nie słuchała;
Nizacz to wszytko maiąc, naprzeciw przestrodze,
O kolec się ukłuwszy, zapłakała srodze.

Leopold Staff

Wiem.... zbyt drogo okupię radość nikłej chwili.
Która mnie smętkiem szczęścia złudnego upoi,
Gdy się za różą bladą tęsknota wysili
l zakwitnie przedziwnie w wątłej dłoni mojej.
Lecz muszę dłoń wyciągnąć, co mi służy wiernie,
Bo nazbyt mi tęsknota w cichym sercu wzbiera,
l krwawi się dłoń jedna o kolące ciernie,
Gdy druga - łzy radości i szczęścia ociera.

Stanisław Przybyszewski (debeściak!)

Hanka stała z utkwionymi w jeden punkt oczyma. W mózgu jej płonęły wściekłe nawałnice szalonych paroksyzmów boleści. Te róże... te róże czerwone... Wirski zaśmiał się... "He-he... Pani patrzy na kwia-ty... A róże kolą... Krew! Rozumie pani?" Z histerycznym łkaniem chwyciła róże z wazonu i zaczęła wbijać sobie w palce długie, ostre ciernie. "Ryszardzie! Miłość moja! Ryszardzie - ten obłędny taniec, taniec śmierci! Ryszardzie, krew!"
Wirski wstał, kopnął ją, napił się koniaku, wypalił nerwowo kilka papierosów i wyszedł.
A Hanka szlochała.
...szlochał deszcz za oknem.
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-10-02, 23:54   

*
Ten wiersz z dedykacją - Dla tych co kochają Beskidy


Las w Beskidach
(Zygmunt Lubertowicz)

W Beskidach stary szumi las - bór stary się kołysze,
wpatrzony w złoty słońca żar, w błękitu modrą ciszę,
do samej ziemi chylą się gałęzie drzew pachnące,
a w górze ponad niemi lśni promienną tarczą słońce...

Tu smukłych smreków wyrósł ród, rzeźbiony w arabeski,
chwieją się z lekka wieże ich w powietrza mgle niebieskiej
i pnie się tak puszysta ta - zielona w górę fala,
na której co wieczora się słoneczna łuna spala...

Gdzie niegdzie słychać jodeł szum nastrojon uroczyście,
z cichutka szemrzą pieśń bez słów rzęsiste ich okiście;
z gałązki każdej tchnie ich woń, w świat cały się rozlewa,
a rozkochane stoją w niej dokoła wszystkie drzewa...

Gdzie niegdzie zasię strzeli buk, pod szczytem gromów bliski,
a tulą się jodełki doń, jak wschodnie odaliski;
a on od wieków stoi już i cuda opowiada,
jak to bywało "drzewiej" tu za dziada, prapradziada...

Zieleniusieńki spodem mech - swą ciszą aksamitną
otula drobny jagód kwiat, kiedy na wiosnę kwitną;
a gdy borówki zczernią się, brusznice zarumienią,
rozpachnie rydzów tłumny rój - późnawą już jesienią.

Gdzie niegdzie się rozświetli bór i pośród leśnych cieni
polana jasna się jak cud, lub ogień zazieleni
i zjawi się w szmaragdzie drzew i miękkich mchów atłasie,
szczęśliwy białych owiec kraj, gdzie juhas trzody pasie...

Gdzie niegdzie srebrny zalśni zdrój z krynicy przeźroczystej,
a w słońca blasku widać w nim brylanty, ametysty,
bo nie skąpiła tutaj łask dłoń Najwyższego Mistrza
i miłość, którą wlała tu dla świata - jest najczystsza...

O lesie! cuda w Tobie są, dla biednych jak ja ludzi,
kto życie całe płaci krwią - i kto się codzień trudzi,
pociechę znajdzie w szumie Twym, pociechę tę ogromną,
że może sam zapomnieć tu - gdy ludzie go zapomną...

O lesie! pośród Twoich drzew nieraz mi przejdzie drogę,
tak cudna zjawa, pełna skier, że patrzeć w nią nie mogę
i tylko w głębi piersi tam - serce się moje cieszy,
że przyszedł On, Ten cieśli Syn, Opiekun biednej rzeszy...

On mi tu kładzie dobrą dłoń na me spragnione usta,
ogrodem róż się staje mi ścieżyna, przedtem pusta
i życia chęć znów we mnie drga - gdy On się do mnie zbliża
i lżejszym mi się staje znów - ziemskiego ciężar krzyża...
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
MłodszaSiostra 
MłodszaSiostra



Wiek: 33
Dołączyła: 30 Mar 2008
Posty: 432
Skąd: Pabianice
Wysłany: 2008-10-03, 10:32   

:okok:


to ja znów coś z żabką


Zając i żaba - Adam Mickiewicz (z Lafontaine'a)
Szarak, co nieraz bywał w kłopotach i trwogach,
Nie tracąc serca, póki czuł się rączy,
Teraz podupadł na nogach.
Poczuł, że się źle z nim skończy.
Więc jęknął z głębi serca: "Ach, nie masz pod słońcem
Lichszego powołania jak zostać zającem!
Co mię w dzień pies, lis, kruk, kania i wrona,
Nawet i ona,
Jak chce, tak gania.
A w noc gdy drzemię, oko się nie zmruża,
Bo lada komar bzyknie przez siatki pajęcze,
Wnet drży me serce zajęcze,
Tchórząc tchórzliwiej od tchórza.
Zbrzydło mi życie, co jest wiecznym niepokojem,
Postanowiłem dziś je skończyć samobojem.
Żegnaj więc, miedzo, lat mych wiośnianych kolebko!
Wy kochanki młodości, kapusto i rzepko,
Pożegnalnymi łzami dozwólcie się skropić!
Oznajmuję wszem wobec, że idę się topić!"
Tak z płaczem gdy do stawu zwraca skoki słabe,
Po drodze stąpił na żabę.
Ta mu, jak raca, drgnąwszy spod nóg szusła
I z góry na łeb w staw plusła.
A zając rzekł do siebie: "Niech nikt nie narzeka,
Że jest tchórzem, bo cały świat na tchórzu stoi;
Każdy ma swoją żabę, co przed nim ucieka,
I swojego zająca, którego się boi".
_________________
 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-10-12, 03:22   

Ksieżyc na niebie , wiec taki wierszyk

_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-10-13, 04:59   

JAN BRZECHWA


Bajka o królu



Daleko stąd, daleko,
W stolicy, lecz nie w naszej,
Był król, co pijał mleko
I jadał dużo kaszy.

Martwili się kucharze:
"O, rety! Co się dzieje?
Król kaszę podać każe,
Król nic innego nie je!

Jak tu pracować można
I jak takiemu służ tu?
Król nie chce kaczki z rożna
Ani łososia z rusztu,

Król nie tknie nawet jaja,
Król nie zje nawet knedli,
Które we wszystkich krajach
Królowie zwykle jedli."

A król się śmiał: "Mnie wasze
Nie wzruszą narzekania,
Ja jadam tylko kaszę,
Zabierzcie inne dania!

Niech zbliży się podczaszy,
A choć i on narzeka,
Niech z flaszy mi do kaszy
Naleje szklankę mleka!"

Wzdychała Wielka Rada:
"Jadamy niczym chłopi,
Bo państwem naszym włada
Kaszojad i Mlekopij.

Codziennie nam na tacy
Podają miskę kaszy -
Tak mogą jeść biedacy
Z suteren lub z poddaszy,

Lecz my, Królewska Rada,
Narodu straż najstarsza,
Nam nawet nie wypada,
By kiszki grały marsza!"

A król wciąż rósł i mężniał,
Był coraz zdrowszy z wiekiem,
I mężniał, i potężniał
Jadając kaszę z mlekiem.

Lecz nie był zawadiaką
I nienawidził wojen,
A miał zasadę taką:
Co twoje, to nie moje.

Wróg trzymał się daleko,
Bo wroga król odstraszył.
A ty czy pijesz mleko?
Czy jadasz dużo kaszy?

_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-10-15, 03:02   

LODY NA PATYKU

Lato, lato w Kołobrzegu, nie znalazłem dziś noclegu.
Czasem w życiu tak się zdarzy, więc przespałem się na plaży.
Rano słońce już w zenicie, wyżłopałem całe picie.
Idzie gościu w białej czapie, dziobem coś do rymu kłapie.

Rewelacja na Bałtyku- lody, lody na patyku.
Ani vódka, ani wino nie zastąpi Ci 'Bambino'.
Rewelacja na Bałtyku- lody, lody na patyku.
Ani vódka, ani wino nie zastąpi Ci 'Bambino'.

Tu dziewczyny są szalone, leżą nago na ręcznikach.
Cudne piersi opalone, co pięć minut tu spotykam.
Zobacz idzie Menly Monroł, albo może mi się zdaje.
- Cześć chłopaki!
- Spadaj Mała!
To Kołobrzeg, nie Hawaje.

Rewelacja na Bałtyku- lody, lody na patyku.
Ani vódka, ani wino nie zastąpi Ci 'Bambino'.
Rewelacja na Bałtyku- lody, lody na patyku.
Ani vódka, ani wino nie zastąpi Ci 'Bambino'.

Upał taki, a na molo gra kapela Disco Polo.
Na leżaku murzyn siedzi, zaczepiają go Spinhedzi.
Patrza tak jak na dziwaka, co opalił się na raka.
Obok leży baba goła.
To Kołbrzeg.
To mnie woła.

Rewelacja na Bałtyku- lody, lody na patyku.
Ani vódka, ani wino nie zastąpi Cię dziewczyno.
_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Bogda 



Wiek: 106
Dołączyła: 20 Maj 2008
Posty: 13497
Skąd: woj.śląskie
Wysłany: 2008-10-15, 15:21   

Z twórczości , wiadomo , JANA BRZECHWY



Anioł

Za życia byłem aniołem;
Anioł orze - kto inny zbiera.
Aureolę miałem nad czołem
Z puli premiera.

Mimo anielskiej dobroci
Nieraz świerzbiły mnie kości,
Bo aureola się złoci -
Każdy zazdrości.

A zresztą ludzie dokoła
Okropnie są podejrzliwi,
Gdy który spotka anioła,
Tylko się dziwi.

Koledzy śmiali się ze mnie,
Że skrzydła sobie przypiąłem;
Nikt nie wie, jak nieprzyjemnie
Być dziś aniołem.

Aż wreszcie pewnej jesieni
Duch wątłe opuścił ciało.
Lekarze byli zdziwieni
Tym, co się stało.

A ja? Znalazłem się w ziemi,
By się przekwalifikować.
"Nie będzie - myślałem - źle mi,
Losie mój, prowadź!"

Drogą przenikań i osmoz,
Nie znanych dotąd nauce,
Dostałem się w antykosmos
I już nie wrócę.

Tu wreszcie znajdę odmianę,
Tu będę duchem-golasem,
Kim innym teraz się stanę,
Tak!... A tymczasem...

Powitał mnie siwy jegomość
I rzekł: "Z marksizmu to wziąłem:
'Niebyt określa świadomość.'
Będziesz aniołem!"


_________________
"Bo życie to dar, nie zmarnuj go na smutki i żale ..."
"Życie jest tym, co nam się przydarza,
kiedy jesteśmy zajęci snuciem innych planów"

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template junglebook v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
Blog Gry Escape The Room
Kopiowanie i rozpowszechnianie tekstów zamieszczonych na forum bez pisemnej zgody autorów
jest surowo zabronione, gdyż jest naruszeniem praw autorskich do solucji i poradników.
Strona wygenerowana w 0,21 sekundy. Zapytań do SQL: 13