To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Escape The Room
Solucje do Gier Typu Escaperoom, Click and Point, Puzzle i przygodowych.

Sercem pisane - Bez tytułu

Ama - 2011-04-15, 20:53
Temat postu: Bez tytułu
Tabu. Wielu z nas wypycha z siebie potencjalny obraz ludzkiego nieszczęścia. Nawet wtedy, gdy coś wydarza się tuż obok. Jedni z nas mówią, że to ludzkie, a drudzy... drudzy tego nie komentują.
Oddział Chirurgii Onkologicznej. Pielęgniarki pchające łóżko na intensywną terapię, inne na pooperacyjną. Salowa ścieląca w sali wyra dla kolejnych pacjentów i pacjentek. Głównie dla pań. Myli się ten, co uważa, że zobaczy tu prawie wyłącznie starsze panie. Owszem, są. Ale ich dramat, ich lęki i cierpienie (same często to przyznają) są czymś, z czym jakoś można się pogodzić. Ale są pacjentki, na widok których nawet zaprawionym w boju lekarzom miny przybierają maski kamiennej zagadki, maski przykrywającej bezradność...
Widzę dziewczynę, która nie ma więcej niż 20 lat. Jest ładna, przytulaśną blondyneczką z długimi włosami. Popuchnięte oczy, roztrzęsione ręce. Siedzi koło niej pielęgniarka i wolontariuszka Amazonek. Mimo to dziewczyna jest załamana i przerażona. Po chwili odjeżdża na salę operacyjną: obustronna mastektomia. Potem chemia, radioterapia. Strach przed tym i przed perspektywą życia bez piersi, bez rodzenia dzieci, bez komfortu psychicznego, bo lęk nowotworowy zostanie z nią do końca.
I czarnowłosa trzydziestolatka, której wycięto pierś i mięśnie klatki piersiowej. Cały czas mówi o rocznym synku i boi się, co będzie, gdy...
Dwanaście sal z ciągłą rotacją pacjentów. Mnóstwo kobiet. Te młode - jest ich sporo, ale trudno zobaczyć je na korytarzu, bo zamykają się z lękiem i bólem w sali, szpitalne łóżko jest ich bastionem, twierdzą, jakimś miejscem gdzie ich nie widać. Nie chcą być widoczne. Nie rozmawiają o pobycie tutaj, jak robią to starsze towarzyszki niedoli.
Słyszę jak jeden z młodych lekarzy rozmawia z drugim, poruszają temat ilości tych młodych dziewczyn. Mówią o zażywaniu w nastoletnim wieku hormonalnej antykoncepcji, o powikłanych zapaleniach jajników i nowotworach, których przecież można było uniknąć. Odchodzą w kierunku bloku operacyjnego.
- Jak mam pocieszyć tą naszą Kasię? - pyta mnie staruszka, która porusza się z pomocą balkonika. Obok niej położono bladą jak płótno, młodą pacjentkę. Dopóki nie trafiła na oddział, jakoś się trzymała, ale zdawszy sobie sprawę z miejsca i tego, co będzie z nią dalej, zapadła w stan totalnego odrętwienia. Pewnie przyjdzie do niej psycholog, może zajrzy jeden z kapelanów. Ale kto by z nią nie był i kto by nie wspierał, tę walkę musi stoczyć sama - ze swym lękiem i bólem. Dla siebie i bliskich.
Ciekawa rzecz, ludzie, którzy przyprowadzają pacjentki na oddział, często szybko się oddalają, łatwiej im rozmawiać telefonicznie niż przyjść, potrzymać za rękę. Kasię, Basię, Renatę. Marzenę czy Monikę. Ich za rękę trzyma obca, ale ciepła, dobra dłoń kobiety, często starszej, czasem Amazonki. Matkują im całymi sobą. I umieją razem pomilczeć. Bo żadne słowa nie uniosą ogromu dramatu i bezradności. Najczęściej słyszy się tylko: "mimo wszystko, trzeba żyć".

Wybaczcie, ale musiałam Wam to napisać i może kiedyś komuś z Was będzie nieco prościej odnaleźć siłę, się - a może kogoś odszukać - w takim ludzkim inferno...

Anet - 2011-04-15, 21:30

:( to jest takie smutne :(
rafi1972 - 2011-04-15, 23:05

:(
tygrys - 2011-04-16, 08:17

smutne ale prawdziwe..... :( :(
Ama - 2011-05-16, 16:18

Opowiadanie, które po prostu jest.

Kobieta i mężczyzna długo szukali się po świecie. Aż nadszedł dzień, gdy się spotkali. Ona miała zmarszczki pajęczynki w kącikach oczu, on zaś włosy w kolorze stali. Kiedy świat patrzył na nich, widział dwoje ludzi po piećdziesiątce. Kiedy patrzyli na nich bliżsi i dalsi, widzieli parę ludzi przeżywających "drugą młodość" przed starością. Oni sami patrzyli na siebie wzrokiem pełnym wielkiej czułości i miłości, o jakiej nie mają pojęcia nastolatki.
Przenieśli się daleko od miast i wsi, na odludzie i tam wybudowali dom. Drewniana sadyba kryła się w gęstwinie drzew, nad niewielką rzeką, na wzgórzu. Całe dnie nie rozstawali się nawet na godzinę, gdyż mieli poczucie pędzącego czasu. Cieszyły ich zachody słońca, pełnia księżyca, trzaskający ogień w kominku, kot mruczący na kolanach. Długie dojazdy do pracy i rodziny rekompensowała im wspaniała przyroda samotni. A kiedy przeszli na emerytury, z radością powitali konieczność nieruszania się poza ukochane miejsce. W okrągłą rocznicę odnalezienia się w ciżbie ludzkiej, na skraju trawnika posadowili piękny karmnik dla leśnych ptaków. Mogli śledzić go z okna kuchni, gdy zasiadali do porannej kawy. Pewnego przedwiośnianego, chłodnego dnia, mężczyzna wstał by napalić w piecu i zagotować wodę na kawę. Nie chciał, by Ona wstawała i chodziła po zimnym domu. Naszykował jej ulubioną podomkę i posmarował kawałek bułki miodem. Kiedy kobieta zeszłą do kuchni, zastała mężczyznę martwego, opartego o parapet kuchennego okna, jakby zapatrzonego w dal... Był już zimny, tak jak zimna stal rozpaczy, rozkrwawiająca jej serce. Pies wył, gdy ludzie z zakładu pogrzebowego zabierali ciało mężczyzny. Dwa dni później przybyli po jeszcze jedno ciało, kobiety, która odeszła we śnie.
I przyjechała rodzina, by ogarnąć rzeczy zmarłych, załatwić sprawy, zabezpieczyć dom. Ze zdizwieniem znaleźli w karmniku dwie zamarznięte na kamień synogarlice, przytulone do siebie tak mocno, że lód zespolił ich pióra.

rafi1972 - 2011-05-16, 17:23

:( :( :( :( :(
Jolinek - 2011-05-16, 17:31

:( :( :(
ola - 2011-05-16, 17:44

Zderzenie się z własną chorobą śmiertelną powoduje przeżywanie własnej żałoby... I jak w każdym procesie żałoby są chwile kiedy potrzebna jest obecność drugiego, życzliwego i rozumiejącego człowieka. Czasami wystarczy milczące potrzymanie za rękę, przytulenie - sygnał "jestem z Tobą, rozumiem". Innym razem pomocne może być słowo otuchy, pytanie pomagające uporządkować pędzące myśli... Nadchodzi również moemnt poszukiwania sensu tego co mnie spotkało... Przeżycie wszystkich etapów żałoby jest gwarancją powrotu do normalności na miarę nowej sytuacji. Normalności w rozumieniu emocjonalnego funkcjonowania.
Codzienne towarzyszenie ludziom cierpiącym (myśle o lekarzach, pielęgniarkach, wolontariuszach, psychologach itd.) jest szalenie obciążające emocjonalnie. Żeby ludzie Ci byli w stanie efektywnie nieść pomoc nie mogą, a napewno nie powinni, angażować się emocjonalnie (w sensie głębokiego przeżywania) w ból i cierpienie każdego pacjenta. W innym wypadku sami po jakimś (krótkim czasie) kwalifikowaliby się na leczenie z powodu wypalenia zawodowego. Mówiąc z pozycji mojego zawodu - dobry psycholog to taki, który rozumie, że sytuacja dla jego klienta/pacjenta jest trudna, ale siedzi z nim i nie płacze nad tym jaki to ma ciężki los. Rozumiejąc pomaga poradzić siebie z trudnymi emocjami, uporządkować fakty, dostrzec możliwości i perspektywy itd. Chyba nie chciałabym być leczona przez lekarza, który "płakałby" ze mną nad moim cięzkim losem - obawiałabym się czy jest w stanie racjonalnie i rzeczowo analizować mój przypadek...

... taka mnie naszła refleksja...

Anet - 2011-05-16, 19:57

Ama piekne i wzruszające to opowiadanie :)
rafi1972 - 2011-05-16, 20:00

:taak:
tygrys - 2011-05-16, 20:23

:unsure: :unsure: :unsure:
ana555 - 2011-05-16, 20:26

smutne :( ale i piękne :>
Ama - 2011-05-16, 20:49

Czasami myśl o przemijaniu i śmierci wywołuje strach i dołuje. Chciałabym, żeby ludzie nauczyli się spokojniej przeżywać cierpienia, a perspektywa nieuniknioności odchodzenia byłaby bardziej "oswojona". Akceptacja starości, przemijania i śmierci przychodzi bardzo trudno, jednak jeśli już jest obecna w nas, po prostu jest łatwiej żyć...
Nacka - 2011-05-17, 09:24

Ama, takie jest to życie :bezradny: ale warto go przeżyć bo choć krótkie i niejednokrotnie bolesne to równocześnie jest cudne :) a taka historia jest dowodem na to że zawsze nas może spotkać coś niewiarygodnie pięknego :>
Może ta historia jest smutna ale ja im zazdroszczę.

tygrys - 2011-05-17, 09:35

tak wlasnie i nie zaleznie od wieku...

"nie znasz dnia ani godziny"


bo kiedy sie najmniej spodziewamy albo i wcale to wtedy nadchodza piekne chwile :rotfl: :rotfl:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group