Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: agusia16
2014-10-02, 12:27
[RECENZJA]Testament Sherlocka Holmesa
Autor Wiadomość
agusia16 



Wiek: 46
Dołączyła: 27 Paź 2009
Posty: 1082
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 2014-10-02, 12:23   [RECENZJA]Testament Sherlocka Holmesa

Wszelkie prawa do recenzji są moją własnością.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez mojej zgody jest zabronione.
agusia16


Testament Sherlocka Holmesa - recenzja

autor - agusia16


Nowa odsłona przygód znanego i niezwykle inteligentnego detektywa Sherlocka Holmesa już niebawem, więc postanowiłam przypomnieć sobie gry z tego cyklu. Niestety część nie udało mi się uruchomić na moim komputerze, więc po walce stoczonej z opaleniem „Przebudzenia” i zagraniu w „Kolczyk” sięgnęłam po raz drugi po ulubioną i moim zdaniem najlepszą część serii, czyli „Testamentu Sherlocka Holmesa”.



Długo przyszło nam czekać na tę odsłonę, bowiem premiera odkładana była wiele razy. Studio Frogwares ciągle coś naprawiało, modyfikowało, przez to pojawienie się gry na rynku ciągnęło się miłośnikom detektywa i jego poczynań w nieskończoność. Jedno jest pewne, warto było czekać, by dostać grę niemal doskonałą, z cudowną grafiką, dopracowanym sterowaniem, pełną świetnych zagadek i przede wszystkim z ciekawą, a nawet intrygującą i zaskakującą fabułą. Nawet kilka niedużych moim zdaniem niedociągnięć, które udało mi się wychwycić podczas rozgrywki, nie było w stanie popsuć mi przyjemności z grania i obniżyć znacząco ocenę końcową tej pozycji.



Każda gra z owego cyklu przedstawiała historię pewnego morderstwa lub kilka zabójstw. W „Kolczyku” był to mord dokonany na niejakim Bromsby’m, „Przebudzenie” to motyw tajemniczej sekty i mordów związanych z działalnością tej kryminalnej działalności, „Tajemnica Mumii”, to wciągająca historia zaginięcia sławnego archeologa. W „Kubie Rozpruwaczu” śledzimy poczynania chyba najsławniejszego mordercy. W ostatniej wydanej odsłonie jest zgoła inaczej. Fabuła przenosi nas do roku 1898. Zaczynamy samouczkiem, w którym nasz detektyw odnajduje skradziony naszyjnik. Odnosimy sukces, ale później już wszystko idzie nie tak jak trzeba. W gazecie pojawiają się nieprzychylne artykuły, w których dziennikach nazwiskiem Farley oskarża Holmesa robiąc z niego przestępcę. Z biegiem czasu i posuwaniem się fabuły do przodu jest coraz gorzej. Trzeba to powiedzieć wprost. W tej odsłonie serii gracz musi udowodnić, że najsławniejszy angielski detektyw nie jest mordercą.



Zadanie to nie jest łatwe, bowiem gra jest niezwykle wymagająca, dość trudna i naszpikowana licznymi zagadkami, z których spora grupa, to zadania wymagające nielichego sprytu. Dla mniej cierpliwych ukraińskie studio przewidziało rozwiązanie, jakim jest możliwość pominięcia mini gry, czy też zagadki, a jest co robić. Będziemy włamywać się używając odpowiednio zakrzywionej szpilki, czy też drutu, grać w specyficzną formę szachów, otwierać sejfy i przeróżne pudełka posługując się wiedzą matematyczną i logiczną i wiele innych. Oprócz tego gracz natknie się na wiele zadań przedmiotowych i oczywiście to, bez czego każda z gier o Sherlocku nie mogłaby się obejść, czyli badanie miejsc zbrodni i wyciąganie wniosków poprzez tworzenie odpowiedzi w tablicy dedukcyjnej.



Gra posiada wiele odniesień do poprzednich części. Między innymi w tej odsłonie, podobnie jak w „Przebudzeniu” znajdziemy przedziwną truciznę, której działanie gracz będzie musiał poznać sam, analizując próbki zebrane podczas badania miejsc zbrodni, a także pobierając płyny ustrojowe w czasie sekcji zwłok, a trzeba przyznać, że miejsca mordów są wykonane bardzo realistycznie i w przeciwieństwie do poprzedniej odsłony prezentują się czasami makabrycznie, więc osoby, które brzydzą się krwią i okrutnością w grach przygodowych mogą czuć pewien niesmak. Ja natomiast uważam, że ta część rozgrywki nadaje grze smaku i tajemniczości godnej przygodom Sherlocka.



Takiej dozy tajemniczości związanej z atmosferą biedy i półświatka tamtejszego Londynu, nadaje grze powrót do biednej dzielnicy Whitechapel znanej z gry „Sherlock Holmes kontra Kuba Rozpruwacz”. Wszędobylskie ubóstwo, szarość ulicy, szemrane towarzystwo i jesień, która nieodzownie panuje w grach o przygodach Holmesa, to coś, co sprawia, że wnikamy w grę, wczuwając się w nią jak w niezły film. Dodatkowo efekt ten potęgują doskonałe animacje postaci, które poruszają się bardzo płynnie i dopracowane przerywniki filmowe, które wiążą grę w całość, ukazując kolejne fragmenty złożonej w tym przypadku fabuły.



Twórcy doskonale potrafili oddać czasy w, których przyszło żyć naszemu detektywowi i oczywiście jego wiernemu druhowi i zarazem przyjacielowi doktorowi Watsonowi. Podobnie jak w poprzednich częściach, tak i w tej przyjdzie nam grać obydwoma postaciami, a ponieważ gra jest dość długa, będziemy taką możliwość mieli nie raz, niejednokrotnie współpracując miedzy sobą. Wszystkim fanom serii znany jest sposób traktowania Watsona przez jego przyjaciela Holmesa. Ten arogancki, czasami cyniczny i pewne siebie bohater często strofuje swego druha, pogania go, a czasami z niego szydzi. W tej części nasz detektyw nieco złagodniał, bywa bardziej tajemniczy, zaś zawsze potulny doktorek okazuje się być pewnym siebie odkrywcą prawdy. Oprócz tej dwójki poznajemy także innego, czterołapnego bohatera, czyli psa Holmesa, sławnego tropiciela i zwierzęcego detektywa Toby’ego. Nim pokierujemy na pewnym etapie gry.



„Testament Sherlocka Holmesa” to typowa przygodówka, pozbawiona elementów zręcznościowych, co mnie bardzo cieszy. Grę obsługujemy w dwojaki sposób. Autorzy dali graczom wybór. Poprzez naciśnięcie klawisza „R” lub też środkowego przycisku myszki mamy możliwość zmiany widoku z pierwszej osoby. Dostępne są dwa tryby widoku. Możemy grę obserwować oczami bohatera, kierując wtedy rozgrywką za pomocą klawiszy WSAD lub też tradycyjnie, przestawiając się na tryb wskaż i kliknij. Możliwość ta bardzo ułatwia sterowanie, które jest niezwykle płynne i nie sprawia żadnych problemów, tym bardziej, że do obklikania i obejrzenia jest szereg miejsc, przedmiotów no i zmarłych osób.



Każde aktywne miejsce oglądamy za pomocą ikony lupy, która, po obejrzeniu danego miejsca, osoby, czy rzeczy zmienia kolor z niebieskiej na zieloną, co oznacza, że ta czynność została już przez nas wykonana. Podczas rozgrywki, jak to w przygodówkach bywa zbieramy przedmioty, które zabieramy wtedy, gdy na ekranie w danym miejscu pojawi się ikona ręki. Trafiają one do ekwipunku, który otwieramy prawym przyciskiem myszy lub moim zdaniem wygodniej i szybciej za pomocą kółka myszy. W ekwipunku możemy łączyć przedmioty, a rzecz podświetlona gotowa jest do użycia. Z pewnością, nie przegapimy miejsca, w którym należy zastosować jakiś przedmiot, bowiem Sherlock dopomina się go, wyrażając to słowami.



Gdy przypadkiem nie uda się nam wszystkiego w danej lokacji odkryć, nie zbadamy dokładnie ciała i gra nie zamierza ruszyć do przodu, nie przejmujmy się. Na to też jest sposób. Twórcy przewidzieli formę podświetlania hot spotów , zwanym w tym przypadku „Szósty zmysł”. Aktywujemy go za pomocą klawisza spacji. Na ekranie pojawi się wówczas podpowiedź w postaci łapki, a oprócz niej usłyszymy specyficzny dźwięk. Wybierając prawy przycisk myszy wyświetlimy zakładkę, w której znajdziemy wszystkie niezbędne do poprowadzenia rozgrywki elementy. Czyli inwentarz, dialogi, w której w każdej chwili możemy sobie przypomnieć, notatki, które tak jak w przypadku rozmów czytamy, polecam robić to dokładnie i często, tablicę dedukcyjną, zmianę postaci, która posłuży nam w pewnym momencie gry, medale i mapę.



Tak jak już nadmieniłam, podczas gry przyznawane są graczom medale. Jest ich cała masa, a zdobycie ich wszystkich nie jest warunkiem ukończenia gry, ale uatrakcyjnia rozgrywkę i może powodować, że mamy chęć przejścia gry ponownie, by odkryć wszystkie jej tak zwane smaczki i tym sposobem zebrać komplet orderów. Podczas penetrowania gry i poznawania jej fabuły przemieszczać się będziemy w odlegle od siebie miejsca Londynu. W szybkim poruszaniu, tak jak w poprzednich grach posłuży nam mapa. Wiele razy zarzucałam grze przygodowej, że jest przegadana i przez to sztucznie wydłużana. Nie mogę tego powiedzieć o opisywanej przeze mnie pozycji, bowiem wszystkie dialogi są potrzebne, przemyślane i wnoszą coś do fabuły. Nie mniej jednak, gdy ktoś chce je szybciej przewinąć, wystarczy, że kliknie lewym przyciskiem myszy.



Wspominałam, że gra jest długa i czeka nas szereg rozdziałów i mnóstwo zagadek. Na szczęście mamy możliwość nieograniczonych zapisów, oprócz nich gra w strategicznych momentach rozgrywki dokonuje autozapisu. Graficznie pozycja przedstawia się rewelacyjnie. Każdy szczegół lokacji jest dopracowany i kolorystycznie dopasowany do danego miejsca. Jeśli jesteśmy właśnie w biednej dzielnicy, to na ekranie królują szarości i czerń, jeśli zaś chadzamy po ulicach bogatej dzielnicy, to zachwycamy się kolorami jesiennych drzew, szumem ich liści i wyglądem zadbanych domów.



Nie mogę się też zupełnie przyczepić do muzyki, która idealnie wpasowuje się w grę, zmieniając się w zależności od sytuacji. Nic złego także nie powiem względem polskiej lokalizacji. Firma Ubisoft zaoferowała polskim miłośnikom przygodówek kinową wersję spolszczenia, czyli polskie napisy. Nie znalazłam w nich żadnych błędów. Jest troszkę niedociągnięć technicznych w samej rozgrywce. Niejednokrotnie słyszymy dialogi, a bohaterzy nie ruszają ustami, czasami wpadają na siebie. Zaobserwowałam także powtarzalność postaci. Otóż w całej grze twórcy operują tymi samymi postaciami, ubranymi w różne stroje i znajdujące się w różnych miejscach. Na przykład sekretarka redaktora gazety oczerniającej Holmesa, to ta sama osoba co właścicielka domu, w którym pokój wynajmuje siostrzeniec biskupa. Wystarczy przejść się ulicami biednej dzielnicy, by po drodze napotkać wiele osób o tym samych twarzach, tylko w innym odzianiu.



Pomijając te nie rzutujące na rozgrywkę błędy, „Testament Sherlocka Holmesa” można uznać za grę doskonałą, wciągającą, zaskakującą, pełną rewelacyjnych zagadek i przede wszystkich dającą możliwość grania przez długie, długie godziny. Te wszystkie cechy pozwalają myśleć, że nadchodząca odsłona Sherlocka Holmesa, da nam tyle samo, jak nie więcej przyjemności, jak ta, którą miałam niewątpliwą przyjemność recenzować w moim artykule. Czekam więc z utęsknieniem i zachęcam wszystkich Was, którzy jeszcze nie grali w „Testament” o sięgnięcie po tę grę i życzę udanej zabawy! Moja ocena gry, to 9,5/10.

Zalety:

- intrygująca fabuła;
- doskonale zagadki;
- prosty interfejs;
- możliwość grania trójką bohaterów wliczając w to psa;
- prześliczna grafika;
- dobra muzyka;
- doskonała polonizacja

Wady:

- małe niedociągnięcia techniczne;
- powtarzalność wyglądu postaci
_________________
http://przygodowki.net/
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template junglebook v 0.2 modified by Nasedo. Done by Forum Wielotematyczne
Blog Gry Escape The Room
Kopiowanie i rozpowszechnianie tekstów zamieszczonych na forum bez pisemnej zgody autorów
jest surowo zabronione, gdyż jest naruszeniem praw autorskich do solucji i poradników.
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 12